Zdjęcie zamiast pułapki. Program na Borneo zmienia łowców w obrońców zwierząt

Jeszcze niedawno dzikie ptaki łapano tu z myślą o sprzedaży. Dziś mieszkańcy indonezyjskiej części Borneo mogą zarobić, fotografując je w naturalnym środowisku. Program KehatiKu sprawił, że dla lokalnych społeczności żywe zwierzę zaczęło mieć większą wartość niż upolowane. Korzystają na tym ludzie, przyroda i naukowcy.

Octavius przemierza las w kaloszach, uważnie nasłuchując odgłosów dochodzących z koron drzew. Zamiast pułapki ma ze sobą telefon wyposażony w teleobiektyw. Fotografuje ptaki, małpy i orangutany, a następnie przesyła zebrane obserwacje za pośrednictwem specjalnej aplikacji.

Pięćdziesięcioletni mieszkaniec prowincji Kalimantan Zachodni jest jednym z setek uczestników programu KehatiKu. Dla części z nich dokumentowanie przyrody stało się wartościowym źródłem dodatkowego dochodu.

– Dodatkowe pieniądze naprawdę pomagają, szczególnie w opłaceniu studiów moich dzieci – powiedział Octavius agencji AFP.

Im rzadsze zwierzę, tym wyższa nagroda

Zasady programu są proste. Mieszkańcy dziewięciu uczestniczących w nim miejscowości wykonują zdjęcia, filmy lub nagrania odgłosów zwierząt. Materiały trafiają do aplikacji stworzonej przez organizację Borneo Futures, a następnie są sprawdzane przez ekspertów. Sztuczna inteligencja pomaga w ich weryfikacji, ale ostateczna kontrola pozostaje po stronie specjalistów.

Po potwierdzeniu obserwacji jej autor otrzymuje wynagrodzenie. Wysokość wypłaty zależy od rzadkości gatunku i trudności jego odnalezienia. Za udokumentowanie pospolitego ptaka można dostać około 5 tys. rupii indonezyjskich, czyli mniej więcej złotówkę. Najwyżej wyceniono spotkanie z zagrożonym orangutanem – 130 tys. rupii, a więc około 27 zł.

Choć pojedyncze kwoty mogą wydawać się niewielkie, wiele zdjęć i nagrań składa się na znaczący miesięczny dochód. Najaktywniejsi obserwatorzy zarabiają nawet 10 mln rupii, czyli ponad 2 tys. zł. W tym regionie jest to kilkakrotnie więcej niż przeciętne wynagrodzenie pracownika rolnego.

Octavius we wrześniu otrzymał 4 mln rupii. Nadal uprawia kakaowce i kratom, ponieważ obserwowanie zwierząt traktuje jako zajęcie dodatkowe. Jak wyjaśnia, podczas pracy mieszkańcy często słyszą ptaki. Jeśli nie uda się zrobić zdjęcia, mogą przynajmniej zarejestrować ich głosy.

Zwierzę, które żyje, może „zarobić” wielokrotnie

Za projektem stoi proste odwrócenie dotychczasowej ekonomii. Schwytanego ptaka można sprzedać tylko raz. Żywe zwierzę może być natomiast fotografowane i nagrywane wielokrotnie, pozostając częścią ekosystemu i wydając na świat potomstwo.

Nardiyono, dyrektor Borneo Futures Indonesia, zwraca uwagę, że mieszkańcy zaczęli dostrzegać tę różnicę.

– Ludzie zaczęli rozumieć, że wcześniej łapali jednego ptaka wartego 50 tys. rupii, a teraz wystarczy zrobić mu zdjęcie, wysłać je do nas i można otrzymać od 5 do 10 tys. rupii. Jeśli wykonają pięć zdjęć, mogą zarobić 50 tys. rupii, a ptak nadal pozostaje w swoim środowisku, wciąż można go obserwować i nadal może się rozmnażać. Potencjalny dochód z obserwowania ptaków jest więc znacznie większy niż z polowania na nie.

Pierwsze próby programu rozpoczęły się w 2024 roku w czterech miejscowościach dystryktu Kapuas Hulu. Do końca 2025 roku dołączyło pięć kolejnych. Według Borneo Futures w lutym 2026 roku w projekcie uczestniczyło już około 800 obserwatorów.

Jeszcze bardziej wymowna jest decyzja podjęta przez dwie społeczności. Mieszkańcy dobrowolnie wprowadzili lokalne zakazy polowań, aby chronić zwierzęta, które mogą obserwować i dokumentować.

Setki tysięcy danych dla naukowców

KehatiKu nie jest wyłącznie programem społecznym. Zdjęcia, nagrania oraz informacje o miejscu obserwacji tworzą obszerną bazę danych o występowaniu dzikich zwierząt. Do września 2026 roku uczestnicy nadesłali ponad 350 tys. zgłoszeń. Około połowy z nich zostało już zatwierdzonych i opłaconych.

Program obejmuje 73 gatunki, w tym ptaki, jelenie, dzikie koty, małpy i orangutany borneańskie. Zebrane informacje pomagają specjalistom przygotowywać mapy występowania zwierząt i śledzić zmiany zachodzące w ich populacjach. Szczególnie wartościowe są dane pochodzące z terenów przekształconych przez człowieka, które rzadziej odwiedzają zawodowi badacze.

To przykład nauki obywatelskiej, w której mieszkańcy stają się współtwórcami badań. Dysponują przy tym wiedzą o lesie, której nie da się zdobyć podczas krótkiej ekspedycji naukowej.

Program wzmacnia również mieszkanki wsi

Korzyści finansowe odczuwają także kobiety. Antonia Uneng z liczącej niespełna 400 mieszkańców wsi Sungai Ajung dzięki wypłatom kupiła pierwszą lodówkę oraz sprzęt do karaoke. Ważniejsze od samych zakupów okazało się jednak poczucie samodzielności.

– Mam własny dochód, dlatego nie jestem zależna od męża – przyznała uczestniczka programu.

Pieniądze z obserwacji mieszkańcy przeznaczają głównie na utrzymanie rodzin, edukację dzieci i oszczędności. Jednocześnie zmienia się sposób patrzenia na las. Coraz częściej jest on postrzegany nie tylko jako źródło drewna czy teren pod uprawy, lecz także jako żywy ekosystem, którego ochrona przynosi całej społeczności konkretne korzyści.

Program otrzymał dotychczas około 300 tys. dolarów od fundacji filantropijnych, a jego finansowanie jest zabezpieczone do 2028 roku. W październiku 2026 roku mają do niego dołączyć kolejne dwie miejscowości.

Największym wyzwaniem pozostaje zapewnienie środków na dalsze lata. Pierwsze efekty pokazują jednak, że ochrona przyrody może być skuteczniejsza, gdy mieszkańcy nie są jedynie odbiorcami odgórnych zakazów, ale rzeczywistymi uczestnikami i beneficjentami zmian.

Najlepiej podsumowała to 72-letnia Imelda, która każdego dnia wyrusza do lasu, by nagrywać ptaki, a czasami również orangutany. Zwierzęta, które dawniej uważano za szkodniki lub źródło szybkiego zarobku, dziś są dla mieszkańców czymś, o co warto dbać.

– Teraz naprawdę, naprawdę chcemy je chronić.

Źródła:

 

Maja Dobrowolska

Nazywam się Maja Dobrowolska i jestem autorką portalu Dobre Wiadomości. Piszę przede wszystkim o wydarzeniach, które pokazują pozytywne zmiany zachodzące w Polsce i na świecie. Interesują mnie tematy społeczne, nauka, medycyna, przyroda, nowe technologie oraz historie ludzi, których działania mogą być inspiracją dla innych. Lubię wyszukiwać informacje, które często giną w natłoku codziennych wiadomości, a pokazują, że wokół nas dzieje się również wiele dobrego. Przy przygotowywaniu tekstów zwracam szczególną uwagę na wiarygodność źródeł, rzetelność informacji i szerszy kontekst opisywanych wydarzeń. Staram się pisać prostym, przyjaznym językiem, tak aby nawet bardziej złożone tematy były łatwe i przyjemne w odbiorze. W Dobrych Wiadomościach chcę pokazywać świat takim, jaki również jest – pełnym wartościowych inicjatyw, ciekawych odkryć, dobrych ludzi i zmian, które dają powody do optymizmu.

Maja Dobrowolska has 9 posts and counting. See all posts by Maja Dobrowolska

Dodaj komentarz