Maja choruje na stwardnienie rozsiane, ale to nieważne. Liczy się miłość i przygoda

13737580_1653856081603411_2546490165214087724_o

Gdy Maja i Robert są w drodze, mieszkają tylko w samochodzie. Robert wyjął tylne siedzenia i tak go przerobił, że w ciągu kilku minut mają jadalnię, czytelnię albo sypialnię. Zjechali w ubiegłym roku 22 kraje i nigdy nie korzystali z innych noclegów. Jadą przed siebie, zatrzymują się tam, gdzie im się podoba i gdzie można, nie gonią ich żadne terminy. Oprócz jednego; co trzy miesiące muszą wrócić do kraju, na badania kontrolne Mai.

– Do tej podróży szykowaliśmy się kilka lat, trzeba było zdobyć pieniądze, przygotować rodzinę i pożegnać się z pracą – mówi Maja, ładna, długowłosa brunetka. – Jestem psychologiem, pracowałam w zawodzie, który bardzo lubię. Trudno wszystko zostawić i ruszyć w świat, ale we dwoje jest jednak łatwiej.

Robert jest prawnikiem, w Chorzowie prowadził kancelarię. Maję znał towarzysko od dawna; najpierw się przyjaźnili, potem zrozumiał, że jest zakochany. Wiedział o jej chorobie.

– Maja choruje na stwardnienie rozsiane od kilkunastu lat – przyznaje. – Czasem choroba miała ostre rzuty, objawy bywają różne. Choroba nie wpływa na to, że Maja jest wspaniała i mądra. Długo musiałem o nią zabiegać.

– Zrozumiałem, że życie mi ucieka, niczego nie zobaczę i nie zaznam, jak będę dalej tylko siedział w robocie – wspomina Robert. – Maja myślała podobnie, czasem pracowała w kilku miejscach. I zapadła decyzja, rzucamy co się da, jedziemy poznawać świat.

57a82b63ab3f2_p

Rodzina była przerażona, ale przyjęła ich plany do wiadomości. Ruszyli w ubiegłym roku, zaliczyli prawie całą Europę, od Portugalii po Finlandię, zjechali kraje skandynawskie. Mieli do siebie zaufanie, wcześniej wybrali się do Wietnamu. Dzisiaj nie mają własnego mieszkania, nie zależy im, żeby się dorabiać, meblować, wymieniać telewizor na większy; chcą znowu jechać. Ich skoda ma swoje lata, w drodze była jednak bez zarzutu. Ten dom na kółkach zepsuł się tylko raz, gdy zalał się komputer pokładowy. Przyjaciel, znawca takich urządzeń, pokierował naprawą przez telefon. Przed kolejną podróżą producent zaproponował im generalny przegląd skody, bez żadnych warunków. Robert jest wdzięczny, bo na wymogi by się nie zgodzili.

Radość sprawia im nie tylko zwiedzanie, ale też sama jazda. Maja ma bardzo lekki sen, ale jej organizm, zmuszony do radzenia sobie wciąż z nowymi bodźcami, mobilizuje wszystkie siły i jej kondycja jest lepsza, niż przewidywali lekarze.

– Wiem na co choruję, choroba nie pozwala mi o sobie zapomnieć – wzdycha Maja.- Uczestniczę w programie dla osób chorych na sm, aplikuję refundowane leki i jestem pod stałą kontrolą lekarską.

Gdy jadą do ciekawego miejsca, świeci słońce, są najedzeni, wyspani, wokół oszałamiające widoki, Robert czuje się wielkim szczęściarzem: – Spełniam swoje marzenia. Obok mnie siedzi piękna dziewczyna, którą kocham, przed nami przygoda. Czego więcej chcieć?

Podróż nie będzie trwała wiecznie. Na jej końcu, mówi Robert, jest mały domek z ogródkiem, na wsi, z zapachem pieczonego chleba. A Maja tylko się uśmiecha…

 

 

Czytaj więcej na slaskplus.pl

Autorka tekstu: Grażyna Kuźnik

Foto: Maciej Gapiński oraz archiwum prywatne bohaterów artykułu

 

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *