Za nami historyczny, bo pierwszy z udziałem Polek start w konkursie skoków narciarskich na Mistrzostwach Świata

Norweżka Maren Lundby po skokach na 106,5 m i 104,5 m wygrała indywidualny konkurs kobiet na mistrzostwach świata w Seefeld (HS109). Kamila Karpiel zajęła 23. miejsce, a Kinga Rajda odpadła po pierwszej serii. Za nami historyczny, bo pierwszy z udziałem Polek start w imprezie tej rangi, a przypomnijmy, że skoki kobiet na MŚ są rozgrywane od 2009 roku.

Nas najbardziej cieszył historyczny awans do drugiej serii z dwudziestej pierwszej pozycji Kamili Karpiel (97,5 m), która dobrą dyspozycję z serii próbnej i kwalifikacjach potwierdziła w zawodach. Polka tuż po pierwszym skoku na 97,5 m (103,6 pkt) plasowała się na pierwszym miejscu, wypracowując znaczną przewagę (9,3 pkt) nad Czeszką Stepanką Ptakową.

Finałowy lot Karpiel pozostawiał trochę do życzenia, zresztą sama nasza zawodniczka tuż po wylądowaniu na 93,5 m dawała do zrozumienia, że więcej od siebie oczekiwała, ale za moment wylewnie się uśmiechnęła. Po swoim skoku plasowała się na piątym miejscu i stało się jasne, że najpewniej nie utrzyma pozycji z pierwszej serii.

W finale bardzo duży awans, atakując podium z ósmego miejsca zanotowała Austriaczka Daniela Iraschko-Stolz (105,5 m). Wyprzedziła ją dopiero Niemka Althaus, która po locie na 107 m w bardzo trudnej sytuacji postawiła Lundby. Norweżka lądowała w okolicach wyznaczonej komputerowo zielonej linii (104,5 m) i z przewagą zaledwie 0,5 pkt obroniła pierwsze miejsce, zdobywając złoty medal w Seefeld!

Czytaj więcej na: sport.interia.pl

Foto: Grzegorz Momot /PAP


Dodaj komentarz