Uratowane nosorożce wbrew wszelkim szansom wydają na świat młode po powrocie na wolność
Kiedy je odnajdywano, były młodymi, przerażonymi zwierzętami, które po śmierci matek nie potrafiły zrozumieć, dlaczego zostały same. Niektóre próbowały bronić swoich matek przed kłusownikami i same zostały ranne. Dziś historia sześciu uratowanych nosorożców z Republiki Południowej Afryki ma zupełnie inne zakończenie. Po kilku latach rehabilitacji wszystkie wróciły do chronionych obszarów naturalnych i każda z nich urodziła już własne młode.
Dla przyrodników z Ezemvelo KZN Wildlife to coś więcej niż sześć kolejnych narodzin. To dowód, że nawet zwierzęta, które jako młode przeżyły skrajnie traumatyczne doświadczenia, mogą odzyskać naturalne zachowania, stworzyć więzi z dzikimi nosorożcami i ponownie stać się częścią rozmnażającej się populacji.
– Rehabilitacja nosorożców okazała się prawdziwym sukcesem ochrony przyrody – podkreślił Dumisani Zwane, odpowiedzialny w Ezemvelo KZN Wildlife za odławianie zwierząt i działania weterynaryjne.
Straciły matki podczas fali kłusownictwa
Sześć samic nosorożca białego zostało uratowanych około 2017 roku w różnych rezerwatach zarządzanych przez Ezemvelo KZN Wildlife w prowincji KwaZulu-Natal. Ich matki padły ofiarą kłusowników polujących na rogi nosorożców.
Dla małych zwierząt utrata matki oznaczała natychmiastowe zagrożenie życia. Młode nosorożce przez pierwsze lata są od niej zależne, dlatego osierocone cielę nie jest przygotowane do samodzielnego funkcjonowania.
Zwane wspominał, że pierwsze chwile po takich zdarzeniach należą do najtrudniejszych także dla ratowników. Młode często pozostają obok ciała matki i nie rozumieją, co się wydarzyło. Niektóre uratowane zwierzęta miały dodatkowo rany odniesione podczas prób obrony przed napastnikami. Jedna z samic straciła nawet fragment ucha.
To właśnie z takiego punktu rozpoczynała się ich droga powrotna do natury.
Najpierw trzeba było przekonać je do jedzenia
Ratunek był dopiero pierwszym etapem. Po przewiezieniu do ośrodków rehabilitacyjnych młode nosorożce były silnie zestresowane. Zdarzało się, że odrzucały pokarm i nie chciały pić mleka przygotowywanego przez opiekunów.
Personel musiał stopniowo przyzwyczajać je do nowej sytuacji. Zwierzęta były karmione mlekiem nawet przez dwa lata, a później przechodziły na trawę i dodatkowe pożywienie roślinne. Jednocześnie łączono je z innymi osieroconymi nosorożcami, aby mogły tworzyć naturalne więzi społeczne.
Z czasem warunki stawały się coraz bardziej zbliżone do tych, które czekały je na wolności. Nosorożce przenoszono do większych wybiegów, aż w końcu trafiały do około 50-hektarowego obszaru, gdzie mogły samodzielnie żerować i utrwalać zachowania potrzebne w naturalnym środowisku.
Cała rehabilitacja pojedynczego zwierzęcia trwa zazwyczaj od czterech do pięciu lat. Dopiero gdy opiekunowie mieli pewność, że nosorożec potrafi sam zdobywać pokarm i zachowuje się jak dzikie zwierzę, można było myśleć o kolejnym kroku.
Powrót na wolność również odbywał się etapami
Przyrodnicy nie wypuszczali zwierząt przypadkowo.
Przed wyborem miejsca analizowano jakość środowiska, liczbę drapieżników, zagęszczenie słoni oraz – co szczególnie ważne – poziom zagrożenia ze strony kłusowników.
Nosorożce, które podczas rehabilitacji stworzyły ze sobą więzi, wypuszczano razem. Miało to ułatwić im przystosowanie się do nowych warunków. Zwierzęta wychowane przez kilka lat poza naturalnym środowiskiem otrzymywały w ten sposób dodatkowe poczucie bezpieczeństwa dzięki obecności znanych sobie osobników.
Na tym praca zespołów ochrony przyrody się nie kończyła. Po wypuszczeniu zwierzęta pozostawały pod monitoringiem biologicznym.
I właśnie dzięki tym obserwacjom przyrodnicy zaczęli zauważać coś szczególnie obiecującego.
Uratowane samice nie tylko radziły sobie w naturze. Zaczęły przebywać z dzikimi nosorożcami i nawiązywać kontakty z samcami.
Potem pojawiały się młode
Ciąże nie zawsze były od razu wykrywane, ponieważ zwierząt żyjących na wolności nie poddaje się rutynowo takim badaniom jak zwierząt w ośrodkach rehabilitacyjnych. Nosorożce obserwowano z dystansu.
W pewnym momencie przychodziła więc wiadomość, na którą opiekunowie czekali przez lata: jedna z dawnych podopiecznych pojawiła się z młodym.
Potem następna.
I kolejna.
Ostatecznie potwierdzono, że każda z sześciu osieroconych samic urodziła cielę na wolności.
Ciąża nosorożca białego trwa około 16 miesięcy. Sam fakt narodzin oznacza więc nie tylko, że zwierzę przeżyło po wypuszczeniu, ale że było w wystarczająco dobrej kondycji, znalazło partnera i potrafiło funkcjonować jak pełnoprawny członek dzikiej populacji.
Dla ludzi, którzy przez lata karmili zwierzęta, sprzątali ich boksy, leczyli rany i obserwowali kolejne etapy usamodzielniania, był to szczególny moment.
Zwane podkreślał, że celem od samego początku nie było wychowanie nosorożców w niewoli, lecz przygotowanie ich do dnia, w którym przestaną potrzebować człowieka.
Sześć narodzin ma znaczenie dla całej populacji
Historia ma szczególne znaczenie, ponieważ nie chodzi wyłącznie o uratowanie sześciu pojedynczych zwierząt.
Każda z samic, która wróciła do natury i zaczęła się rozmnażać, dokłada kolejne pokolenie do dzikiej populacji nosorożców w Republice Południowej Afryki.
To ważne w kraju, który od lat mierzy się z kłusownictwem. W 2025 roku w RPA zabito nielegalnie 352 nosorożce. Było to jednak o 16 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy zginęło 420 zwierząt.
Szczególnie dobre informacje napłynęły właśnie z KwaZulu-Natal. W parku Hluhluwe-iMfolozi liczba nosorożców zabitych przez kłusowników spadła ze 198 w 2024 roku do 63 w 2025 roku. Władze wskazują, że pomogło połączenie wielu działań: programu usuwania rogów, nowych technologii wykrywania zagrożeń, monitoringu oraz ścisłej współpracy służb i organizacji zajmujących się ochroną przyrody.
To pokazuje, że ochrona gatunku odbywa się równocześnie na kilku poziomach. Trzeba chronić żyjące na wolności zwierzęta, zwalczać kłusownictwo, ratować osierocone młode, prowadzić wieloletnią rehabilitację, a następnie stworzyć warunki umożliwiające ich bezpieczny powrót do natury.
Sukces możliwy dzięki współpracy wielu osób
Ezemvelo KZN Wildlife podkreśla, że wieloletnie utrzymywanie osieroconych nosorożców jest kosztowne i nie byłoby możliwe bez współpracy instytucji publicznych, prywatnych ośrodków rehabilitacyjnych oraz organizacji przyrodniczych.
W działania zaangażowane były m.in. African Wildlife Vets, Wild Wonderful World, Wildlife ACT, Wild Tomorrow, Ubuntu Trust, Zululand Rhino Orphanage, WWF South Africa oraz Rhino Conservation Trust.
Każde zwierzę przechodziło drogę obejmującą ratunek, leczenie weterynaryjne, wieloletnią opiekę, stopniowe przygotowanie do życia bez człowieka, transport do odpowiedniego obszaru, wypuszczenie i późniejszy monitoring.
Efektem nie jest jednak sześć nosorożców żyjących w ośrodku.
Efektem jest sześć dzikich matek wychowujących własne młode w naturze.
I właśnie to najlepiej pokazuje, dlaczego program rehabilitacji uznano za sukces.
Z tragicznego początku powstało nowe pokolenie
Historia sześciu samic zatoczyła niezwykłe koło.
Jako młode straciły matki z powodu działalności człowieka. Przeżyły dzięki innym ludziom, którzy przez kilka kolejnych lat przygotowywali je do chwili, gdy znów nie będą człowieka potrzebować.
Powrót na wolność był pierwszym zwycięstwem.
Drugim było odnalezienie się wśród dzikich nosorożców.
Narodziny sześciu cieląt stały się potwierdzeniem, że cały proces zadziałał dokładnie tak, jak zakładano.
Dla ochrony przyrody to szczególnie cenna wiadomość. Ratowanie osieroconych zwierząt nie musi oznaczać zapewnienia im życia w niewoli. Odpowiednio prowadzona rehabilitacja może zakończyć się prawdziwym powrotem do natury – wraz ze wszystkimi zachowaniami, które są potrzebne, aby kolejne pokolenia mogły rodzić się już bez pomocy człowieka.

