Wpuścili jastrzębie między bloki. „Wychodzi taniej niż sprzątanie”
Na warszawskich Stegnach Południowych pojawili się wyjątkowi „pracownicy”, którzy mają pomóc mieszkańcom uporać się z uciążliwym problemem. Wśród bloków regularnie można zobaczyć Lucka i Lotkę – dwa jastrzębie Harrisa, które skutecznie odstraszają mewy opanowujące osiedle.
Lucek uważnie obserwuje okolicę, a gdy nadchodzi odpowiedni moment, błyskawicznie zrywa się do lotu. Efekt jest natychmiastowy – mewy nie mają odwagi siadać w pobliżu. To właśnie na tym polega ich zadanie.
Stegny Południowe, podobnie jak wiele dużych osiedli, zmagają się z obecnością ptaków, które dla mieszkańców bywają bardzo uciążliwe. Chmary mew unoszące się nad osiedlowym stawem, hałas i odgłosy odbijające się między blokami sprawiły, że administracja postanowiła sięgnąć po nietypowe, ale naturalne rozwiązanie.
Do akcji wkroczyły jastrzębie Harrisa, znane także jako myszołowce towarzyskie. To gatunek pochodzący z Ameryki Południowej, ceniony w sokolnictwie za inteligencję, opanowanie i skuteczność. Lucek i Lotka należą do Marleny Koźlińskiej oraz firmy „Szponiaste i Falcolner”, która zajmuje się sokolnictwem.
Ptaki pracują na dwie zmiany, a ich obecność ma przede wszystkim zniechęcić mewy do przebywania na osiedlu. To metoda, która nie polega na hałasie czy agresywnym płoszeniu, lecz wykorzystuje naturalny instynkt innych ptaków. Sama obecność drapieżnika wystarcza, by przywrócić większy spokój w okolicy.
Dla mieszkańców może to być zaskakujący widok, ale też przykład tego, że nawet w środku dużego miasta można sięgać po rozwiązania inspirowane naturą. Zamiast kolejnych urządzeń emitujących dźwięki czy innych technicznych sposobów, na Stegnach postawiono na doświadczenie sokolników i możliwości ptaków drapieżnych.
Warszawskie osiedle zyskało więc niecodziennych sprzymierzeńców. Lucek i Lotka nie tylko wzbudzają zainteresowanie, ale przede wszystkim pomagają ograniczyć obecność mew, które od dawna dawały się we znaki mieszkańcom.

