Komisja Europejska ma wzywać do radykalnego obniżenia podatków od energii
W Brukseli pojawił się przeciek projektu zalecenia Komisji Europejskiej, z którego wynika, że Bruksela chce pilnych działań na rzecz wyraźnie niższego opodatkowania energii elektrycznej. W dokumencie podkreślono, że prąd bywa dziś traktowany fiskalnie jak „produkt zanieczyszczający”, a nie kluczowy nośnik czystej energii – co utrudnia elektryfikację gospodarki i osłabia konkurencyjność przemysłu. Zalecenie ma zachęcać państwa członkowskie do wykorzystania istniejących możliwości w ramach unijnych przepisów o opodatkowaniu energii i do szybkiego obniżania obciążeń na rachunkach.
Co wynika z przecieku: VAT w dół, akcyza do zera, a opłaty „z rachunku” do budżetu
Z informacji o projekcie wynika, że Komisja ma rekomendować kilka głównych kierunków:
- obniżenie VAT na energię elektryczną – do minimum dopuszczalnego prawem UE,
- redukcję lub wyzerowanie akcyzy na prąd, szczególnie dla przemysłu energochłonnego,
- przeniesienie części opłat nieenergetycznych (np. związanych z OZE, efektywnością czy dostępem do sieci) z rachunków za prąd do ogólnego budżetu państwa,
- odwrócenie obecnej struktury tak, by prąd był opodatkowany wyraźnie niżej niż paliwa kopalne.
W praktyce takie zmiany miałyby dać natychmiastową ulgę cenową – szczególnie w sektorach, gdzie każdy spadek kosztu energii przekłada się na konkurencyjność i decyzje inwestycyjne.
Dlaczego Komisja naciska: Europa płaci za prąd więcej niż konkurenci
W tle jest twarda gospodarcza rzeczywistość: europejski przemysł (zwłaszcza energochłonny) działa pod presją kosztów energii i coraz ostrzejszej globalnej konkurencji. Dane Eurostatu pokazują, że średnia cena energii elektrycznej dla średnich odbiorców biznesowych w UE (500–2000 MWh rocznie) wyniosła w I półroczu 2025 r. ok. 0,1902 €/kWh (czyli ok. 190 €/MWh) – i to poziom, który dla wielu branż wciąż jest bardzo trudny do udźwignięcia.
Komisja w oficjalnych materiałach dotyczących działań na rzecz tańszej energii podkreśla, że państwa członkowskie już dziś mogą obniżać rachunki, ale potrzebna jest większa ambicja m.in. w obszarze podatków i opłat sieciowych.
Zalecenie nie będzie wiążące, ale to mocny sygnał polityczny
Ważne: projekt ma formę zalecenia, czyli dokumentu niewiążącego prawnie. Jednocześnie jego znaczenie może być duże, bo stanowi „drogowskaz” w ramach unijnych inicjatyw dotyczących tańszej energii i konkurencyjności przemysłu (Affordable Energy Action Plan, Clean Industrial Deal). Komisja sygnalizuje też dalsze kroki w 2026 r. – możliwe nowe wytyczne i potencjalne zmiany ram.
Jakie pomysły pojawiają się w dyskusji: cztery filary i „oczyszczenie” rachunku
W debacie – również na gruncie krajowym – przewijają się rozwiązania oparte na czterech filarach. Wśród nich wskazuje się m.in. ograniczanie lub przenoszenie z rachunków dodatkowych opłat doliczanych do energii, obniżkę VAT, zmiany w systemie certyfikatów, redukcję kosztów dystrybucji oraz uproszczenie rozliczeń bilansowania systemu. Kierunek jest jeden: mniej narzutów na rachunku, niższy klin podatkowo-opłatowy i wyższa atrakcyjność elektryfikacji.
Ekspert chwali pomysły UE i… idzie dalej
W dyskusji pojawiają się też głosy, że sama korekta podatków i opłat może nie wystarczyć, jeśli równolegle nie ruszy się innych elementów rynku energii.
— Dobrze że w końcu ktoś w Brukseli zauważył że rachunek za energię nie składa się tylko z opłaty za energię czynną i próbuje ograniczyć podatki i parapodatki – w Polsce najczęściej doliczane do kosztów dystrybucji (OZE, kogeneracyjna, mocowa itp.) Czy nie warto pójść krok dalej i zmienić system EU ETS oraz kolejne dyrektywy jak EPBD? Energia czynna z oze jest najtańsza i najbardziej bezpieczna ponieważ jest wytwarzana na miejscu- idealnie aby na miejscu była zużywana bo inaczej wchodzimy właśnie w dystrybucję energii…do której można dodać wiele obciążeń. Zastosowanie proponowanych ograniczeń w praktyce zmniejsza koszty dla odbiorców ale postawi w złej sytuacji spółki dystrybucji energii, które jako naturalny monopol, jak dotąd korzystały z dotychczasowych rozwiązań — ocenia Przemysław Piesiewicz, ekspert rynku energetycznego.
— Dodatkowo konstrukcja rynku energii jest archaiczna, wystarczy wrócić do kosztów dystrybucji i co za tym idzie utrzymania systemu elektroenergetycznego – w Polsce warunki gry dyktuje PSE odpowiadający za bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego, ale tylko 50% energii przechodzi przez sieci najwyższych napięć, im więcej energii pojawi się w KSE tym więcej strat do wyrównania. Model miedzianej płyty (jedna strefa cenowa) jest już przeżytkiem podobnie jak stałe taryfy dystrybucyjne – na rynku energii można kupić energię w jednostkach 15 minutowych i godzinowych. Powstały też spółdzielnie energetyczne gdzie ten ciężar kosztów dystrybucji jest znacznie niższy — przypomina Piesiewicz.
Co dalej: presja na konkurencyjność i możliwy powrót do tematu ETS
W tle coraz częściej wraca też temat EU ETS – zarówno w kontekście kosztów funkcjonowania przemysłu, jak i przyszłych reform systemu. Reuters informował niedawno, że UE rozważa warianty zmian dotyczących m.in. darmowych uprawnień dla przemysłu, a Komisja ma przedstawić propozycje w 2026 r.
Źródło: endseurope.com

