Niezwykłe dzieła historyka z Katowic. Z papieru tworzy katedry, których nie ma na mapie.

Papierowe makiety Sławomira Kaczora przypominają miniaturowe gotyckie katedry, barokowe pałace i bogato zdobione świątynie. Katowicki historyk, nauczyciel i pasjonat architektury tworzy je ręcznie z brystolu, kleju i tysięcy samodzielnie zaprojektowanych elementów. Nie odtwarza jednak istniejących budynków. Każda konstrukcja jest autorską wizją miejsca, które wcześniej istniało wyłącznie w jego wyobraźni.

Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że smukłe kolumny, rozety, sklepienia i dekoracyjne wnętrza wykonano z papieru. Makiety zachowują monumentalny charakter prawdziwych świątyń, choć są wielokrotnie od nich mniejsze. Dopiero z bliska można zobaczyć pojedyncze warstwy brystolu oraz ogrom pracy włożonej w każdy detal.

Sławomir Kaczor ukończył historię oraz historię sztuki na Uniwersytecie Śląskim. Specjalizuje się w kulturze i sztuce epoki napoleońskiej, a jego zainteresowania obejmują również architekturę, filozofię, malarstwo, literaturę i muzykę. Wiedzę historyczną wykorzystuje nie tylko podczas pracy twórczej, lecz także jako nauczyciel i prowadzący zajęcia edukacyjne.

Świątynie, których nie znajdziemy w żadnym mieście

Makiety katowiczanina mogą przywodzić na myśl znane europejskie katedry, kościoły i rezydencje, ale nie są ich pomniejszonymi kopiami. Artysta nie korzysta z gotowych projektów ani modeli istniejących budowli. Sam opracowuje ich bryły, wnętrza, ornamenty i symbolikę, czerpiąc inspirację z zasad obowiązujących w różnych epokach historycznych.

– Miłość do architektury zrodziła się w dzieciństwie, gdy podróżowałem razem z moimi rodzicami. Świątynie, które tworzę, nie są prawdziwe, możemy je znaleźć tylko w mojej wyobraźni – mówi Sławomir Kaczor.

Takie podejście wymaga czegoś więcej niż sprawności manualnej. Aby zaprojektować budowlę wyglądającą wiarygodnie, trzeba rozumieć proporcje, konstrukcję i język artystyczny charakterystyczny dla gotyku, baroku czy klasycyzmu. Poszczególne elementy nie mogą być przypadkowe – powinny tworzyć spójną całość i odpowiadać regułom epoki, którą przywołuje dany projekt.

– Odrzucenie możliwości kopiowania istniejących form architektonicznych wymagało ode mnie głębszego poznania prawideł rządzących kolejnymi epokami. Dzięki temu mogłem stworzyć własny język opowiadania o architekturze – podkreśla artysta.

Każdy detal powstaje ręcznie

Do tworzenia makiet Sławomir Kaczor nie potrzebuje skomplikowanych maszyn ani wyspecjalizowanego wyposażenia. Podstawowymi materiałami pozostają brystol i klej, a najważniejsze narzędzia to nożyczki oraz przyrządy umożliwiające precyzyjne wycinanie i formowanie papieru. Nie korzysta przy tym z gotowych szablonów, które można byłoby wielokrotnie powielać.

Najpierw projektuje konkretny element, następnie wycina go, profiluje i umieszcza we właściwym miejscu. W ten sposób powstają kolumny, łuki, sklepienia, okna, rozety, balustrady, ołtarze oraz pozostałe części wyposażenia wnętrz. Każda z nich musi pasować do sąsiednich fragmentów i wpisywać się w ogólną kompozycję budowli.

Praca nad jednym obiektem może trwać przez wiele miesięcy. Artysta zajmuje się nią po wykonaniu obowiązków zawodowych, dlatego budowle rozwijają się stopniowo – fragment po fragmencie. Czasochłonność procesu widać szczególnie we wnętrzach, w których nawet niewielka dekoracja składa się z kilku ręcznie przygotowanych warstw.

Gotowe modele nie przypominają technicznych makiet przygotowywanych wyłącznie po to, aby pokazać wygląd budynku. Są samodzielnymi dziełami, w których architektura służy opowiadaniu o historii, kulturze, wartościach oraz ludzkim poszukiwaniu piękna. Poszczególne projekty otrzymują własne nazwy i znaczenia, nawiązujące między innymi do dziejów Polski, religii, filozofii i muzyki.

Pierwsze projekty powstawały pod koniec lat 80.

Początki tej niezwykłej pasji sięgają końca lat 80. Wtedy powstawały pierwsze projekty i próby stworzenia autorskich obiektów sakralnych oraz założeń pałacowych. Pełne makiety Sławomir Kaczor wykonywał w latach 90., do około 2000 roku.

Później nastąpiła kilkunastoletnia przerwa. Kiedy twórca ponownie sięgnął po brystol, dysponował już znacznie większą wiedzą wynikającą ze studiów historycznych, zainteresowania filozofią i wieloletniego obcowania ze sztuką. Pozwoliło mu to inaczej spojrzeć na rolę architektury i nadać nowym projektom bardziej rozbudowane znaczenie.

Jego wyobrażone miasto stale się rozrasta. Wśród projektów znajdują się między innymi katedry, kolegiaty, pałace, teatr operowy oraz budowle odwołujące się do historii polskiej kultury i państwowości. Każda ma własną formę i opowieść, choć wszystkie łączy rozpoznawalny styl oraz dbałość o szczegóły.

Papierowe budowle trafiają na wystawy

Prace Sławomira Kaczora prezentowano na licznych wystawach w Katowicach, Krakowie, Bytomiu, Olkuszu, Gliwicach i Siemianowicach Śląskich. Można je było oglądać między innymi w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej, Polskim Radiu Katowice, Instytucie Francuskim w Krakowie oraz Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach.

W grudniu 2024 roku w Galerii X Politechniki Śląskiej w Gliwicach odbyła się jego indywidualna wystawa z cyklu „W rytmie światła – miasto wyobrażone”. Otwarciu ekspozycji towarzyszyło spotkanie ze studentami oraz krótki wykład z historii sztuki.

Współpraca ze środowiskiem Politechniki Śląskiej nie ogranicza się do prezentowania makiet. Sławomir Kaczor uczestniczył także w projektach edukacyjnych prowadzonych wspólnie z przedstawicielami Wydziału Architektury i uczniami, dotyczących między innymi rozwiązań ułatwiających osobom z niepełnosprawnościami pełniejsze uczestnictwo w życiu miasta.

Historyk prowadzi ponadto wykłady dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz warsztaty modelarstwa historycznego dla dzieci i młodzieży. Dzięki temu jego pasja nie kończy się na budowaniu kolejnych obiektów. Staje się również sposobem przekazywania wiedzy o sztuce, architekturze i dawnych epokach.

Papier w jego rękach przestaje być zwyczajnym materiałem plastycznym. Pozwala odtworzyć atmosferę dawnych katedr i pałaców, a jednocześnie zbudować miejsca, których wcześniej nikt nie widział. Powstają bez kosztownych technologii, lecz wymagają wiedzy, cierpliwości i konsekwencji liczonej w miesiącach pracy.

Dzieła katowiczanina pokazują również, że historia nie musi pozostawać zamknięta w podręcznikach. Może przyjmować formę przestrzenną, działać na wyobraźnię i inspirować kolejne osoby do uważniejszego przyglądania się architekturze otaczających je miast.

 

Dodaj komentarz