Jak akceptacja i docenianie może zmienić nasze życie

 

Prosty akt docenienia jest jedną z rzeczy, których ludzie pragną bardziej niż czegokolwiek innego.

Powiedzmy, że jesteście w restauracji. Jak większość ludzi odnosi się do kelnerów? W najlepszym wypadku z obojętnością, o wiele częściej jednak gburowato. Znajdują się w sytuacji, kiedy ich zdaniem kelner jest poniżej ich pozycji, przynajmniej w danym momencie, ponieważ im usługuje. Większość ludzi nie rozmawia z kelnerami poza złożeniem zamówienia, większość również poświęca zbyt wiele czasu na wertowanie menu, nie mogąc się zdecydować, czego naprawdę chce, co doprowadza kelnera do frustracji.

A co by było, gdybyście następnym razem udając się na obiad, zauważyli coś unikalnego w kelnerze, coś – czy to tatuaż na ręce, czy jakiś ładny element ubrania, czy miły sposób bycia, miły głos, czy jakąś biżuterię, cokolwiek, i jeśli to byłoby z waszej strony szczere, a nie zmyślone – i wyrazili swoje uznanie. Zaobserwujcie reakcję, jaką to wywoła.

Przede wszystkim reakcją będzie mały szok. Kelner może przyjąć nieco defensywną postawę, bo nie jest do tego przyzwyczajony. Jest przyzwyczajony do obojętności albo traktowania z góry. Ale gdy swoją autentycznością uda wam się wzbudzić w nim zaufanie, gdy już raz powiecie coś miłego na jego temat, coś w rodzaju – O, pamiętam pana dobrze. Już mnie pan kiedyś obsługiwał. Już kiedyś realizował pan moje zamówienie, pamiętam pana dobrą energię – to zmienia wszystko. Zmienia nie tylko ich samych, ich postawę, to na dobrą sprawę zmienia coś w was, bo kiedy wy doceniacie coś w innym, doceniacie to także w sobie.

Kiedy chwalicie czyjeś przymioty, co przynosi to wam? Wszystko, ponieważ akt docenienia zwraca się także w waszą stronę. Kiedy zauważacie innego człowieka, to tak, jakbyście zauważali własne istnienie w sobie samym. To jest tak pięknie, pięknie proste.

Wsiadacie do pociągu i zajmujecie miejsce obok kogoś, kogo nigdy wcześniej nie widzieliście. Na ogół ludzie zamykają się w swoim pudełku i tworzą wokół siebie ochronną skorupę. Istnieje wręcz strach przed rozmawianiem z drugą osobą, obawa przed wkraczaniem w cudzą przestrzeń albo niepokój, że ktoś wkroczy w waszą. A co by się stało, gdybyście ich zauważyli? Gdybyście powiedzieli coś miłego o ich ubraniu albo o książce, którą czytają albo po prostu jaką dobrą mają energię? No cóż, z pewnością najpierw popatrzą na was dziwnie. To naturalny mechanizm obronny. Ale wiecie co? Jakąś minutę czy dwie później coś u nich w środku się uśmiechnie i może nawet ukazać się jako fizyczny uśmiech.

Może nie będzie potrzeby kontynuowania konwersacji. Może zauważycie, że w pewnym sensie oni przebywają we własnym świecie i nie chcą, aby ktoś w ten świat wkraczał… ale coś w nich zmieniliście, a także w sobie – prostym aktem akceptacji.

(…)

Więc gdy wkraczacie z akceptacją – tym, co robicie autentycznie –  potwierdzacie, że ktoś naprawdę istnieje. Nawet wtedy, gdy mówicie – Och, jaki piękny żakiet masz dziś na sobie, albo – O rany, ależ niesamowite masz oczy. Ja wiem, że wy już tak mówicie, taak, ale ludzie myślą sobie, że jesteście dziwni, i że nie powinniście tak mówić. Jednak to powierzchowna obserwacja, jako że w środku zapamiętają to na długie dni czy tygodnie… nawet lata. Tylko, proszę, TO MUSI BYĆ SZCZERE. Nie możecie udawać. Nie możecie manipulować. To musi być szczere.

Kiedy mówicie – Masz taki piękny uśmiech… twój uśmiech po prostu odmienił mój dzień – jest potwierdzeniem istnienia tej osoby. Jest zauważeniem jej życia, świadomości, jej bycia w czasie i przestrzeni.

To jak wprowadzanie jej w chwilę obecną, ponieważ tak często ludzie martwią się przeszłością albo boją przyszłości. Kiedy jadą pociągiem czy stoją w kolejce w sklepie robią właśnie to – przebywają gdzie indziej. A takie proste – Wow, jaki piękny masz pierścionek… albo – Jak cudownie się śmiejesz. Co za wspaniały głos. Cokolwiek znajdziecie w nich szczerze – a wcale nie musicie głęboko szukać, żeby to coś w nich znaleźć – to nagle wprowadzi  ich w tę chwilę TERAZ i wprowadzi ich w stan świadomości JA ISTNIEJĘ. Oni automatycznie zdadzą sobie z tego sprawę. I tym samym robicie to dla siebie. Robicie to dla siebie, robiąc to równocześnie dla nich, ponieważ sami stajecie się świadomi swojego JA ISTNIEJĘ, swojego bycia w TERAZ. Stajecie się świadomi istnienia.

Twierdzę, że bycie dostrzeżonym jest jednym z największych pragnień ludzkiej istoty – być zauważonym – a to jest takie łatwe do zrobienia… a tym samym dostrzeżenie i zaakceptowanie samego siebie.

Za każdym razem, gdy potwierdzacie istnienie kogoś innego, choćby skinięciem głowy WIDZĘ CIĘ – potwierdzacie istnienie siebie samego.

 

Fragment pochodzi z książki Adamusa Saint Germain – Czuj i pozwalaj

 

 

 

Dodaj komentarz