Zbudował 23 małe domy dla osób bezdomnych. Jego pomysł doceniło CNN
Dla osoby, która przez lata mieszkała w schronisku albo na ulicy, własne drzwi, łazienka i kuchnia mogą znaczyć znacznie więcej niż wygodę. Andrew Lunetta z Syracuse w stanie Nowy Jork przekonał się o tym, pracując przez lata z osobami doświadczającymi bezdomności. Dziś założona przez niego organizacja A Tiny Home for Good zapewnia im niewielkie, ale pełnoprawne mieszkania oraz długoterminowe wsparcie. Za swoją działalność Lunetta został pierwszym Bohaterem CNN 2026 roku.
Pomysł nie polega wyłącznie na budowie taniego dachu nad głową. Lokatorzy otrzymują prywatną przestrzeń, podpisują normalną umowę najmu, płacą czynsz dostosowany do swoich możliwości i mogą pozostać w domu tak długo, jak tego potrzebują. Organizacja zapewnia jednocześnie indywidualną pomoc pracowników socjalnych, którzy wspierają mieszkańców w utrzymaniu stabilności.
Według danych związanych z programem CNN Heroes organizacja zbudowała dotychczas 23 małe domy, wyremontowała ponad tuzin kolejnych nieruchomości i zapewnia stałe mieszkania 47 lokatorom.
Zauważył, że problem zaczynał się po wyjściu ze schroniska
Zanim powstało A Tiny Home for Good, Lunetta przez blisko dekadę pracował w Oxford Street Inn, schronisku dla mężczyzn w Syracuse. Wielokrotnie obserwował podobny scenariusz: ktoś opuszczał schronisko, znajdował najtańsze dostępne mieszkanie, a po kilku tygodniach lub miesiącach ponownie wracał po pomoc.
Dostępne lokale często oznaczały współdzielenie pokojów lub łazienek, zaniedbane budynki, problemy techniczne i środowisko, które nie sprzyjało osobom próbującym wyjść z uzależnienia, kryzysu psychicznego czy wieloletniej bezdomności. Lunetta zaczął więc rozmawiać bezpośrednio z mieszkańcami schronisk i pracownikami systemu pomocy społecznej.
Wnioski były zaskakująco proste: wielu osobom potrzebna była przede wszystkim własna, spokojna przestrzeń i właściciel, któremu rzeczywiście zależy na tym, aby lokator utrzymał mieszkanie.
– Ludzie nie zawodzili w kwestii mieszkania. To mieszkalnictwo zawodziło ich.
Z tej obserwacji narodziło się A Tiny Home for Good.
Organizacja została założona w 2014 roku, a pierwsze domy oddano lokatorom w 2016 roku. Od tego czasu projekt systematycznie rośnie.
Mały dom, ale wszystko jest na swoim miejscu
Domy budowane przez organizację nie są tymczasowymi kontenerami ani miejscami noclegowymi.
Mieszkańcy otrzymują prywatne lokale z kuchnią, łazienką oraz przestrzenią do codziennego życia. Nie muszą dzielić pomieszczeń z obcymi osobami, a część niewielkich budynków ma około 300 stóp kwadratowych, czyli niespełna 28 metrów kwadratowych powierzchni.
Organizacja wykorzystuje niezabudowane działki w Syracuse, ale remontuje również zaniedbane nieruchomości. Stara się przy tym rozmieszczać domy w różnych częściach miasta, zamiast koncentrować dużą liczbę lokatorów w jednym miejscu. Według A Tiny Home for Good ułatwia to integrację mieszkańców z lokalną społecznością i zapewnia im dostęp do komunikacji miejskiej oraz innych potrzebnych usług.
Lokatorzy podpisują roczne umowy odnawiane na kolejny okres. Nie ma z góry określonego terminu, po którym muszą się wyprowadzić. Czynsz ustalany jest indywidualnie, a lokale są umeblowane jeszcze przed wprowadzeniem się mieszkańca.
To właśnie ten element odróżnia projekt od wielu rozwiązań tymczasowych. Człowiek nie otrzymuje miejsca na kilka tygodni, ale szansę na zbudowanie od początku własnej codzienności.

Sam dom nie wystarcza
Lunetta szybko przekonał się również, że wręczenie kluczy nie rozwiązuje automatycznie problemów narastających czasem przez wiele lat.
Dlatego trzecim filarem działalności A Tiny Home for Good – obok budowania i wynajmowania lokali – jest długoterminowe wsparcie mieszkańców.
Pracownicy organizacji regularnie odwiedzają lokatorów i pomagają im w zależności od indywidualnej sytuacji. Może chodzić o leczenie uzależnienia, opiekę nad zdrowiem psychicznym, kwestie urzędowe, pracę, codzienne obowiązki albo rozwiązanie problemu, zanim doprowadzi on do utraty mieszkania.
CNN zwraca uwagę, że organizacja tworzy również bardziej zwyczajne formy wspólnoty. Mieszkańcy mogą brać udział w spacerach, spotkaniach czy zajęciach, które dla wielu osób po długim okresie izolacji okazują się równie ważne jak pomoc materialna.
To podejście opiera się na cierpliwości. Postęp nie musi wyglądać tak samo u każdego człowieka i nie zawsze przebiega bez trudności.
Najważniejsze jest to, że lokator nie zostaje sam po otrzymaniu kluczy.
Rhea przez osiem miesięcy mieszkała przy grobie męża
Jedną z osób pokazanych w materiale CNN jest Rhea Holmes.
Po śmierci męża kobieta pogrążyła się w głębokim kryzysie. Straciła pracę i mieszkanie, a przez kilka miesięcy przebywała na cmentarzu Oakwood w Syracuse, w pobliżu grobu męża. Gdy jej sytuację zauważyły lokalne służby, rozpoczęła się niezwykła akcja pomocy.
Policjant James Pastorello pomógł znaleźć jej tymczasowe schronienie. Następnie do działań włączył się Le Moyne College, który udostępnił kobiecie na pewien czas jedno z należących do uczelni mieszkań. Ostatecznie Rhea została połączona z A Tiny Home for Good. Na początku stycznia 2026 roku przeprowadziła się do własnego niewielkiego domu.
W materiale CNN mówi, że własna przestrzeń przyniosła jej poczucie spokoju i możliwość zwyczajnego odpoczynku po wielu miesiącach niepewności.
Jej historia dobrze pokazuje, dlaczego projekt Lunetty nie kończy się w dniu przeprowadzki.
Stabilne mieszkanie było pierwszym krokiem. Następnym stało się długoterminowe wsparcie mające pomóc kobiecie odbudować życie tak, aby podobny kryzys się nie powtórzył.
Pierwszy lokator mieszka tam od 2016 roku
Innym przykładem jest Dolphus Johnson, weteran armii amerykańskiej, który przez ponad dekadę mieszkał w schroniskach, lokalach tymczasowych i na ulicy.
W 2016 roku został pierwszym mieszkańcem domu wybudowanego przez A Tiny Home for Good. Obecnie nadal mieszka w jednym z lokali organizacji i pracuje jako pracownik porządkowy w jej siedzibie.
Jego historia pokazuje, że małe domy nie są pomyślane jako kolejny etap wędrówki pomiędzy placówkami.
Mają być miejscem, w którym można rzeczywiście zostać.
W podobny sposób zmieniło się życie Reggiego Manninga. Po latach uzależnienia i wielokrotnych próbach leczenia zamieszkał wraz z synem w jednym z domów przy Rich Street. Lokalna redakcja Central Current opisywała, że osiągnął cztery lata trzeźwości i odzyskał możliwość wspólnego życia z synem.
Nie oznacza to oczywiście, że samo mieszkanie rozwiązuje każdy problem. Pokazuje jednak, jak trudno odbudowywać życie, gdy każdego dnia najważniejszym pytaniem pozostaje to, gdzie będzie się spało kolejnej nocy.
„Właściciele, którym zależy”
Lunetta przyznaje, że nie przepada za określaniem go mianem właściciela mieszkań, choć formalnie właśnie taką funkcję pełni jego organizacja.
Jednocześnie uważa, że w tym modelu kryje się jedna z najważniejszych części rozwiązania.
A Tiny Home for Good nie ogranicza się do pobierania czynszu. Organizacja jest odpowiedzialna za stan budynków, utrzymuje kontakt z lokatorami i pozostaje dostępna, gdy pojawiają się problemy.
W materiale CNN Lunetta podsumował to bardzo prosto: osoby wychodzące z bezdomności potrzebują właścicieli, którym na nich zależy.
Model łączy więc trzy elementy: budowę lub remont mieszkania, przystępny najem oraz wieloletnią opiekę.
Dzięki temu mały dom staje się nie celem samym w sobie, ale narzędziem pomagającym osiągnąć coś znacznie większego – stabilność.
23 małe domy i 47 mieszkańców
Skala przedsięwzięcia nadal jest lokalna, ale w ciągu dekady wyraźnie urosła.
Według informacji publikowanych w ramach CNN Heroes A Tiny Home for Good zbudowało już 23 małe domy oraz odnowiło ponad tuzin innych nieruchomości. Program obejmuje 47 mieszkańców korzystających z trwałego mieszkalnictwa wspomaganego i długoterminowego zarządzania przypadkiem.
Organizacja współpracuje przy inwestycjach również z lokalnymi firmami i instytucjami. Przykładowo cztery domy przy Rich Street powstały dzięki wsparciu National Grid, które przeznaczyło na projekt 250 tys. dolarów. Budynki wyposażono m.in. w rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną oraz panele słoneczne.
Jednocześnie projekt nie próbuje tworzyć wielkiego zamkniętego osiedla przeznaczonego wyłącznie dla osób po kryzysie bezdomności. Budynki są rozsiane po mieście i mają być normalną częścią istniejących dzielnic.
CNN doceniło pomysł, który zaczął się lokalnie
W lipcu 2026 roku Andrew Lunetta został pierwszym laureatem tegorocznej edycji CNN Heroes. Program od 20 lat przedstawia osoby, które poprzez lokalne inicjatywy rozwiązują problemy społeczne i humanitarne.
Dla A Tiny Home for Good ogólnokrajowe zainteresowanie jest przede wszystkim okazją do pokazania, że rozwiązania problemu bezdomności nie zawsze muszą zaczynać się od ogromnych kompleksów mieszkaniowych.
Czasem zaczynają się od jednego niewielkiego domu.
Potem powstaje drugi, trzeci i kolejny. Równolegle budowana jest sieć ludzi, którzy pomagają mieszkańcom zachować odzyskaną stabilność.
Historia z Syracuse nie daje prostego rozwiązania każdego przypadku bezdomności. Pokazuje jednak bardzo konkretny rezultat: osoby, które przez lata wracały do schronisk lub mieszkały na ulicy, otrzymały prywatne, niedrogie mieszkania i możliwość pozostania w nich bez sztucznie wyznaczonej daty końcowej.
Andrew Lunetta doszedł do tego pomysłu po latach obserwowania ludzi wracających do schroniska. Dziś zamiast pytać wyłącznie, dlaczego ktoś nie potrafił utrzymać mieszkania, jego organizacja pyta także, czy samo mieszkanie i otaczający je system rzeczywiście dawały tej osobie szansę na sukces.
I właśnie ta zmiana perspektywy doprowadziła do powstania 23 małych domów, kolejnych wyremontowanych mieszkań i dziesiątek nowych początków.
Źródła: edition.cnn.com, atinyhomeforgood.org, lemoyne.edu

