Traktorami do Watykanu. Niezwykła pielgrzymka jedzie w pięknym celu

Jedenaście zabytkowych traktorów wyruszyło z Polski w niezwykłą podróż do Watykanu i na Monte Cassino. Za kierownicami siedzą pasjonaci dawnej motoryzacji, którzy chcą połączyć wiarę, pamięć historyczną i realną pomoc dla chorej dziewczynki. Ich wyprawa już teraz przyciąga uwagę mieszkańców kolejnych miejscowości.

Nie codziennie na drogach można zobaczyć kolumnę starych, pięknie odrestaurowanych ciągników, które zamiast na pole jadą przez Europę aż do Watykanu. To właśnie taki widok towarzyszy pielgrzymce zorganizowanej przez Stowarzyszenie Traktorowi Podróżnicy. Uczestnicy wyprawy chcą dotrzeć do Stolicy Apostolskiej, a później odwiedzić także Monte Cassino, miejsce szczególnie ważne dla polskiej historii.

Ich podróż ma jednak jeszcze jeden, bardzo ważny cel. Traktorowi Podróżnicy jadą, aby nagłośnić zbiórkę dla Laury Piechoty, dziewczynki z województwa opolskiego, która zmaga się z ciężką chorobą genetyczną — zespołem Retta. To właśnie pomoc dziecku i jego rodzinie stała się sercem całego przedsięwzięcia.

Zabytkowe ciągniki ruszyły z Lubecka

Wyprawa rozpoczęła się w Lubecku w powiecie lublinieckim. Już pierwszy etap był dużym wyzwaniem, bo uczestnicy mieli do pokonania ponad 200 kilometrów. Na trasie znalazł się między innymi Kędzierzyn-Koźle, gdzie kolumna zabytkowych maszyn zrobiła krótki postój.

Takie spotkania są jednym z najpiękniejszych elementów tej pielgrzymki. Stare traktory budzą uśmiech, sentyment i ciekawość. Dla starszych osób są wspomnieniem dawnych gospodarstw i pracy na roli, dla młodszych — żywą lekcją historii techniki. Każda maszyna ma swoją opowieść, a za każdą stoi właściciel, który poświęcił czas, serce i wiele pracy, by przygotować ją do drogi.

W kolumnie jedzie 11 historycznych ciągników. Najstarsze pochodzą z końca lat 50., pozostałe z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. To nie są muzealne eksponaty zamknięte za szybą, ale sprawne maszyny, które znów ruszyły w drogę — tym razem nie po plon, lecz po dobro.

Jedna z uczestniczek wyprawy podkreślała, że każdy właściciel sam odnawiał swój ciągnik. „Każdy dołożył do nich swoją cegiełkę i własną pracę” — mówiła.

Cel: Watykan, Monte Cassino i pomoc Laurze

Trasa prowadzi przez Czechy, Austrię, Słowenię i Włochy. Uczestnicy zakładają, że każdego dnia będą pokonywać od około 150 do ponad 200 kilometrów. Przy prędkościach osiąganych przez zabytkowe traktory oznacza to wiele godzin jazdy, ogrom cierpliwości i bardzo dobrą organizację.

Kulminacyjnym punktem wyprawy ma być Watykan. Traktorowi Podróżnicy planują udział w audiencji u Ojca Świętego. Później chcą pojechać na Monte Cassino, aby oddać hołd polskim żołnierzom, którzy walczyli tam podczas II wojny światowej.

Wyprawa łączy więc kilka wymiarów: religijny, patriotyczny, społeczny i charytatywny. Nie jest tylko ciekawostką drogową ani pokazem zabytkowych pojazdów. To opowieść o ludziach, którzy swoją pasję zamienili w sposób pomagania.

Jak mówiła przedstawicielka Stowarzyszenia Traktorowych Podróżników: „Naszym celem jest zbiórka dla chorej dziewczynki, Laury Piechoty”.

Laura potrzebuje wsparcia

Laura Piechota pochodzi ze Starych Siołkowic. Dziewczynka choruje na zespół Retta — ciężką, postępującą chorobę genetyczną, która wpływa na rozwój i codzienne funkcjonowanie dziecka. Wcześniej dla Laury organizowano już inne akcje pomocowe, między innymi wydarzenia charytatywne w województwie opolskim.

Teraz o jej historii przypominają Traktorowi Podróżnicy. Dzięki wyprawie informacja o zbiórce może dotrzeć do kolejnych osób, także poza regionem. To ważne, bo w przypadku takich inicjatyw liczy się nie tylko jedna duża wpłata, ale również wiele drobnych gestów, udostępnień, rozmów i spotkań po drodze.

Właśnie dlatego ta pielgrzymka ma tak wyjątkowy charakter. Na pierwszy rzut oka można zobaczyć stare ciągniki i niezwykłą trasę. Głębiej kryje się jednak historia solidarności — tej prostej, codziennej, która zaczyna się od decyzji: zróbmy coś dobrego razem.

Stare traktory, wielkie serca

Stowarzyszenie Traktorowi Podróżnicy formalnie działa od niedawna, ale sama grupa pasjonatów podobne inicjatywy podejmowała już wcześniej. Założenie stowarzyszenia pomogło w organizacji wyprawy, zdobyciu zgód i przygotowaniu przejazdu przez kolejne kraje.

Uczestnicy relacjonują trasę w mediach społecznościowych. Zachęcają także osoby spotkane po drodze, by robiły zdjęcia i nagrywały krótkie filmy. Dzięki temu pielgrzymka żyje nie tylko na trasie, ale również w internecie, gdzie kolejne osoby mogą poznać jej cel.

Dodaj komentarz