Sztuka, która pojawia się tylko podczas deszczu. Niezwykły pomysł z Seattle podbija świat

W wielu miejscach deszcz oznacza po prostu szare niebo, mokre chodniki. W Seattle zyskał jednak jeszcze jedno znaczenie — stał się częścią ulicznej sztuki. To właśnie tam powstają wyjątkowe realizacje, które na suchej nawierzchni pozostają niemal niewidoczne, a ujawniają się dopiero pod wpływem wody. Z czasem ten nietypowy pomysł przestał być jedynie lokalną atrakcją i zaczął inspirować ludzi na całym świecie.

Podczas jednego z deszczowych popołudni na przystanku autobusowym w dzielnicy Beacon Hill pasażerowie schronili się pod wiatą, nie wiedząc jeszcze, że tuż pod ich stopami zaczyna pojawiać się sztuka. Na mokrym betonie powoli wyłoniły się zarysy dwóch lwów morskich. Jaśniejsze kontury odcinały się od ciemniejącej nawierzchni, a ich obecność zależała wyłącznie od deszczu. Gdy przestawało padać, obraz stopniowo znikał.

Takie realizacje nazywane są „rainworks”, czyli dziełami aktywowanymi przez wodę. Pojawiają się podczas opadów lub po polaniu nawierzchni, jakby wyrastały z chodnika czy placu w najmniej spodziewanym momencie. Za pomysłem stoi firma Rainworks z Seattle, która od ponad dekady tworzy tego typu prace i sprzedaje zestawy umożliwiające wykonanie ich także innym osobom.

Od nocnych eksperymentów do projektu znanego na świecie

Początki Rainworks były bardzo skromne. Wszystko zaczęło się od nielegalnych jeszcze instalacji wykonywanych nocą w różnych częściach Seattle. Z czasem inicjatywa przerodziła się w globalny biznes i doprowadziła do oficjalnych współprac z miastem. W styczniu firma stworzyła na zlecenie Seattle Department of Transportation cztery prace aktywowane deszczem na placu przy Beacon Hill, u zbiegu 15th Avenue South i South Columbian Way.

Poza lwami morskimi na miejscu można zobaczyć także orkę, falę pływową oraz labirynt o długości około 7,5 metra. Wszystkie te elementy pojawiają się właśnie wtedy, gdy pogoda staje się najbardziej ponura.

– To po prostu miły sposób, by uczynić deszczowe dni trochę bardziej radosnymi – powiedział założyciel i dyrektor generalny Rainworks Peregrine Church. – Jedno z naszych haseł brzmi: „Skoro i tak będzie padać, to dlaczego nie zrobić z tego czegoś fajnego?”
Church nie planował początkowo budowy firmy. W 2013 roku, mając zaledwie 20 lat, zainteresował się powłokami superhydrofobowymi, czyli materiałami odpychającymi wodę. Zwykle stosuje się je w przemyśle, między innymi przy maszynach i elektronice, ale on zaczął się zastanawiać, czy można wykorzystać je w sztuce.

Mając doświadczenie w pracy z szablonami, rozpoczął własne eksperymenty. Szybko natrafił jednak na problem: dostępne powłoki nie były niewidoczne na suchej powierzchni albo nie spełniały standardów ekologicznych. W końcu udało mu się znaleźć producenta z Belgii, którego rozwiązanie odpowiadało tym wymaganiom. Korzystając z próbek, Church wraz ze znajomymi zaczął tworzyć pierwsze deszczowe instalacje. Na jednym z chodników w West Seattle pojawił się wtedy napis: „Trzymaj się tam sucho”.

Jeden film wystarczył, by pomysł obiegł internet

Przełom nastąpił w 2015 roku. W sieci pojawiło się nagranie, na którym Church polewa chodnik wodą, odsłaniając w ten sposób rysunek klasy do skakania, a następnie opowiada o całym procesie. Film zdobył dziesiątki milionów wyświetleń w mediach społecznościowych.
Po jego sukcesie do twórców zaczęły zgłaszać się osoby z pytaniami, jak samodzielnie przygotować podobne realizacje. W odpowiedzi Peregrine Church i współzałożyciel Xack Fischer uruchomili kampanię crowdfundingową na Kickstarterze, aby stworzyć i dystrybuować zestawy dla indywidualnych użytkowników. Akcja zakończyła się sukcesem, a Rainworks rozwinęło się w trwały model działalności.
Takie prace są pod pewnymi względami podobne do rysunków kredą – lekkie, efemeryczne i pełne uroku. Jednocześnie działają odwrotnie: nie znikają pod wpływem deszczu, lecz właśnie wtedy stają się widoczne. Utrzymują się zazwyczaj od dwóch do czterech miesięcy, a po ich wyblaknięciu nie pozostaje żaden ślad.

Deszczowa sztuka pojawiła się już na całym świecie

Działalność firmy opiera się przede wszystkim na sprzedaży zestawów oraz realizacji zamówień artystycznych. Rainworks prowadzi również mapę, na której artyści i użytkownicy mogą oznaczać miejsca swoich prac. Znajdują się na niej setki zgłoszeń z całego świata: globus w Chinach, kwiat w Nigerii czy krokodyl w Szkocji.

W 2020 roku biblioteka w Newcastle w hrabstwie King zorganizowała konkurs haiku, a pięć zwycięskich utworów zostało zaprezentowanych właśnie w formie deszczowych prac. Z kolei Oak Harbor Chamber of Commerce zamówiła realizację z napisem: „Witamy w cieniu deszczowym”.

Peregrine Church szczególnie ceni projekty, które nawiązują do miejsca, w którym powstają. Wspomina między innymi realizację z motylami umieszczonymi w pobliżu ogrodu w Seattle.

– Ktoś dodał to miejsce do mapy, dzięki czemu sam mogłem wyjść i użyć własnej mapy, by znaleźć coś, co stworzył ktoś inny. To wywołało u mnie ogromny uśmiech – powiedział.

Kamil Caputis, dyrektor kreatywny Rainworks, wyjaśnił, że każde zgłoszenie przed umieszczeniem na mapie jest moderowane, aby nie pojawiały się tam nieodpowiednie treści lub obrazy.

Miasto zaprosiło młodych do współtworzenia przestrzeni

Rainworks współpracowało już z miastami i organizacjami zarówno w rejonie Seattle, jak i za granicą. Church poleciał nawet do Sheffield w Anglii, gdzie podczas festiwalu literackiego przygotował szablony wierszy związanych z pogodą i samym miastem, a następnie rozmieścił je w przestrzeni publicznej.

W 2024 roku Kirkland nawiązało współpracę z Rainworks przy projekcie dotyczącym ochrony jeziora Washington przed zanieczyszczeniami. Jedna z realizacji przedstawiała wydry rzeczne grające w koszykówkę oraz hasło: „Tu też żyją i bawią się zwierzęta — chroń ich dom”.

Do współpracy z Seattle Department of Transportation doszło pod koniec 2024 roku. Program koncentruje się na tym, by przystanki transportu publicznego były łatwiejsze w użytkowaniu i bardziej przyjazne dla mieszkańców. Przestrzeń przy 15th Avenue South i South Columbian Way została wybrana jako jeden z projektów pokazowych. Miejsce to obsługuje linie autobusowe 50, 60 i 107, znajduje się w otoczeniu sklepów, a naprzeciwko stoi Mercer International Middle School po modernizacji kampusu.

– Uznaliśmy, że sztuka aktywowana deszczem będzie świetnym pierwszym krokiem, by wnieść do tego niewielkiego placu element zaskoczenia i radości – napisała w mailu Allison Schwartz, która kieruje programem community and mobility hubs w SDOT.
Przed realizacją projektu miasto zapytało uczniów szkoły Mercer, co chcieliby zobaczyć w tej przestrzeni. W odpowiedziach pojawiały się miejsca do spędzania czasu z przyjaciółmi, lepsza ochrona przed deszczem i upałem oraz elementy zabawy. Podczas spotkania z przedstawicielami SDOT uczniowie odtwarzali za pomocą prac plastycznych swoje ulubione wspomnienia, a wiele z nich było związanych z wodą. To właśnie stąd wziął się pomysł na morskie stworzenia w deszczowych instalacjach. Również labirynt zawiera wodne motywy, między innymi ostrygę z perłą.

– To nagroda ukryta w samym środku – powiedział Caputis.

Według Allison Schwartz reakcje mieszkańców, zarówno na miejscu, jak i w mediach społecznościowych, były bardzo pozytywne.
– Widzimy, że małe chwile radości naprawdę mają znaczenie, a pytanie młodych ludzi o ich pomysły i szukanie sposobów, by je urzeczywistnić, jest ważne – powiedziała.

Seattle zamienia deszcz w coś dobrego

Dla Peregrine’a Churcha rainworks mogą pojawić się właściwie wszędzie, o ile powierzchnia jest sucha w momencie nanoszenia wzoru. Jednocześnie przyznaje, że to właśnie okolice Seattle szczególnie dobrze pasują do takiej sztuki.

– Seattle ma bardzo głęboką więź z deszczem. To integralna część kultury i osobowości tego miasta – powiedział Church. – Są tu też bardzo życzliwi, troskliwi i pełni pasji ludzie. Lubię myśleć, że rainworks łączą w sobie obie te rzeczy. Tak, to deszczowe miasto. Tak, bywają tu ponure dni. Ale jednocześnie potrafimy wyciągnąć z tego coś dobrego.

Na przystanku w Beacon Hill deszcz po pewnym czasie ustąpił, a zza chmur wyszło słońce. Lwy morskie i pozostałe morskie stworzenia zaczęły znikać z chodnika, aż całkiem się rozpłynęły. Nie oznaczało to jednak końca ich historii. Prognoza znów zapowiadała opady, więc mogły wrócić bardzo szybko.

To właśnie w tym tkwi urok tej niezwykłej sztuki: nie walczy z deszczem, lecz zamienia go w coś, co potrafi rozjaśnić nawet najbardziej szary dzień.

Dodaj komentarz