Przez 597 dni jeździł po całym kraju. Posadził zagrożone drzewo w każdym dystrykcie
Nie stała za tym wielka państwowa kampania ani kosztowny międzynarodowy program. 34-letni Mahbubul Islam Polash przez 597 dni podróżował po Bangladeszu, aby sadzić zagrożone drzewa boilam – Anisoptera scaphula – w każdym z 64 dystryktów kraju. Na przedsięwzięcie przeznaczył własne pieniądze, a jego celem było przywrócenie jednego z najbardziej charakterystycznych rodzimych gatunków tam, gdzie od dawna już go nie było.
Boilam nie jest zwykłym drzewem. To jeden z najwyższych rodzimych gatunków występujących w Bangladeszu, należący do rodziny dwuskrzydłowatych – Dipterocarpaceae. Dawniej był znacznie szerzej obecny w tamtejszych lasach, jednak wyrąb, utrata siedlisk oraz bardzo słaba naturalna regeneracja doprowadziły do gwałtownego spadku jego liczebności.
Historia Polasha pokazuje jednak, że czasami do rozpoczęcia odbudowy populacji wystarczy determinacja jednej osoby.
Zaczął w Światowy Dzień Środowiska
Akcja rozpoczęła się 5 czerwca 2024 roku, w Światowy Dzień Środowiska. Pierwsze sadzonki trafiły do ziemi w dystrykcie Rajshahi. Potem przyszła kolej na następne regiony Bangladeszu.
Polash podróżował przez cały kraj, odwiedzając kolejne dystrykty i szukając miejsc, w których młode drzewa miały szansę przetrwać. Według relacji Mongabay przedsięwzięcie zakończył 23 stycznia 2026 roku, kiedy dotarł w rejon Teknaf na południowym krańcu Bangladeszu. W ten sposób sadzonki boilam znalazły się we wszystkich 64 dystryktach państwa.
Cała akcja trwała 597 dni.
Nie była jednocześnie przedsięwzięciem finansowanym przez dużą organizację. Polash wydał na nią około 2 tys. dolarów z własnych środków, pokrywając koszty podróży, sadzonek oraz organizowania kolejnych nasadzeń.
Najważniejszy był jednak nie sam rezultat liczbowy, lecz zwrócenie uwagi na gatunek, o którym poza środowiskiem przyrodniczym wie niewiele osób.
Boilam potrafi wyrosnąć ponad las
Anisoptera scaphula jest drzewem charakterystycznym dla wilgotnych lasów tropikalnych Azji. Jego naturalny zasięg rozciąga się od północno-wschodnich Indii i Bangladeszu przez Mjanmę i Tajlandię po Półwysep Malajski.
W Bangladeszu boilam należy do najwyższych rodzimych drzew. Badania naukowe opisują go jako wysokie, zimozielone drzewo o prostym pniu i rozbudowanych przyporach korzeniowych. Dorosłe okazy mogą osiągać około 30–45 metrów wysokości, a w sprzyjających warunkach wyrastają ponad znaczną część otaczającego je lasu.
Jego drewno od dawna miało dużą wartość użytkową. Wykorzystywano je w budownictwie, meblarstwie, przy budowie łodzi i do innych celów konstrukcyjnych. Ta gospodarcza atrakcyjność stała się jednocześnie jednym z powodów presji na gatunek.
Do tego dochodzi problem naturalnego rozmnażania.
Naukowcy od lat wskazują, że boilam regeneruje się w naturze bardzo słabo. Nasiona nie zawsze kiełkują skutecznie, a młode rośliny są podatne na zmianę warunków siedliskowych. W badaniach nad rozmnażaniem gatunku właśnie problemy z naturalną regeneracją uznano za jeden z najważniejszych czynników zwiększających ryzyko jego zaniku.
Naukowcy szukają sposobów na skuteczniejsze rozmnażanie
Ochrona boilam nie ogranicza się dziś do pojedynczych akcji sadzenia.
Badacze w Bangladeszu od lat próbują znaleźć najlepsze metody produkcji sadzonek. Jedno z badań wykazało, że odpowiednie przygotowanie i ułożenie nasion może zwiększać skuteczność kiełkowania do około 65 proc. Eksperymentowano również z rozmnażaniem poprzez sadzonki pędowe.
Nowsze badania prowadzone w latach 2022–2023 również przyniosły obiecujące wyniki. Najskuteczniejsze przygotowanie nasion pozwoliło uzyskać kiełkowanie na poziomie około 84,2 proc., a autorzy informowali o około 2 tys. młodych sadzonek gotowych do dalszego wykorzystania.
Takie wyniki mają duże znaczenie, ponieważ pokazują, że nawet przy słabej regeneracji naturalnej możliwe jest opracowanie skutecznych metod wspomagających odbudowę populacji.
Akcja Polasha wpisuje się właśnie w ten szerszy kierunek: nie zastępuje pracy naukowców ani ochrony lasów, ale pomaga zwiększyć liczbę miejsc, w których gatunek może ponownie zacząć rosnąć.
Problem dotyczy nie tylko jednego drzewa
Los boilam jest częścią znacznie większego problemu.
Drzewa z rodziny Dipterocarpaceae należą do najważniejszych składników tropikalnych lasów Azji Południowej i Południowo-Wschodniej. Często tworzą najwyższe piętro lasu i zapewniają siedliska dla ogromnej liczby innych organizmów.
Jednocześnie należą do najbardziej zagrożonych grup drzew na świecie.
Według analizy Botanic Gardens Conservation International 67 proc. ocenionych gatunków dwuskrzydłowatych jest zagrożonych wyginięciem w naturze. Ponad 60 proc. nie jest natomiast znanych z kolekcji ex situ, czyli utrzymywanych poza naturalnym środowiskiem w ogrodach botanicznych lub wyspecjalizowanych kolekcjach.
Największym zagrożeniem pozostają wyrąb lasów, pozyskiwanie cennego drewna oraz przekształcanie terenów leśnych na potrzeby rolnictwa i infrastruktury.
Dlatego każde działanie zwiększające liczbę stanowisk rodzimego gatunku może mieć znaczenie większe, niż sugerowałaby sama liczba posadzonych sadzonek.
Najważniejsze dopiero przed nimi
Posadzenie drzewa jest początkiem, a nie końcem ochrony.
Młode sadzonki muszą przetrwać susze, okresy intensywnych opadów, działalność człowieka i konkurencję innych roślin. Dopiero po wielu latach będzie wiadomo, ile spośród drzew posadzonych w ramach akcji osiągnie dojrzałość.
W przypadku gatunku takiego jak boilam szczególnie ważne będzie także to, czy nowe drzewa zaczną się rozmnażać i tworzyć samodzielnie odnawiające się populacje.
Dlatego działania Polasha mają również wymiar edukacyjny. Rozsianie sadzonek po całym kraju sprawiło, że o zagrożonym gatunku zaczęto mówić daleko poza obszarami, w których występuje on naturalnie.
To może okazać się równie cenne jak samo sadzenie.
Drzewo, którego nikt nie zna, łatwo może zniknąć niezauważone. Gatunek, którego historię poznają mieszkańcy całego kraju, zyskuje znacznie większą szansę na ochronę.
Od jednego regionu do całego Bangladeszu
Naturalne stanowiska Anisoptera scaphula w Bangladeszu koncentrują się głównie na południowym wschodzie kraju, między innymi w rejonach Chattogram, Chittagong Hill Tracts i Cox’s Bazar.
Polash postanowił jednak wyjść poza ten obszar.
Sadzonki trafiły również tam, gdzie boilam nie był wcześniej charakterystycznym elementem lokalnego krajobrazu. Głównym celem było stworzenie rozproszonej sieci drzew oraz zwiększenie zainteresowania rodzimą florą.
Bangladesz ma dokładnie 64 dystrykty. Dotarcie do każdego z nich oznaczało więc przemierzenie praktycznie całego kraju.
To właśnie geograficzna skala przedsięwzięcia sprawia, że historia 34-latka jest czymś więcej niż lokalną akcją sadzenia.
Jedno drzewo może rozpocząć większą zmianę
W ochronie przyrody łatwo skoncentrować się na wielkich liczbach: milionach hektarów lasów, miliardach sadzonek albo ogromnych budżetach.
Historia z Bangladeszu przypomina, że zmiana może zaczynać się znacznie skromniej.
Jedna osoba poznaje problem jednego gatunku. Zdobywa sadzonki. Jedzie do pierwszego miasta. Potem do następnego. Po 597 dniach drzewa rosną już w każdym dystrykcie kraju.
Nie oznacza to oczywiście, że Anisoptera scaphula jest już bezpieczna. Gatunek nadal wymaga ochrony naturalnych lasów, badań nad rozmnażaniem i ograniczenia presji związanej z wycinką.
Zmieniło się jednak coś ważnego: boilam ma dziś więcej nowych stanowisk, większą rozpoznawalność i konkretną grupę ludzi, którzy zaczęli zwracać uwagę na jego los.
Najwyższe drzewo Bangladeszu dostało więc kolejną szansę na zapuszczenie korzeni – dosłownie w całym kraju.
Źródło: news.mongabay.com

