Media społecznościowe pod lupą sądów. Tysiące spraw dotyczą bezpieczeństwa młodzieży
Ponad 3 tysiące pozwów przeciwko największym platformom społecznościowym będzie mogło być dalej rozpatrywanych przez amerykańskie sądy. Federalny sąd apelacyjny odrzucił próbę Meta i TikToka zmierzającą do zatrzymania postępowań dotyczących zarzutów o projektowanie serwisów w sposób sprzyjający kompulsywnemu korzystaniu z nich przez dzieci i młodzież. Decyzja może stać się ważnym etapem dyskusji o odpowiedzialności technologicznych gigantów za bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników.
Sprawy dotyczą nie tylko Meta, właściciela Facebooka i Instagrama, oraz TikToka należącego do ByteDance. W postępowaniach wymieniane są także Google, właściciel YouTube, oraz Snap, operator Snapchata. Pozwy składają rodziny, szkoły, samorządy i władze stanowe, twierdząc, że niektóre rozwiązania stosowane przez platformy zostały zaprojektowane tak, aby maksymalnie długo zatrzymywać uwagę młodych ludzi. Firmy kwestionują te zarzuty i podkreślają, że rozwijają narzędzia służące ochronie nastolatków.
Sąd: odwołanie Meta i TikToka było przedwczesne
Decyzję wydał 10 sierpnia 2026 roku 9. Okręgowy Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych w San Francisco. Panel sędziowski odrzucił apelacje Meta i TikToka dotyczące wcześniejszych orzeczeń sądu federalnego w Kalifornii, które pozwoliły na dalsze prowadzenie znacznej części spraw.
Firmy próbowały oprzeć swoją argumentację między innymi na słynnym Section 230 Communications Decency Act, przepisie od lat zapewniającym amerykańskim platformom internetowym szeroką ochronę przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez ich użytkowników.
Meta i TikTok przekonywały, że ochrona ta powinna pozwolić im wcześniej zakwestionować decyzję sądu niższego szczebla. Sąd apelacyjny uznał jednak, że Section 230 może stanowić obronę przed odpowiedzialnością, ale nie daje automatycznego prawa do uniknięcia samego procesu. Zdaniem sądu apelacja została więc wniesiona zbyt wcześnie.
To bardzo istotne rozróżnienie.
Sędziowie nie stwierdzili w tym orzeczeniu, że platformy rzeczywiście spowodowały uzależnienie młodych użytkowników. Nie rozstrzygnęli również, że Meta czy TikTok ponoszą odpowiedzialność finansową wobec powodów. Otworzyli natomiast drogę do dalszego badania zarzutów, przedstawiania dowodów i prowadzenia kolejnych procesów.
Pozwy dotyczą nie tylko tego, co użytkownicy publikują
Właśnie tutaj znajduje się jeden z najważniejszych elementów całego sporu.
Tradycyjnie Section 230 chronił platformy przede wszystkim przed odpowiedzialnością za materiały publikowane przez osoby trzecie. Obecne pozwy próbują jednak przesunąć ciężar dyskusji z samych treści na sposób zaprojektowania produktu.
Powodowie wskazują między innymi na mechanizmy mające zwiększać zaangażowanie użytkowników oraz rozwiązania, które – według zarzutów – mogą utrudniać młodym ludziom oderwanie się od aplikacji. W pozwach pojawiają się również twierdzenia dotyczące obchodzenia kontroli rodzicielskiej i dostępu nieletnich do nieodpowiednich lub wykorzystywanych w celach przestępczych treści.
To właśnie rozróżnienie pomiędzy odpowiedzialnością za cudzą publikację a odpowiedzialnością za własny projekt produktu może mieć ogromne znaczenie dla kolejnych spraw.
Jeżeli sądy będą częściej uznawały, że określone zarzuty dotyczą sposobu działania aplikacji, a nie wyłącznie treści użytkowników, firmy technologiczne mogą mieć trudniejszą drogę do powoływania się na dotychczasową ochronę prawną.
Ponad 3 tysiące spraw w jednym postępowaniu
Federalne pozwy zostały skupione przed sędzią Yvonne Gonzalez Rogers w Oakland w Kalifornii. Łącznie chodzi o ponad 3 tysiące spraw wniesionych między innymi przez osoby prywatne, szkoły, samorządy i władze stanowe.
Powodowie twierdzą, że niektóre rozwiązania wykorzystywane przez media społecznościowe przyczyniają się do problemów młodych użytkowników, w tym kompulsywnego korzystania z aplikacji, zaburzeń obrazu własnego ciała, depresji czy stanów lękowych. Są to zarzuty, które każdorazowo będą wymagały udowodnienia przed sądem.
Poza postępowaniem federalnym technologiczne firmy mierzą się również z tysiącami podobnych spraw na poziomie stanowym. Reuters podaje, że w skoordynowanym postępowaniu w Kalifornii znajduje się około 3,3 tys. dodatkowych pozwów.
Skala spraw pokazuje, że pytanie o wpływ konstrukcji aplikacji społecznościowych na młodzież przestało być jedynie tematem debaty akademickiej czy rodzicielskich obaw. Coraz częściej staje się przedmiotem postępowań sądowych.
Pierwszy ważny proces zakończył się już wyrokiem
W marcu 2026 roku zapadło jedno z pierwszych głośnych rozstrzygnięć w tej nowej fali sporów.
Ława przysięgłych w Los Angeles uznała Meta i Google za odpowiedzialne w sprawie młodej kobiety, która twierdziła, że zaczęła intensywnie korzystać z Instagrama i YouTube jeszcze jako dziecko, a z czasem rozwinęła problemy związane z kompulsywnym używaniem serwisów i zdrowiem psychicznym. Przyznano jej łącznie 6 mln dolarów odszkodowania i świadczeń karnych. Meta i Google zapowiedziały odwołania. TikTok oraz Snap wcześniej zawarły z powódką ugody.
Ten proces jest uważnie obserwowany, ponieważ może wskazywać, w jaki sposób ławy przysięgłych będą oceniały podobne argumenty w kolejnych postępowaniach.
Nie oznacza jednak automatycznie, że tysiące innych powodów również wygra swoje sprawy. Każdy przypadek będzie zależał od przedstawionych dowodów, związku pomiędzy korzystaniem z platformy a konkretną szkodą oraz oceny zastosowanych mechanizmów projektowych.
Kolejny ważny proces rozpoczyna się 12 sierpnia
Decyzja sądu apelacyjnego ma również bezpośredni wpływ na kolejne postępowanie.
Meta próbowała przesunąć rozpoczynający się 12 sierpnia 2026 roku proces w sprawie wniesionej przez prokuratorów generalnych 29 stanów. Sąd odrzucił także ten wniosek.
Władze stanowe zarzucają Meta między innymi niezgodne z prawem gromadzenie i wykorzystywanie danych dzieci, stosowanie rozwiązań mających utrzymywać młodych użytkowników na platformach oraz wprowadzanie konsumentów w błąd w kwestii bezpieczeństwa serwisów. Meta kwestionuje podobne zarzuty.
Prawnicy reprezentujący część szkół i osób pozywających technologiczne firmy ocenili, że procesy mogą pozwolić opinii publicznej poznać więcej informacji na temat wiedzy spółek o działaniu ich własnych produktów.
– Proces jest sposobem, w jaki opinia publiczna dowiaduje się, co Meta wiedziała o wpływie swoich produktów na dzieci, kiedy się o tym dowiedziała i co zdecydowała się zrobić z tą wiedzą.
Meta odpowiada: problemy młodzieży są znacznie bardziej złożone
Warto podkreślić również stanowisko samej firmy.
Meta uważa, że pozwy przedstawiają zbyt uproszczony obraz problemów psychicznych młodzieży i niesłusznie próbują sprowadzić ich przyczyny przede wszystkim do korzystania z mediów społecznościowych. Firma wskazuje, że na samopoczucie nastolatków wpływa wiele czynników – od presji szkolnej, przez sytuację rodzinną i ekonomiczną, po problemy związane z bezpieczeństwem czy używkami.
Spółka podkreśla również, że przez lata wprowadzała kolejne zabezpieczenia dla młodszych użytkowników.
Wśród nich wymienia domyślnie prywatne konta nastolatków, ograniczenia dotyczące tego, kto może kontaktować się z nieletnimi, narzędzia pozwalające rodzicom ustalać dzienne limity korzystania z aplikacji oraz rozwiązania ograniczające dostęp do wrażliwych treści. Meta wprowadziła również Teen Accounts, czyli specjalny tryb kont przeznaczonych dla młodszych użytkowników.
Firma utrzymuje, że będzie nadal broniła swojego stanowiska przed sądami.
New Mexico również zaostrza kurs wobec Meta
Presja prawna na spółkę zwiększyła się również na poziomie poszczególnych stanów.
Kilka dni przed najnowszym orzeczeniem sąd w Nowym Meksyku nakazał Meta przekazanie 567 mln dolarów do funduszu przeznaczonego między innymi na działania związane ze zdrowiem psychicznym młodzieży. W połączeniu z wcześniejszą karą w wysokości 375 mln dolarów łączna kwota wynikająca z tamtej sprawy sięgnęła 942 mln dolarów. Meta zapowiedziała odwołanie.
Sąd zarządził również wprowadzenie w Nowym Meksyku dodatkowych zabezpieczeń dotyczących młodszych użytkowników, obejmujących między innymi weryfikację wieku oraz ograniczenia niektórych form korzystania z platform.
Choć decyzja dotyczy jednego stanu i nie jest prawomocnym ogólnokrajowym standardem, pokazuje rosnącą gotowość amerykańskich sądów do szczegółowego analizowania tego, jak platformy technologiczne są projektowane i jak wpływają na dzieci.
Bezpieczeństwo młodych użytkowników coraz ważniejsze
Najnowsze orzeczenie może mieć pozytywny skutek niezależnie od końcowych rozstrzygnięć poszczególnych spraw. Sam fakt, że sądy szczegółowo analizują sposób projektowania platform, zwiększa presję na firmy technologiczne, aby rozwijały bardziej przejrzyste mechanizmy ochrony dzieci i dawały rodzicom większą kontrolę.
Nie oznacza to, że media społecznościowe są z natury szkodliwe. Mogą pomagać młodym ludziom utrzymywać relacje, znajdować społeczności o podobnych zainteresowaniach, rozwijać twórczość czy zdobywać wiedzę – na takie korzyści zwraca uwagę także Meta.
Problem pojawia się wtedy, gdy system jest projektowany tak, aby za wszelką cenę zwiększać czas spędzany przed ekranem, a użytkownik – szczególnie dziecko – nie posiada wystarczających narzędzi do kontrolowania własnego zachowania.
Właśnie odpowiedź na pytanie, gdzie przebiega granica pomiędzy atrakcyjnym produktem a rozwiązaniem potencjalnie szkodliwym, będzie jednym z najważniejszych tematów kolejnych procesów.
Najnowsza decyzja 9. Okręgowego Sądu Apelacyjnego nie przesądza wyniku tego sporu. Zapewnia jednak, że pytania zadawane przez tysiące rodzin, szkół i władz stanowych nie zostaną zakończone na etapie proceduralnym. Teraz strony będą musiały przedstawiać argumenty i dowody przed sądami.

