19-letni Damian to superbohater. Przepłynął 100 kilometrów dla chorego Adasia
Zrobił to! Damian Błaszczyk (19 l.) z Biłgoraja (lubelskie) wskoczył do Zalewu Bojary i płynął ponad 44 godziny non stop, pokonując magiczny i kompletnie niewyobrażalny dystans 100 kilometrów. — To byłoby słabe, robić coś tylko dla siebie — mówił Super Expressowi tuż przed początkiem morderczego wyzwania. Płynął „Na fali nadziei“, jak nazywa się akcja charytatywna, która może pomóc wrócić do zdrowia małemu Adasiowi Iwaniejko.
Damian pasjonuje się pływaniem
Choć Damian ma dopiero 19 lat, już zdobył spore doświadczenie w pływaniu na długie dystanse. Kieruje się przekonaniem, że rzeczy niemożliwe przestają takie być, kiedy zaczyna się je robić. W zeszłym roku na tym samym Zalewie Bojary, położonym blisko Biłgoraja, pokonał 80 km dla wsparcia dziecięcego oddziału onkologicznego w Lublinie, co zajęło mu 33 godziny. Wcześniej przepłynął 50 km w 18 godzin.
— Nie wszystko zależy ode mnie i może się nie udać. Mimo to spróbuję z całych sił! Zrobię wszystko, żeby się udało — deklarował przed startem. I tak właśnie było. Od początku walczył z własnymi słabościami.
— Najgorsze były dwie pierwsze godziny. Bolała mnie głowa, wymiotowałem, myślałem, że zemdleję, walczyłem ze sobą, żeby nie wyjść na brzeg — wspominał później. Otuchy dodali mu nie tylko członkowie ekipy, ale także wiwatujący tłum, który zagrzewał go dniem i nocą do walki.
Przepłynął 100 kilometrów dla Adasia. „Wiedziałem, że na mnie liczy”
— Wiedziałem, po co to robię, że Adaś na mnie liczy — opowiadał po dwóch godzinach od wyjścia z wody, w której spędził ponad 44 godziny i przepłynął 100 kilometrów. Nie widać było po nim takiego morderczego wysiłku, choć w wodzie bywało różnie.
— Miałem kryzysy. Było mi zimno, bolały mnie wszystkie mięśnie. W sobotnie popołudnie miałem olbrzymi kryzys. To nie tak, że zrobiłem 100 km z uśmiechem na twarzy — podkreślił.
Cały czas byli przy nim ludzie. Był fizjoterapeuta, który rozmasował mięśnie i ze mną rozmawiał, byli bliscy, a koledzy… przepłynęli z nim kawałek w środku nocy. Nie mogło nie wyjść! W piątek Damiana do zalewu odprowadzało mnóstwo osób.
— Ale was dużo — kręcił głową z niedowierzaniem, patrząc na tłum z wody. Chwilę wcześniej łamał mu się głos, kiedy dziękował im wszystkim i wtulał się w ramiona najbliższych. Kiedy kończył, także witały go tłumy.
— Dziękuję wszystkim wam za wsparcie. Jestem zadowolony, że się nie poddałem — mówił bohater, który w planach ma także… przepłynięcie Bałtyku. — Najpierw matura, jestem w V klasie technikum — skomentował.
Adaś walczy z chorobą mięśni
Był też drugi (a nawet pierwszy) z bohaterów, Adaś, który czekał na niego na pomoście. Panowie zamienili ze sobą kilka słów. Adaś pochodzi z Woli Małej niedaleko Biłgraja. Walczy z dystrofią mięśniową Duchenne’a, genetyczną chorobą mięśni, która dotyka głównie chłopców. Chłopiec staje się coraz słabszy, a mięśnie zanikają…Cele akcji „Na fali nadziei” było zebranie 100 tys. zł, aby pomóc w leczeniu chłopca.
Adaś jeszcze w niedzielę musiał jechać do Warszawy na badania. Na pewno w świetnym humorze, skoro ma takiego kolegę. Cały czas prowadzona jest zbiórka na rzecz Adasia.

