Ceramika z Bolesławca podbija świat. Małe kubki, wielka marka i miliony z eksportu
Kubki w kobaltowe wzory, ręcznie zdobione talerze i charakterystyczne dzbanki od lat są jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wyrobów rzemieślniczych. Ceramika z Bolesławca nie tylko cieszy się niesłabnącą popularnością w kraju, ale też skutecznie zdobywa zagraniczne rynki. Dziś to już nie tylko lokalna tradycja, lecz pełnoprawna marka premium, która pracuje na pozycję polskiego rzemiosła na świecie.
Fenomen bolesławieckiej ceramiki polega na czymś więcej niż modzie na ładne naczynia. W tym przypadku liczy się połączenie jakości, ręcznej pracy i silnej tożsamości miejsca. To właśnie dlatego wyroby z charakterystycznymi ciemnoniebieskimi stemplami trafiają dziś do domów od Warszawy po Nowy Jork, Tokio i Seul.
„To wyroby wysokiej jakości, ręcznie tworzone, które w przeważającej większości pozycjonują się w segmencie premium” – mówi Bankier.pl Piotr Roman. „Ceramika bolesławiecka stała się produktem kolekcjonerskim, a nawet elementem stylu życia. Siłą marki jest bardzo wysoka rozpoznawalność międzynarodowa, która promuje na świecie zarówno polską kulturę, jak i rzemiosło oraz design. Bolesławieckie wyroby ceramiczne są niemal na wszystkich kontynentach, trafiają do ponad 30 krajów na świecie”.
Silna marka, ważna branża dla całego regionu
W samym Bolesławcu i na terenie powiatu bolesławieckiego działa ponad 40 firm produkujących ceramikę. Dla wielu z nich eksport stanowi kluczową część sprzedaży. To sprawia, że ceramika nie jest jedynie ozdobnym dodatkiem do lokalnej gospodarki, ale jej ważnym filarem. Z branżą związane są tysiące miejsc pracy, handel, logistyka, e-commerce i turystyka.
„To sprawia, że ceramika jest bardzo ważnym elementem gospodarki miasta, a także jego istotnym źródłem dochodów, choć trudnym do precyzyjnego oszacowania” – twierdzi Piotr Roman. „W branży ceramicznej pracuje tu obecnie ponad 3 tys. osób, w przeważającej części kobiet. Generuje ona przychody bezpośrednio z produkcji oraz pośrednio z handlu, w tym e-commerce, a także turystyki oraz logistyki”.
Tak silna pozycja nie bierze się z przypadku. Ceramika z Bolesławca przez lata zbudowała markę opartą na powtarzalnej jakości i rozpoznawalnym wzornictwie. Dla odbiorców z zagranicy to produkt autentyczny, ręcznie wykonany i wyraźnie odróżniający się od masowej produkcji.
Popyt rośnie, choć branża mierzy się z kosztami
Producenci nie narzekają dziś na brak zainteresowania. Szczególnie dobrze wygląda sprzedaż krajowa, która w ostatnim czasie rośnie bardzo dynamicznie. Także eksport, mimo wcześniejszych trudności, znów zaczyna się odbudowywać.
„Obecnie na rynku krajowym obserwujemy bardzo duże zainteresowanie naszymi wyrobami – sprzedaż zarówno hurtowa, jak i detaliczna dynamicznie rośnie” – twierdzi Arkadiusz Grzesikowski, prezes Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec”. „Rynek ten rozwija się w ekspresowym tempie i przeżywamy wyraźny wzrost popytu na ceramikę. Aktualnie sprzedaż krajowa stanowi ponad 80 proc. naszej produkcji. Natomiast rynki zagraniczne w ostatnich latach mierzyły się z istotnymi trudnościami, wynikającymi m.in. z wprowadzonych ceł oraz ogólnej sytuacji międzynarodowej. Jednak w ostatnim czasie obserwujemy wyraźną odbudowę eksportu. Sprzedaż zagraniczna ponownie rośnie i rozwija się w bardzo dobrym kierunku”.
Najważniejszym rynkiem eksportowym pozostają dziś Stany Zjednoczone. W dalszej kolejności są Niemcy, Wielka Brytania i kraje azjatyckie. Jednocześnie branża musi mierzyć się z rosnącymi kosztami pracy, energii i surowców. To szczególnie istotne, bo bolesławiecka ceramika wciąż opiera się na pracy ręcznej, a właśnie ona tworzy jej wartość.
„Nasze produkty nie należą do tanich, ponieważ każdy z nich jest rękodziełem – od pierwszych etapów produkcji aż po finalne zdobienia wykonywane ręcznie. Każdy detal, każdy wzór nanoszony jest indywidualnie przez naszych pracowników, co sprawia, że każdy egzemplarz jest unikatowy” – wyjaśnia Arkadiusz Grzesikowski. „Cena naszych wyrobów wynika przede wszystkim z kosztów produkcji, obejmujących surowce, wynagrodzenia oraz cały proces technologiczny”.
To nie tylko naczynia, ale także magnes dla turystów
Siłę marki najlepiej widać podczas Bolesławieckiego Święta Ceramiki. To wydarzenie od lat przyciąga tłumy i napędza nie tylko sprzedaż samych wyrobów, ale również lokalną gastronomię, noclegi i handel. Dla miasta to jeden z najmocniejszych momentów w roku.
„Często jest tak, że impreza zaczyna się w środę, a w piątek już nie mają czym handlować, bo wszystko jest sprzedane” – opowiada Bankier.pl Michał Szwed. „Natomiast napędza to również całą lokalną gospodarkę, bo w trakcie tego festiwalu nie można znaleźć wolnych miejsc noclegowych w promieniu 50 km od naszego miasta. W dodatku już po ogłoszeniu kolejnego terminu Bolesławieckiego Święta Ceramiki, czyli prawie rok wcześniej, już są wszystkie miejsca hotelowe porezerwowane”.
To najlepiej pokazuje, że bolesławiecka ceramika jest dziś czymś więcej niż produktem. Stała się rozpoznawalnym symbolem miasta i regionu, a jednocześnie towarem, który świetnie odnajduje się na rynku premium i w kulturze codziennych wyborów konsumenckich.
„Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym na produkty regionalne i autentyczne. Widzimy wyraźnie, że w świecie zdominowanym przez masową produkcję klienci coraz częściej poszukują wyrobów o wysokiej jakości, trwałych i tworzonych z dbałością o detale. Tymczasem nasze wyroby są to produkty „z duszą”, które często towarzyszą użytkownikom przez lata, a nawet przekazywane są z pokolenia na pokolenie” – dodaje Arkadiusz Grzesikowski.
Jeśli ten trend się utrzyma, ceramika z Bolesławca może jeszcze mocniej umocnić swoją pozycję na świecie. Już dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich produktów rzemieślniczych, a dla wielu odbiorców za granicą stanowi synonim jakości, tradycji i dobrego wzornictwa.

