14-latek uratował życie mężczyźnie w lesie. Kamil z Szydłowca zachował się jak bohater

Są sytuacje, w których o czyimś zdrowiu, a czasem nawet życiu, decyduje kilka minut i jedna dobra decyzja. Tak było w Szydłowcu na Podkarpaciu, gdzie 14-letni Kamil Maziarz wracał ze szkoły leśną drogą. W pewnym momencie zauważył starszego mężczyznę leżącego w rowie obok motoroweru.

Chłopak nie przeszedł obojętnie. Zareagował spokojnie, odpowiedzialnie i natychmiast poprosił o pomoc. To właśnie jego czujność sprawiła, że mężczyzna nie został sam w trudno dostępnym miejscu, gdzie przez długi czas nikt mógłby go nie zauważyć.

Kamil jest mieszkańcem Szydłowca i uczniem ósmej klasy szkoły w Trześni. Tego dnia skończył lekcje około godziny 13:30 i, jak zwykle, wracał do domu krótszą trasą przez las. Nie spodziewał się, że zwykły powrót ze szkoły zamieni się w sytuację wymagającą szybkiej reakcji.

– Wracałem tą drogą leśną do domu, bo tędy mam szybciej przez las niż drogą – relacjonuje Kamil.

Usłyszał dźwięk motoroweru i zobaczył mężczyznę w rowie

Do zdarzenia doszło w środku lasu na terenie Szydłowca. To miejsce trudno dostępne i rzadko uczęszczane. Właśnie dlatego sytuacja była tak poważna. Gdyby 14-latek nie przejeżdżał tamtędy w odpowiednim momencie, starszy mężczyzna mógłby długo czekać na pomoc.

Kamil najpierw usłyszał niepokojący dźwięk motoroweru. Potem zobaczył w rowie starszego mężczyznę. Zachował zimną krew i od razu zadzwonił po mamę.

– Usłyszałem jak pipczał ten motorek, zauważyłem w rowie starszego pana. Od razu zadzwoniłem po mamę. Pan się dobrze czuł, leżał w rowie wraz z tym motorkiem – mówi 14-latek.

Na miejsce przyjechała mama chłopca. Razem pomogli mężczyźnie dostać się do domu. Początkowo mogło się wydawać, że sytuacja jest opanowana, jednak wkrótce stan starszego pana zaczął się pogarszać.

W domu mężczyzna zaczął tracić kontakt

Kamil i jego mama odprowadzili mężczyznę do domu, sądząc, że być może ktoś z bliskich będzie mógł się nim zaopiekować. Wtedy okazało się, że sprawa jest poważniejsza, niż początkowo wyglądała. Mężczyzna przewrócił się, zaczął majaczyć i tracić kontakt z otoczeniem.

– Mama przyjechała, wzięliśmy go razem do jego domu z myślą, że ktoś tam u niego będzie. Motor jego zostawiliśmy. Poszliśmy z nim do domu, on się tam przewrócił, zaczął majaczyć, oczami przewracać, już nie bardzo kontaktował i wezwaliśmy zespół ratownictwa medycznego – dodaje Kamil.

Na miejsce przyjechali ratownicy medyczni. Interweniowali także policjanci z wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Mielcu oraz strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Mielcu.

Odwaga, rozsądek i empatia

Postawa Kamila zasługuje na ogromne uznanie. 14-latek zrobił dokładnie to, co w takiej sytuacji trzeba zrobić: zauważył problem, nie zignorował potrzebującego człowieka, powiadomił dorosłą osobę i doprowadził do wezwania profesjonalnej pomocy.

Nie próbował udawać bohatera za wszelką cenę. Zachował się dojrzale i rozsądnie. To ważne, bo w podobnych sytuacjach sama dobra wola nie wystarczy. Liczy się spokój, szybka ocena sytuacji i wezwanie pomocy, gdy stan poszkodowanego zaczyna się pogarszać.

Historia z Szydłowca przypomina, jak wielkie znaczenie może mieć zwykła uważność. Ktoś mógłby przejechać obok i pomyśleć, że to nie jego sprawa. Kamil postąpił inaczej. Zatrzymał się, sprawdził, co się stało, i uruchomił pomoc.

Dodaj komentarz