Zamiast kolejnego jachtu kupili las dla koali. Nowy rezerwat będzie miał powierzchnię 7 tys. hektarów
Australijski inwestor technologiczny Mike Gregg i jego żona Sue przekazali 10 mln dolarów na zakup ogromnego terenu w paśmie Great Dividing Range. Nie powstanie tam luksusowa posiadłość, ośrodek wypoczynkowy ani kolejne pastwiska. Dawne ziemie wykorzystywane pod hodowlę bydła i wycinkę drzew zostaną przekształcone w rezerwat przyrody.
Chodzi o około 7000 hektarów, czyli 70 kilometrów kwadratowych dzikiego, górskiego krajobrazu na południowy zachód od Port Macquarie w Nowej Południowej Walii. To obszar lasów, wąwozów, rzek, wilgotnych dolin i trawiastych terenów, który ma stać się bezpiecznym domem dla koali, lotopałanek olbrzymich i wielu innych zagrożonych gatunków.
Nowy rezerwat nosi nazwę Eaglehawk-Misty Mountains i składa się z sześciu sąsiadujących ze sobą nieruchomości. Zakupu dokonała organizacja Great Southern Land Conservancy, założona po to, by wykupywać cenne przyrodniczo tereny i chronić je na stałe.
Fortuna, która wraca do natury
Mike Gregg dorobił się majątku jako jeden z wczesnych inwestorów w WiseTech Global, australijską firmę technologiczną notowaną na giełdzie. W 2025 roku jego majątek szacowano na około 1,1 mld dolarów australijskich. Jednak w tej historii najważniejsze nie są liczby z listy najbogatszych, lecz decyzja, co zrobić z pieniędzmi, gdy jest ich więcej, niż człowiek kiedykolwiek się spodziewał.
Gregg w rozmowie z australijskim dziennikiem mówił wprost, że wraz z żoną poczuli odpowiedzialność. „Zorientowaliśmy się, że zarobiliśmy trochę więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek myśleliśmy. Dla nas wiązało się to z odpowiedzialnością — musieliśmy pomyśleć, co z tym zrobić. I nie chodziło o kupno wielkiego jachtu” — powiedział.
To zdanie dobrze oddaje sens całego przedsięwzięcia. Zamiast kolejnego symbolu luksusu powstał projekt, który będzie służył przyrodzie przez dziesięciolecia. Sue Gregg, która według męża była siłą napędową całej inicjatywy, ujęła to jeszcze prościej: „Znaleźliśmy się w bardzo szczęśliwej sytuacji, w której mogliśmy zrobić coś dobrego. Kochamy naturę i dzikie zwierzęta. Uznaliśmy więc, że ochrona i odtwarzanie ziemi to najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić z naszymi pieniędzmi”.
Rezerwat wielkości małego miasta
Skala projektu robi wrażenie. 7000 hektarów to teren większy niż wiele miejskich dzielnic. Obszar Eaglehawk-Misty Mountains rozciąga się od Parku Narodowego Cottan-Bimbang na północy po okolice rezerwatu Bugan Nature Reserve na południu. Dzięki temu chronione grunty nie są odizolowaną wyspą, lecz częścią większego przyrodniczego układu.
To szczególnie ważne w Australii, gdzie wiele gatunków cierpi nie tylko z powodu wycinki, pożarów i zmian klimatu, ale także przez fragmentację siedlisk. Zwierzęta potrzebują korytarzy, bezpiecznych drzew, spokojnych dolin i miejsc, w których mogą przemieszczać się bez ciągłego kontaktu z drogami, gospodarstwami czy terenami wycinki.
Great Southern Land Conservancy podaje, że Eaglehawk-Misty Mountains obejmuje wilgotne i suche lasy twardolistne, fragmenty lasów deszczowych, nadrzeczne siedliska oraz obszary trawiaste. To mozaika środowisk, która daje schronienie zarówno dużym, rozpoznawalnym gatunkom, jak i mniej znanym zwierzętom, często równie mocno zagrożonym.
Koale, lotopałanki i ciche życie lasu
Na chronionym terenie żyją m.in. koale, lotopałanki olbrzymie, potoroo długonose, walabie parma, niełazy plamiste, żaby, kakadu żółtoucha, węże Stephens’ banded snake oraz rzadkie żółwie Manning River helmeted turtle. To nie jest więc tylko piękny krajobraz. To żywy, złożony ekosystem, w którym każde drzewo, strumień i wykrot mogą mieć znaczenie.
Szczególne emocje budzą koale. W Australii są symbolem dzikiej przyrody, ale jednocześnie należą do gatunków, którym coraz trudniej przetrwać w zmieniającym się krajobrazie. Utrata siedlisk, choroby, pożary i presja człowieka sprawiają, że każda duża przestrzeń przeznaczona na ochronę ma ogromną wartość.
Atticus Fleming, szef Great Southern Land Conservancy i były kierujący NSW National Parks and Wildlife Service, spodziewa się, że planowane badania z użyciem dronów mogą potwierdzić wyjątkowe znaczenie tego miejsca dla koali. Monitoring obejmie także 280 fotopułapek rozmieszczonych w 70 lokalizacjach, dzięki czemu naukowcy i opiekunowie terenu będą mogli lepiej poznać życie zwierząt ukrytych w gęstym lesie.
Od wycinki do odtwarzania przyrody
Jeszcze niedawno część tych terenów była wykorzystywana pod prywatną gospodarkę leśną. Teraz kierunek będzie odwrotny. Zamiast wycinania — ochrona. Zamiast dalszej degradacji — odbudowa. Zarządzanie rezerwatem ma obejmować kontrolę gatunków inwazyjnych, walkę z chwastami, odpowiedzialne podejście do ognia oraz przywracanie życia na wcześniej oczyszczonych fragmentach ziemi.
Mike Gregg, tłumacząc swoje podejście, mówił, że podczas podróży po świecie widział podobny schemat w wielu miejscach: problemy zaczynają się wtedy, gdy ludzie wycinają drzewa, a za tym idą gatunki inwazyjne i zniszczenie środowiska. „Kiedy środowisko jest już zniszczone, bardzo trudno je naprawić” — podkreślał.
Właśnie dlatego tak ważne jest działanie zanim będzie za późno. Ochrona dużych, połączonych obszarów daje przyrodzie coś, czego nie da się zastąpić samymi programami ratunkowymi: przestrzeń, czas i spokój.
Filantropia, która zostawia ślad w krajobrazie
W Australii tylko niewielka część darowizn trafia na ochronę środowiska. Z danych przywoływanych przez organizacje branżowe wynika, że jest to około 4 procent filantropijnego wsparcia. Najczęściej pieniądze płyną do medycyny, edukacji, kultury i pomocy społecznej. To oczywiście ważne cele, ale przyroda przez lata pozostawała w cieniu.
Darowizna Mike’a i Sue Greggów należy do największych tego typu gestów w Australii, a w Nowej Południowej Walii może być jedną z największych prywatnych darowizn przeznaczonych na ochronę ziemi. Jody Gunn z Australian Land Conservation Alliance zwróciła uwagę, że dar tej skali może mieć znaczący wpływ zarówno na bioróżnorodność, jak i na lokalne społeczności.
To ważne, bo prywatne rezerwaty coraz częściej uzupełniają działania państwa. Organizacje takie jak Great Southern Land Conservancy, Australian Wildlife Conservancy, Bush Heritage Australia czy The Nature Conservancy Australia wykupują tereny, które mają wysoką wartość przyrodniczą, a następnie zarządzają nimi z myślą o długofalowej ochronie.
Dobry przykład dla świata
Historia Eaglehawk-Misty Mountains jest piękna nie tylko dlatego, że uratowano tysiące hektarów lasu. Jest ważna także dlatego, że pokazuje inny sposób myślenia o bogactwie. Pieniądze mogą zamieniać się w kolejne przedmioty, domy i symbole statusu. Mogą też stać się lasem, w którym za kilka dekad nadal będą żyły koale, ptaki, płazy i nocne torbacze.
W tym przypadku wybór padł na naturę. Na rzeki, stare drzewa, górskie doliny i zwierzęta, które same nie upomną się o swoje miejsce. To cicha, ale bardzo mocna odpowiedź na pytanie, co można zrobić z majątkiem, gdy chce się zostawić po sobie coś naprawdę trwałego.
Dla Mike’a i Sue Greggów rezerwat jest spełnieniem osobistej pasji. Dla Australii — ważnym wkładem w ochronę zagrożonych gatunków. Dla reszty świata — przypomnieniem, że dobre decyzje mogą mieć wielkość całego krajobrazu.
Jeśli za kilkadziesiąt lat ktoś usłyszy w Eaglehawk-Misty Mountains głos ptaków, zobaczy ślady koali na drzewach albo nagranie rzadkiego zwierzęcia z fotopułapki, będzie to najlepszy dowód, że ta darowizna naprawdę miała sens.
Źródło: smh.com.au

