Ornitologom aż zapiera dech. Wracają rzadkie ptaki

Wiosenny powrót rybołowów do Polski to wydarzenie, które wśród ornitologów budzi ogromne emocje. Trudno się temu dziwić, bo mówimy o jednym z najrzadszych i najcenniejszych ptaków drapieżnych w naszym kraju. Podczas gdy skowronków są miliony par, a żurawi czy kruków dziesiątki tysięcy, rybołowów mamy zaledwie 40, może 45 par w całej Polsce. Każdy powracający osobnik jest więc dosłownie na wagę złota.

Właśnie teraz trwa czas, gdy te niezwykłe ptaki wracają z zimowisk w Afryce. Dla osób, które od lat zajmują się ich ochroną, to okres pełen napięcia i nadziei. Każdy przylot oznacza bowiem szansę na kolejny sezon lęgowy i kolejny krok w stronę odbudowy bardzo kruchej populacji.

Rybołów to drapieżnik, który musi odlatywać na zimę

Dla wielu osób może być zaskoczeniem, że duży ptak drapieżny opuszcza Polskę na zimę. Zwykle z migracjami kojarzymy raczej bociany albo ptaki śpiewające. W przypadku rybołowa ma to jednak pełne uzasadnienie. To ptak niemal całkowicie uzależniony od ryb.

W Polsce żyją także inne drapieżniki, które chętnie polują na ryby, na przykład bieliki. One jednak potrafią przestawić się również na inny pokarm. Zimą zjadają padlinę, a także polują na ptaki wodne, takie jak kaczki, gęsi, łyski czy perkozy. Rybołów takiej elastyczności nie ma. Jest niemal stuprocentowym rybożercą i właśnie dlatego przy zamarzniętych zbiornikach wodnych nie byłby w stanie przetrwać.

Polowania rybołowów należą do najbardziej widowiskowych w świecie ptaków

Rybołów słynie z wyjątkowo efektownego sposobu zdobywania pokarmu. Potrafi długo obserwować taflę wody, siedząc na drzewie albo krążąc nad nią nawet na wysokości kilkudziesięciu metrów. Kiedy dostrzeże rybę, błyskawicznie przechodzi do ataku.

Spada z dużą prędkością niczym pocisk i potrafi zanurzyć się po zdobycz pod wodę. Później wynurza się i silnymi uderzeniami skrzydeł unosi ponownie w powietrze. Nie jest to łatwe, zwłaszcza wtedy, gdy złapana ryba jest duża. Zdarza się nawet, że zdobycz potrafi wciągnąć ptaka pod wodę.

W niektórych krajach obserwowanie tych łowów stało się atrakcją turystyczną. Tak dzieje się choćby w Wielkiej Brytanii, gdzie wokół rybołowów rozwinęły się lokalne inicjatywy przyciągające gości zainteresowanych przyrodą. W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zamiast być symbolem przyrodniczego skarbu, rybołów bywa postrzegany jako problem przez część hodowców ryb i właścicieli stawów.

Choć rzeczywiście w jego menu znajdują się pstrągi, łososie czy karpie, skala strat powodowanych przez jedną parę nie jest duża. W ciągu roku ptaki te wyławiają najwyżej około 170 kilogramów ryb. W porównaniu z wydajnością stawów hodowlanych, gdzie z hektara można uzyskać nawet 700 kilogramów, nie jest to znaczący udział.

Rybołów w Polsce jest skrajnie rzadki

Przez dziesięciolecia rybołów był w naszym kraju silnie tępiony, przez co niemal zniknął z polskiego krajobrazu. Jeszcze pod koniec XX wieku w Polsce pozostawało zaledwie około 20 par. Był to moment, w którym gatunek znalazł się na krawędzi wymarcia.

Dopiero w ostatnich latach pojawiły się ostrożne sygnały poprawy. Komitet Ochrony Orłów, który od dawna prowadzi działania na rzecz ochrony rybołowów, informował już kilka lat temu o pewnym przełomie. Po raz pierwszy od lat 90. liczba tych ptaków zaczęła rosnąć, choć nadal mówimy o populacji niezwykle małej.

  • To zaledwie 40 do 45 par w całej Polsce – informuje prof. Tadeusz Mizera z Komitetu Ochrony Orłów, który zajmuje się ochroną tych ptaków.

Przy tak niewielkiej liczbie każdy ptak ma ogromne znaczenie. Strata choćby jednego osobnika jest dotkliwa, a powrót każdego z zimowisk traktowany jest jak ważne wydarzenie.

Rybołowy wracają z Afryki i południa Europy

Rybołowy zimują głównie poza Polską. Większość z nich spędza ten czas w Afryce na południe od Sahary, choć zdarzają się także osobniki wybierające rejon Morza Śródziemnego.

  • Zimują głównie w Afryce na południe od Sahary, aczkolwiek mamy też ptaki zimujące nad Morzem Śródziemnym. W Wielkopolsce mieszka samica, którą nazwaliśmy „Hiszpanka” właśnie dlatego, że zimę spędza w Hiszpanii – podaje prof. Tadeusz Mizera.

Teraz nadszedł moment ich powrotu. To czas szczególnie ważny dla przyrodników, którzy z niepokojem czekają na pojawienie się kolejnych ptaków przy gniazdach. Każdy przylot oznacza większą szansę na zachowanie tej niezwykle rzadkiej populacji.

  • W Wielkopolsce mamy pierwsze ptaki na czterech gniazdach – informuje prof. Tadeusz Mizera.

To połowa istniejących tam gniazd. Pozostałe wciąż czekają na swoich właścicieli. Warto pamiętać, że gniazda rybołowów powstają przez lata i osiągają imponujące rozmiary. Ptaki zakładają je tylko na odpowiednich drzewach, najczęściej na starych sosnach, często mających ponad sto lat. Takie miejsca są coraz trudniejsze do znalezienia, dlatego każde bezpieczne gniazdo jest bardzo cenne.

Na razie do Polski dotarły samce

Co ciekawe, jako pierwsze przy gniazdach pojawiają się samce. To one przylatują wcześniej, by sprawdzić sytuację i zająć odpowiednie terytoria łowieckie. Samice dołączają później, a dopiero potem rybołowy przystępują do lęgów.

W przypadku tak małej populacji każdy lęg ma znaczenie nie tylko lokalne, ale wręcz ogólnokrajowe. To właśnie od powodzenia sezonu lęgowego zależy, czy rybołów będzie miał w Polsce realną szansę na dalsze przetrwanie.

To ptak, którego nie możemy stracić

Wiele wskazuje na to, że jeszcze kilkaset lat temu rybołowy były w Polsce znacznie liczniejsze i zamieszkiwały większą część nizin, zwłaszcza pojezierza. Dziś są symbolem tego, jak łatwo można doprowadzić cenny gatunek do skrajnego osłabienia, ale też jak wiele daje cierpliwa i konsekwentna ochrona.

Rybołów zachwyca nie tylko swoją rzadkością, ale także niezwykłą elegancją lotu i spektakularnym stylem polowania. To jeden z najbardziej wyjątkowych ptaków naszej awifauny. Każdy jego powrót z zimowisk jest więc dobrą wiadomością nie tylko dla ornitologów, ale dla wszystkich, którym bliska jest polska przyroda.

Jeśli uda się nadal chronić te ptaki, ich gniazda i miejsca żerowania, istnieje szansa, że rybołów nie zniknie z Polski. A wraz z nim przetrwają jedne z najbardziej niezwykłych ptasich łowów, jakie można zobaczyć w naturze.

Dodaj komentarz