Pan Felicjan ma 98 lat i nadal sprzedaje lody. Pracuje już od 67 lat

Pan Felicjan ma 98 lat i nadal sprzedaje lody w rodzinnej lodziarni „U Marysi” w Krościenku nad Dunajcem. Choć dziś główną odpowiedzialność za działalność firmy ponoszą jego syn i synowa, senior regularnie pojawia się w lokalu, pomaga przy produkcji i obsługuje klientów. Łącznie pracuje już od 67 lat, a dla wielu mieszkańców oraz turystów stał się symbolem pracowitości i przywiązania do rodzinnej tradycji.

Felicjan Kacwin jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Krościenka nad Dunajcem. W miasteczku położonym u podnóża Pienin można go spotkać w rodzinnej lodziarni, której wyroby od dziesięcioleci przyciągają zarówno miejscowych, jak i turystów. W wieku 98 lat nadal interesuje się codziennym funkcjonowaniem lokalu i pomaga bliskim przy sprzedaży.

Media określają go mianem najstarszego sprzedawcy lodów w Polsce. Nie jest to jednak jedynie historia o imponującym wieku. Pan Felicjan przez dziesięciolecia budował bezpośrednie relacje z klientami, a prowadzone przez rodzinę punkty stały się dla wielu osób stałym elementem wakacyjnych wizyt w Pieninach.

Najpierw przez 31 lat sprzedawał warzywa i owoce

Zanim rodzina Kacwinów rozpoczęła działalność lodziarską, pan Felicjan przez 31 lat pracował jako sprzedawca w sklepie GS. Sklep z warzywami i owocami mieścił się w budynku, w którym obecnie znajduje się krościeński ratusz. Jak wspominał, pojawiał się tam dzień w dzień.

– W budynku obecnego ratusza znajdował się sklep i ja tam sprzedawałem warzywa i owoce, przez 31 lat dzień w dzień – opowiadał Felicjan Kacwin.

Kolejny zawodowy rozdział rozpoczął się w 1990 roku. Wtedy wspólnie z synem i synową założył lodziarnię, która otrzymała nazwę „U Marysi” – od imienia synowej seniora. Początki rodzinnej działalności przypadły na okres, gdy w Krościenku działał jeszcze tylko jeden podobny punkt.

– W 1990 roku wraz z synem i synową założyliśmy lodziarnię. Wtedy w Krościenku było nas dwóch, jeszcze jeden mieszkaniec prowadził punkt ze sprzedażą lodów – wspominał pan Felicjan.

Przez wiele lat lodziarnia działała w budynku ratusza. Po jego remoncie została przeniesiona do lokalu po drugiej stronie ulicy. Z czasem rodzinny biznes się rozwinął, a według najnowszej wypowiedzi seniora lody są obecnie dostępne w siedmiu miejscach.

– Synowa prowadzi te zakłady, ja w moich latach to tylko tak pomagam. Lody są teraz w siedmiu miejscach – powiedział 98-latek.

Naturalne składniki i praca wykonywana ręcznie

Rodzina od początku postawiła na tradycyjne przygotowanie lodów. Podstawą receptury są mleko, śmietana, jajka oraz prawdziwe owoce. Według lokalnego portalu Moje Pieniny w produkcji nie stosuje się sztucznych ulepszaczy smaku, a część czynności nadal wykonywana jest ręcznie.

– Sami produkujemy lody, nie dodajemy do nich ani wody, ani żadnej chemii, ulepszaczy smaku; a lody owocowe robimy z owoców, tylko z nich pestki usuwamy – wyjaśniał pan Felicjan.

Maliny i porzeczki są przecierane, aby usunąć pestki, a truskawki przed wykorzystaniem trzeba oczyścić z szypułek. To czasochłonna metoda, lecz właśnie konsekwencja w stosowaniu tradycyjnych receptur ma być jednym z powodów, dla których klienci wracają po lody „U Marysi”.

– Sami produkujemy lody, nie dodajemy do nich żadnej chemii czy ulepszaczy smaku – podkreślał senior w rozmowie z redakcją Moje Pieniny.

Współcześnie wiele procesów w branży spożywczej zostało zautomatyzowanych, jednak historia rodziny Kacwinów pokazuje wartość rzemieślniczego podejścia. Naturalne składniki, ręczne przygotowywanie owoców i wieloletnie doświadczenie stały się znakiem rozpoznawczym miejscowej lodziarni.

Obowiązkowy przystanek podczas wycieczek w Pieniny

Dla części turystów odwiedzających Krościenko wizyta w lodziarni stała się wakacyjną tradycją. Internauci wspominają, że zaglądali do okienka pana Felicjana już kilkadziesiąt lat temu, przemierzając szlaki Pienin i Gorców. Z czasem pojawiały się kolejne smaki, lecz rodzinny charakter miejsca pozostał niezmienny.

Jeden z klientów wspominał, że zna pana Felicjana od około 35 lat i podczas górskich wypraw zawsze zatrzymywał się po lody. Początkowo kojarzył przede wszystkim smak śmietankowy, a później także jagodowy.

Dla mieszkańców senior jest nie tylko sprzedawcą. Lokalny portal nazywa go żywą legendą miasteczka oraz symbolem aktywności, pracowitości i pogody ducha. Jego historia łączy bowiem kilka pokoleń – od klientów pamiętających początki działalności po dzieci odwiedzające dziś Krościenko z rodzicami.

Wciąż pojawia się w lodziarni

Mimo zaawansowanego wieku pan Felicjan regularnie przychodzi do rodzinnego lokalu. Obecnie przede wszystkim wspiera syna i synową, którzy zajmują się prowadzeniem działalności. Nadal jednak uczestniczy w produkcji, spotyka się z klientami i pozostaje ważną częścią rodzinnego przedsięwzięcia.

Lokalne media zwracają uwagę na jego sprawność. Senior ma nadal czytać bez okularów i zachowywać dużą samodzielność. Sam wspomina również, że nigdy nie palił papierosów, choć oczywiście jego osobiste doświadczenie nie może być traktowane jako uniwersalna recepta na długowieczność.

Pan Felicjan podchodzi do zainteresowania swoją osobą z dystansem i poczuciem humoru. Zapytany, czego można mu życzyć, odpowiedział po prostu:

– Zdrowia mi życzcie, żeby jakoś było – powiedział z uśmiechem.

Kiedy usłyszał życzenia 200 lat, uznał je za żart. Rozmówca zauważył wówczas, że ukończenie 100 lat jest już bardzo blisko.

– No blisko, blisko – odpowiedział 98-latek.

Senior nie przedstawia swojej aktywności jako wyjątkowego wyczynu. Pomaga bliskim, spotyka klientów i dogląda miejsca, które współtworzył od 1990 roku. Dla odwiedzających Krościenko jest to jednak znacznie więcej niż zwykła lodziarnia – to fragment lokalnej historii, który wciąż rozwija się na ich oczach.

 

Dodaj komentarz