Ponad 10 lat sprzątała szpitalne sale. Teraz wraca tam jako lekarka
To historia, która porusza nie tylko dlatego, że pokazuje imponującą drogę do sukcesu, ale też dlatego, że niesie ze sobą coś więcej niż osobiste zwycięstwo. Shay Taylor-Allen, pochodząca z Connecticut, wraca do Yale New Haven Hospital — szpitala, w którym się urodziła i w którym przez 10 lat pracowała jako salowa. Tym razem nie założy jednak stroju pracowniczki technicznej. Wróci jako lekarka.
32-latka dowiedziała się 20 marca, że dostała się na rezydenturę z anestezjologii w Yale School of Medicine. Nagranie, na którym reaguje na tę wiadomość, szybko zdobyło miliony wyświetleń i stało się symbolem niezwykłej drogi od pracy fizycznej do medycyny.
„To było jak doświadczenie poza ciałem” — powiedziała Taylor-Allen, wspominając moment, w którym dowiedziała się, że znów wróci do New Haven.
Droga do medycyny zaczęła się od rodzinnego kryzysu
Dziś jej historia brzmi jak gotowy scenariusz filmowy, ale sama bohaterka podkreśla, że jeszcze wiele lat temu nie potrafiła wyobrazić sobie siebie w roli lekarki. Po ukończeniu szkoły średniej pracowała jako salowa, sprzątając sale i myjąc podłogi. Choć należała do najlepszych uczniów w swojej klasie, nie miała rodzinnych wzorców związanych z uczelnią czy zawodem lekarza.
„Nigdy nie dorastałam z myślą, że chcę zostać lekarką; w mojej rodzinie po prostu nie było takiej drogi” — mówiła. „Nawet kiedy pracowałam jako salowa w szpitalu, nie widziałam tam miejsca dla siebie. Nie potrafiłam tego sobie wyobrazić”.
Przełom nastąpił wtedy, gdy jej mama poważnie zachorowała. Objawy były początkowo bagatelizowane, a lekarze błędnie wiązali je z problemami natury psychicznej. Taylor-Allen podejrzewała jednak, że przyczyna może mieć związek z uszkodzeniem płuc po pożarze domu. Gdy kolejne diagnozy okazywały się nietrafione, zwróciła się o pomoc do ówczesnej prezes szpitala, której biuro sama wcześniej sprzątała. Dzięki temu jej mama trafiła pod opiekę nowego zespołu medycznego i ostatecznie zdiagnozowano u niej dysfunkcję strun głosowych.

To doświadczenie zmieniło jej spojrzenie na medycynę i na nierówności obecne w systemie ochrony zdrowia.
„Jeśli mogłam zmienić stan zdrowia mojej mamy, zwracając się do prezes szpitala, to co jeszcze mogę zrobić?” — mówiła. „To właśnie dało mi siłę, żeby iść dalej”.
Od wyszukiwarki Google do wydziału medycznego
Jej droga do dnia dopasowania do rezydentury trwała prawie dekadę i zaczęła się od prostego pytania wpisanego w wyszukiwarkę: jak zostać lekarzem? Taylor-Allen zmieniła kierunek studiów na biologię, cały czas pracowała zawodowo i wspierała mamę w walce o zdrowie. Później zdobyła tytuł magistra nauk biomedycznych na Quinnipiac University, a następnie dostała się na Howard University College of Medicine.
Nie była to jednak droga wolna od zwątpienia. Jej doradca na studiach licencjackich zasugerował kiedyś, że jej średnia ocen może być zbyt niska, by myśleć o medycynie. Musiała uzupełniać kursy, a egzamin MCAT zdawała dwa razy. Do tego dochodziło poczucie, że trafia do świata, w którym niewiele osób wygląda jak ona.
„Przy każdej porażce pytałam samą siebie: czy naprawdę tu pasuję? Czy to na pewno droga dla mnie?” — przyznała.

Taylor-Allen zwraca uwagę, że dla wielu pacjentów ogromne znaczenie ma sam widok lekarza, z którym mogą się utożsamić. Podkreśla też, że nierówności zdrowotne szczególnie mocno dotykają czarnoskóre kobiety, także w opiece okołoporodowej.
„Wielu pacjentów odczuwa ogromną ulgę, kiedy widzi kogoś, kto wygląda jak oni, i mam nadzieję, że będzie takich osób coraz więcej” — powiedziała.
Powrót do rodzinnego miasta z nową misją
Shay Taylor-Allen ukończy studia medyczne w maju, a latem rozpocznie rezydenturę w Yale. Dla jej rodziny i lokalnej społeczności to moment ogromnej dumy. Jej mama nie ukrywa wzruszenia i przekonania, że córka wniesie do medycyny coś bardzo cennego — autentyczną troskę o ludzi.

„Każdego człowieka, którego spotka na swojej drodze, będzie traktowała tak, jakby był członkiem jej własnej rodziny, jakby był jej mamą” — powiedziała.
Sama bohaterka przyznaje, że mimo sukcesu czasem wciąż wraca do niej niedowierzanie.
„Wciąż miewam tę myśl: nie mogę uwierzyć, że jestem lekarką — właśnie ja, z miejsca, z którego pochodzę” — powiedziała. „Chyba to nigdy do końca nie znika; trzeba tylko pamiętać, ile zrobiło się, żeby tu dotrzeć”.
Dziś chce być wsparciem dla młodszych ludzi ze swojej społeczności — dowodem na to, że nawet bardzo odległy cel może stać się realny.
„Chcę być tą osobą w mojej społeczności, do której młodsi będą mogli przyjść” — powiedziała Taylor-Allen. „Jeśli spojrzą na moją historię, zobaczą, że naprawdę też mogą to osiągnąć”.

Źródło: abcnews.com

