fbpx
Festiwal Wibracje

“Nie bądź kostką lodu”. Znany terapeuta mówi, żeby nie bać się zmiany

Prawie każda zmiana przeraża. W końcu wymaga od nas wyjścia poza strefę komfortu i jest nieprzewidywalna. Może przynieść nagrodę w postaci radości, ale również potencjalną porażkę – stres i stratę. Polski psychoterapeuta, Wojciech Eichelberger twierdzi jednak, że wybranie przygody zamiast komfortu zawsze się opłaci.

Nomadzi czy rolnicy?

Zanim człowiek zaczął prowadzić osiadły, rolniczy tryb życia, większość była nomadami. Bycie w drodze w poszukiwaniu jedzenia wymagało od ludzi elastyczności i życia we wspólnocie, a tym samym zapraszała zmianę, jako stały element funkcjonowania. Potrzeba szukania przygód była wpisana w nasze DNA. I prawdopodobnie wciąż jest. Jednak kultura ego, w której żyjemy skutecznie, przyzwyczaiła nas do tego, że przyjemności są na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba nawet wstawać z fotela.

-Popęd szuka ryzyka, zmiany i nowości, a utkane z kultury i obyczaju superego apeluje do rozsądku, namawia do umiaru i przewidywalności. Wygląda na to, że osadnictwo, własność ziemi, rolnictwo i hodowla przykrywają naszą pierwotną cygańską duszę warstwą pozoru – mówi w wywiadzie z dziennikarką „Zwierciadła” Wojciech Eichelberger.

Wystarczy włączyć serial na platformie streamingowej, pograć w grę komputerową czy zatopić się w lekturze książki, aby zaniechać pomysł o poznaniu nowego naprawdę –  poza bezpiecznym domem. A przecież warto, bo wyjście do świata zawsze jest formą rozwoju i sprawdzenia siebie.

 

Rzeczywistość vs. fikcja

Ponadto przygoda w realnym życiu ma to do siebie, że w niewielkim stopniu poddaje się kontroli. Niesie realne ryzyko niepowodzenia lub straty. Tym samym staje się okazją do zgłębienia własnych emocji oraz mechanizmów nawykowych działań. Zmiana bardzo często wydobywa z nas głęboko ukryty potencjał i popycha do przodu. Często staje się również elementem odkrycia własnego powołania. Umierające osoby zapytane na łożu śmierci o to, czego żałują najbardziej, odpowiadają: „ryzykowałem za mało”.

-Nie nauczymy się z nich [seriali, gier video] tego, co z prawdziwych spotkań z ciekawymi, czującymi całym sercem ludźmi. W głębi duszy o tym wiemy i dlatego to, czego pragniemy, daleko wykracza poza wirtualną grę czy pasjonujący serial. Nie zaznamy pełni radości z kąpieli w najwierniejszym nawet obrazie wody. A bliskie spotkanie z doskonałym pikselowym złudzeniem mężczyzny czy kobiety pozostawi nas tylko z poczuciem zawodu i frustracji – mówi Wojciech Eichelberger.

Jeden z pierwszych nauczycieli polskiego terapeuty, twórca metody Gestalt – Fritz Perls mawiał, że najgorszą rzeczą, jaka może się przydarzyć ludziom, jest bezruch, czyli to, że nic się nie będzie zmieniać. Podobną teorię mają buddyści zen. Wielcy mistrzowie nauk ze Wschodu mawiają: „Jeśli nie wiesz, co wybrać, wybieraj to, co nowe i trudniejsze – wtedy będziesz się rozwijał”.

Co mówi nauka?

Ale potrzeba zmiany ma również podłoże czysto  biologiczne. Neurobiolodzy mówią o potrzebie dynamiki i przygód, bo te dwa aspekty tworzą nowe szlaki neuronowe. Im więcej połączeń neuronalnych, tym lepsze są parametry mózgu i tym większy zakres danych człowiek jest w stanie odbierać i przetwarzać.

-Przygoda rozumiana jako wyjście ze strefy komfortu – czyli tego, co już wiem i potrafię – najlepiej stymuluje rozwój mózgu. Dlatego to osoby przekraczające rutynę, poszukujące tworzą nowe wartości i cele dla wszystkich. Gdy ktoś taki utknie w strefie komfortu, czuje się jak uwięziony w dziecięcym pokoju i ucieka czym prędzej w nową przygodę – dodaje terapeuta.

Ucieczka przed zmianą natomiast nigdy nie jest skuteczna, bo powraca jako sny czy fantazje. Często skumulowana, lecz niezrealizowana potrzeba przygody wybucha w wieku średnim, a wtedy potrafi narobić prawdziwego zamieszania w poukładanym i wygodnym życiu. Zdaniem terapeuty, lepszym rozwiązaniem będzie karmienie się zmianą i przygodą na co dzień – często, ale w małych dawkach. W końcu w grę wchodzi nasze życiowe spełnienie.

-Potraktujmy poważnie ostrzeżenie przed tym, by nie być kostką lodu w płynącej rzece. Rzeka życia – jak to rzeka – raz przyspiesza, raz zwalnia, meandruje, ale wciąż płynie. Nie zapominajmy, że w istocie jesteśmy tą rzeką. Nie próbujmy jej zatrzymać, nie próbujmy jej zamrozić. Bo wtedy zamrażamy i zatrzymujemy siebie samych – apeluje Wojciech Eichelberger.

Jeśli nie wiesz, co wybrać, wybieraj to, co nowe i trudniejsze – wtedy będziesz się rozwijał!!

Opracowanie: Kamila Lubicka
Źródło: zwierciadlo.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz