Chór Politechniki Morskiej triumfuje w Weronie. Szczecinianie z główną nagrodą prestiżowego konkursu

Chór Politechniki Morskiej w Szczecinie pod dyrekcją Sylwii Fabiańczyk-Makuch zwyciężył w XXXIV Międzynarodowym Konkursie Chóralnym w Weronie, zdobywając nie tylko pierwsze miejsce, ale również Główną Nagrodę Specjalną im. Oswalda Stockera dla najlepszego chóru festiwalu.

Wynik robi szczególne wrażenie. Międzynarodowe jury przyznało szczecińskiemu zespołowi ponad 98 punktów na 100 możliwych. Tak wysoka i jednogłośna ocena należy do rzadkości, dlatego ten występ już teraz można uznać za jedno z najważniejszych osiągnięć w historii chóru.

Wielki sukces w jednym z najbardziej prestiżowych konkursów

Werona od lat jest jednym z ważnych punktów na europejskiej mapie chóralnej. To właśnie tam spotykają się zespoły z różnych krajów, oceniane przez międzynarodowe jury złożone z dyrygentów, chórmistrzów i kompozytorów. Tegoroczna edycja okazała się dla szczecinian wyjątkowa nie tylko ze względu na zwycięstwo, ale też skalę uznania, jakie zdobyli.

Oprócz złotego pasma i głównej nagrody chór otrzymał również zaproszenie do uświetnienia uroczystej gali otwarcia przyszłorocznej, jubileuszowej XXXV edycji festiwalu. To wyróżnienie, które najlepiej pokazuje, jak mocno ich występ zapadł w pamięć organizatorom i jurorom.

Takiego wyniku nie było od lat

Na szczególną uwagę zasługuje nie tylko sam triumf, ale też jego historyczny wymiar. Tak wysoką punktację i nagrodę tej rangi w ostatnich 34 latach zdobyły wcześniej tylko trzy chóry – ze Szwecji, Węgier i Japonii. To stawia szczeciński zespół w naprawdę elitarnym gronie i pokazuje, jak wielki był to występ.

Nie bez znaczenia była także reakcja publiczności. Podczas koncertu laureatów oraz występów towarzyszących chórzyści ze Szczecina byli nagradzani owacjami na stojąco. Także członkowie jury nie kryli uznania, a po przesłuchaniu nagrodzili zespół gromkimi brawami, co podczas konkursów chóralnych nie zdarza się często.

Dyrygentka i chórzyści nie kryją wzruszenia

„Jestem wzruszona i bardzo dumna” – podkreśla Sylwia Fabiańczyk-Makuch. „Po 23 latach od założenia zespołu dostrzegam i doceniam olbrzymi progres, rozwój, dojrzałość i odpowiedzialność wśród moich cudownych chórzystów. Wyjazd do Werony pozostanie już na zawsze w naszych sercach – był to dla zespołu czas niezwykłych emocji, ale także intensywnej pracy i skupienia. Tylko połączenie pasji, profesjonalizmu i olbrzymiego zaangażowania wszystkich członków zespołu może zaowocować tak pięknym wynikiem”.

Jedną z najważniejszych rzeczy w takim sukcesie jest jednak nie tylko werdykt, ale też to, co dzieje się na scenie i poza nią. „Dzięki doskonałemu przygotowaniu dawno podczas konkursu nie czułam takiego wewnętrznego spokoju i pewności. To daje naprawdę niesamowity komfort śpiewania, gdzie na scenie zamiast tremy dominuje radość wspólnego muzykowania” – dzieli się chórzystka Martyna Jarczak.

Podobne emocje towarzyszyły także pozostałym członkom zespołu. „W trakcie przesłuchań byliśmy bardzo podekscytowani, daliśmy z siebie wszystko, a wygrana będzie nas niezmiernie cieszyć jeszcze przez długi czas” – dodaje Jakub Wocial, bas.

Szczecin ma powód do dumy

Ten sukces można odczytywać nie tylko jako triumf jednego zespołu, ale także jako świetną wiadomość dla całego Szczecina i polskiej kultury. Chór Politechniki Morskiej od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych muzycznych wizytówek miasta, a zwycięstwo w Weronie tylko to potwierdza. W świecie, w którym o uwagę coraz trudniej, taki wynik ma ogromną wartość – bo przypomina, że polskie zespoły wciąż potrafią zachwycać Europę najwyższym poziomem.

Dla samych chórzystów to zapewne moment, który zostanie z nimi na długo. Dla publiczności i miasta – piękny dowód, że pasja, dyscyplina i wspólna praca potrafią przynieść efekty, które zapisują się w historii.

Dodaj komentarz