Siódmy taki przypadek na świecie. Po przeszczepie komórek macierzystych mężczyzna żyje bez HIV od ponad siedmiu lat

To jedna z tych wiadomości, które dają nadzieję, ale jednocześnie przypominają, jak skomplikowana potrafi być współczesna medycyna. Naukowcy opisali przypadek 60-letniego mężczyzny z Berlina, u którego po przeszczepie komórek macierzystych nie wykryto nawrotu HIV mimo odstawienia leków. To już siódmy udokumentowany przypadek długotrwałej remisji lub wyleczenia HIV po takim zabiegu.

W tej historii szczególnie ważne jest jednak coś jeszcze. Mężczyzna nie otrzymał przeszczepu od dawcy z dwiema kopiami rzadkiej mutacji CCR5-delta32, która dotąd była uznawana za kluczowy element podobnych sukcesów. Dawca miał tylko jedną kopię tej mutacji, a więc jego komórki nie były całkowicie odporne na wirusa. Właśnie dlatego przypadek z Berlina tak mocno zainteresował świat nauki.

Nie był to zabieg wykonany z powodu HIV

Mężczyzna żył z HIV od 2009 roku. Kilka lat później zachorował na ostrą białaczkę szpikową i to właśnie leczenie nowotworu doprowadziło do przeszczepu komórek macierzystych. Zabieg przeprowadzono w 2015 roku. Trzy lata później pacjent odstawił terapię antyretrowirusową. Od tego momentu minęło już ponad siedem lat, a lekarze nadal nie stwierdzają powrotu wirusa.

Badacze podkreślają, że nie jest to metoda leczenia HIV dla szerokiej grupy pacjentów. Przeszczepy komórek macierzystych to procedury bardzo obciążające, ryzykowne i stosowane przede wszystkim wtedy, gdy konieczne jest leczenie ciężkich chorób nowotworowych krwi. Mimo to każdy taki przypadek jest niezwykle cenny, bo pokazuje nowe tropy, którymi może pójść nauka.

Dlaczego ten przypadek jest tak ważny

Przez lata sądzono, że długotrwała remisja HIV po przeszczepie jest możliwa głównie wtedy, gdy dawca ma dwie kopie mutacji CCR5-delta32. Taka mutacja sprawia, że komórki są w dużym stopniu odporne na najczęstsze warianty wirusa HIV. Przypadek berlińskiego pacjenta sugeruje jednak, że droga do zatrzymania wirusa może być szersza, niż wcześniej zakładano.

Naukowcy z zespołu opisującego ten przypadek wskazują, że znaczenie mogło mieć nie tylko samo przeszczepienie nowych komórek, ale również bardzo głębokie zmniejszenie rezerwuaru wirusa w organizmie oraz reakcje immunologiczne związane z zabiegiem. To właśnie te mechanizmy mogą pomóc w przyszłości tworzyć skuteczniejsze i bezpieczniejsze strategie prowadzące do trwałej remisji.

Międzynarodowe Towarzystwo AIDS podkreślało przy prezentacji tego przypadku, że to pierwszy znany przypadek, w którym dawca miał jedynie pojedynczą, a nie podwójną mutację CCR5-delta32. To ważny sygnał, bo taka cecha występuje częściej i teoretycznie mogłaby w przyszłości poszerzyć pulę potencjalnych dawców.

Pacjent sam najlepiej oddał wagę tego momentu

Anonimowy pacjent, określany jako „drugi berliński pacjent”, skomentował swoją historię krótko, ale bardzo wymownie: „Zdrowy człowiek ma wiele życzeń, chory tylko jedno”.

Z kolei dr Meg Doherty z WHO oceniła: „Drugi berliński pacjent potwierdza, że zmierzamy we właściwym kierunku, ale musimy wspierać dalsze badania, zanim długotrwała remisja HIV lub wyleczenie staną się rzeczywistością dla osób żyjących z wirusem”.

To dobrze oddaje znaczenie tego odkrycia. Nie chodzi o gotowe rozwiązanie dla milionów ludzi tu i teraz, lecz o kolejny mocny dowód, że HIV nie musi być na zawsze poza zasięgiem nauki. Każdy taki przypadek przybliża badaczy do momentu, w którym trwała remisja będzie możliwa bez konieczności tak ciężkich i ryzykownych procedur.

Nadzieja dla przyszłości, ale z zachowaniem ostrożności

Dzisiejsza medycyna potrafi skutecznie kontrolować HIV dzięki terapii antyretrowirusowej i pozwala wielu pacjentom prowadzić długie życie. Nadal jednak nie jest to powszechne wyleczenie. Dlatego każde potwierdzenie długotrwałej remisji po odstawieniu leków ma ogromną wartość naukową.

Na razie to przede wszystkim bardzo ważny krok dla nauki i jedna z najbardziej budujących wiadomości w badaniach nad HIV od wielu lat.

Źródło: techfixated.com

Dodaj komentarz