Spółka Jelcz rusza z produkcją na Śląsku. Powstanie nawet 500 miejsc pracy

Jeszcze niedawno ta historia kojarzyła się głównie z końcem pewnej epoki. Rafako przez dekady było jednym z symboli przemysłowego Raciborza i ważnym zakładem dla polskiej energetyki. Po upadłości firmy wiele osób zastanawiało się, czy ogromne hale przy Łąkowej zostaną tylko pustym wspomnieniem po dawnym gigancie.

Teraz pojawia się znacznie bardziej budujący scenariusz. W dawnych halach Rafako ma ruszyć produkcja specjalistycznych pojazdów i komponentów dla wojska. Zamiast kotłów energetycznych powstawać mają m.in. rozwiązania związane z ciężarówkami Jelcz, wykorzystywanymi przez Siły Zbrojne RP.

Według informacji Business Insidera, jeszcze w tym roku z raciborskich hal może wyjechać 40 pierwszych pojazdów wojskowych. Docelowo produkcja ma wzrosnąć do około 400 sztuk rocznie, a zatrudnienie w zakładzie może znaleźć nawet 500 osób.

Od energetyki do przemysłu obronnego

Zmiana, która dokonuje się w Raciborzu, jest symboliczna. Rafako przez lata pracowało dla energetyki, ciepłownictwa oraz przemysłu. Teraz ten sam przemysłowy potencjał ma zostać wykorzystany w innym obszarze — przy produkcji elementów potrzebnych polskiej armii.

W dawnych halach mają powstawać platformy wykorzystywane m.in. w systemach rakietowych i radarowych programu „Narew”. To oznacza, że Racibórz może stać się częścią łańcucha dostaw dla jednego z ważnych elementów modernizacji polskiej obrony przeciwlotniczej.

Prezes Jelcza Mariusz Ptak podkreślał, że pojazdy tej marki są obecne niemal w każdej jednostce Wojska Polskiego. Jak mówił: „Pojazdy ciężarowe Jelcza w kilkunastu wersjach i specjalistycznych odmianach są obecne niemal w każdej jednostce Wojska Polskiego. Uruchamiając produkcję w Raciborzu, w kooperacji z głównym zakładem w Jelczu-Laskowicach oraz zleceniami do Autosanu w Sanoku, znacząco zwiększymy produkcję i będziemy w stanie w pełni i terminowo realizować wymagane zamówienia dla Sił Zbrojnych, ale także dla podmiotów cywilnych”.

Raciborska Fabryka Komponentów przejmuje przemysłową sztafetę

Za nowym etapem stoi Raciborska Fabryka Komponentów, czyli spółka powołana z myślą o zagospodarowaniu aktywów po upadłym Rafako. RFK utworzyły Agencja Rozwoju Przemysłu, Towarzystwo Finansowe „Silesia” oraz Polimex Mostostal.

Pod koniec kwietnia podpisano umowę dzierżawy hal po Rafako. Jest również list intencyjny dotyczący połączenia Jelcza z RFK. Obecnie trwa organizowanie nowego zakładu, w tym poszukiwanie dyrektora fabryki, która ma odpowiadać za produkcję w Raciborzu.

Dziś RFK zatrudnia około 75 osób, ale plany są dużo większe. Docelowo pracę może tu znaleźć nawet 500 ludzi. Poszukiwani mają być przede wszystkim fachowcy związani z obróbką metali, monterzy, elektromonterzy oraz mechanicy. Dla miasta, które boleśnie odczuło problemy Rafako, to informacja o ogromnym znaczeniu społecznym.

Trzy hale i trzy kierunki produkcji

Raciborskie hale mają zostać wykorzystane nie tylko przez Jelcza. Część przestrzeni przeznaczono także dla innych spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W jednej z hal dzierżawionych przez spółkę Rosomak ma powstać m.in. linia spawalnicza korpusów wielkogabarytowych do transporterów opancerzonych Rosomak.

Kolejna hala ma zostać wykorzystana na potrzeby projektu „San”, czyli zintegrowanego systemu przeciwdronowego. To pokazuje, że teren po Rafako nie ma być jedynie doraźnie zagospodarowany. Plan zakłada stworzenie przemysłowego zaplecza dla kilku ważnych obszarów polskiej obronności.

W praktyce oznacza to szansę nie tylko dla samego Raciborza, ale także dla firm współpracujących, poddostawców, zakładów usługowych i lokalnych specjalistów. Duży projekt przemysłowy rzadko kończy się na jednej hali. Wokół niego powstaje cały ekosystem pracy, zamówień i kompetencji.

Nie darowizna, lecz inwestycja w bezpieczeństwo

O przyszłości terenów po Rafako mówił wcześniej premier Donald Tusk podczas wizyty w Raciborskiej Fabryce Komponentów. Podkreślał, że ratowanie zakładu nie jest prostą pomocą finansową, lecz elementem większej strategii przemysłowej i obronnej.

„Rafako w swojej poprzedniej formie przeszło do historii” — mówił premier. Dodał też, że proces ratowania miejsc pracy i produkcji okazał się bardziej skomplikowany, niż mogło się początkowo wydawać.

Jednocześnie zaznaczał, że nowe przeznaczenie zakładu może dać Raciborzowi stabilniejszą przyszłość. „Nie pozwoliliśmy, żeby produkcja i miejsca pracy zaniknęły. Determinacja ludzi zaangażowanych w ratowanie zakładu była głównym paliwem i naszą motywacją” — powiedział Donald Tusk.

Racibórz może zyskać drugi przemysłowy oddech

Dla mieszkańców Raciborza upadłość Rafako nie była abstrakcyjną informacją z gospodarczych serwisów. To był temat rodzinny, lokalny i bardzo konkretny. Zakład przez lata dawał pracę, budował tożsamość miasta i był jednym z punktów odniesienia dla całego regionu.

Dlatego wiadomość o nowej produkcji ma tak duże znaczenie. Nawet jeśli proces będzie rozłożony w czasie, samo uruchamianie kolejnych funkcji przemysłowych daje nadzieję, że doświadczenie pracowników, infrastruktura i techniczne zaplecze nie zostaną zmarnowane.

W takich miejscach przemysł nie jest tylko działalnością gospodarczą. To pamięć o pokoleniach pracowników, lokalnych szkołach technicznych, rodzinnych ścieżkach zawodowych i mieście, które przez lata rosło razem z zakładem. Nowe życie hal po Rafako może więc stać się czymś więcej niż zmianą profilu produkcji. Może być początkiem odbudowy zaufania do przyszłości.

 

Dodaj komentarz