Społecznicy sprzątają Szczecin. Zaczęli od plakatów, naklejek i pomazanych elewacji

Społecznicy sprzątają Szczecin, usuwając z miejskiej przestrzeni nielegalne plakaty, naklejki, napisy i pozostałości kleju. Szczecińska Inicjatywa Estetyki Miejskiej, działająca pod nazwą SIEMa, ma już za sobą kilka akcji w centrum miasta. Grupa nie zamierza zastępować służb ani zarządców nieruchomości. Chce im pomagać, zachęcać mieszkańców do działania i pokazywać, że wygląd najbliższego otoczenia zależy również od lokalnej społeczności.

Jedną z ostatnich akcji przeprowadzono na placu Adamowicza. Wolontariusze zajęli się tam kwietnikami pokrytymi naklejkami i napisami. Z dwóch obiektów usunęli ponad 100 nalepek. Nie wszystkie zabrudzenia udało się zlikwidować — zmycie napisów wymagałoby zastosowania mocniejszych środków, które mogłyby jednocześnie uszkodzić farbę. Społecznicy postanowili więc nie ryzykować zniszczenia miejskiego wyposażenia.

Problemem okazała się także konstrukcja samych naklejek. Część z nich wykonano w taki sposób, aby ich zerwanie było możliwie trudne i pozostawiało po sobie resztki kleju. Członkowie SIEMy uzgodnili już wstępnie profesjonalne szkolenie, podczas którego mają poznać skuteczniejsze i bezpieczne metody oczyszczania różnych powierzchni.

Zaczęli od elewacji przy ulicy Bałuki

Pierwsze spotkania grupy przyniosły porządki przy dawnym sklepie SCS przy ulicy Bałuki. Z szyb i elewacji zniknęły duże powierzchnie starych plakatów oraz grube warstwy zaschniętego kleju. Zakres prac był tak duży, że działania trzeba było rozłożyć na dwa spotkania. Oczyszczono również roletę na budynku po przeciwnej stronie ulicy.

Później członkowie inicjatywy zajęli się skrzynkami, latarniami, ścianami i elewacjami w rejonie ulicy Tkackiej. Nie wszystkie interwencje wymagają udziału całej grupy. Część zadań wykonują dwuosobowe zespoły. Jeden z nich uporządkował otoczenie muralu przedstawiającego Floriana Krygiera, usuwając roślinność, która zaczynała zasłaniać malowidło.

Nazwa SIEMa jest skrótem od Szczecińskiej Inicjatywy Estetyki Miejskiej. Grupę tworzy obecnie osiem osób w wieku od 20 do 37 lat. Inspiracją była działalność wrocławskiej GUMy, czyli Grupy Upiększania Miasta. Podobne oddolne inicjatywy funkcjonują również w innych polskich miejscowościach.

– „Jesteśmy grupą szczecinian, która ma już dość wizualnego chaosu” – mówi Paweł Załęski ze Szczecińskiej Inicjatywy Estetyki Miejskiej.

Obecnie członkowie SIEMy skupiają się przede wszystkim na usuwaniu plakatów, naklejek oraz napisów wykonanych markerami. W przyszłości chcieliby również likwidować nielegalne graffiti i pomagać w odmalowywaniu zaniedbanych elewacji. Takie prace mają być podejmowane wyłącznie po uzgodnieniu z właścicielami lub zarządcami nieruchomości.

Do akcji spontanicznie dołączają przechodnie

Porządki na placu Adamowicza zainteresowały mieszkańców. Do wolontariuszy dołączył radny miejski Przemysław Słowik, który razem z nimi usuwał naklejki. W pracach spontanicznie pomogła też grupa młodych ludzi wracających z marszu równości. Inni przechodnie zatrzymywali się, pytali o cel przedsięwzięcia i wyrażali poparcie dla inicjatywy.

Nie wszystkie reakcje były pozytywne. Niektórzy zapowiadali, że ponownie obkleją oczyszczone powierzchnie, a część mieszkańców przekonywała, że praca społeczników nie ma sensu, ponieważ uporządkowane miejsca szybko zostaną ponownie zniszczone. Członkowie grupy nie zamierzają jednak rezygnować. Uważają, że przyzwolenie na dalsze niszczenie przestrzeni byłoby gorszym rozwiązaniem niż konieczność powtarzania niektórych działań.

– „Przede wszystkim zależy nam na dbaniu o nasze wspaniałe miasto” – podkreśla Paweł Załęski.

Grupa chce działać nie tylko w reprezentacyjnych częściach Szczecina. Jej członkowie zwracają uwagę również na zaniedbane miejsca położone na obrzeżach, które rzadziej pojawiają się w publicznych dyskusjach. Celem jest zarówno wykonywanie konkretnych prac, jak i nagłaśnianie problemów związanych z estetyką wspólnej przestrzeni.

Chcą pomagać miastu, a nie je zastępować

Członkowie inicjatywy przyznają, że dopiero podczas pierwszych akcji przekonali się, jak dużo czasu i wysiłku wymaga dokładne usuwanie naklejek, plakatów i pozostałości kleju. Nawet oczyszczenie niewielkiego obiektu może zająć kilka godzin, szczególnie gdy trzeba uważać, aby nie uszkodzić farby, szkła lub elewacji.

Społecznicy zaznaczają, że ich działalność nie jest próbą wyręczania magistratu, służb miejskich ani właścicieli budynków. SIEMa ma być wsparciem oraz przykładem obywatelskiego zaangażowania. Miasto pomaga już między innymi w odbiorze odpadów zgromadzonych podczas akcji.

– „My miasta nie chcemy wyręczać, my chcemy miastu pomóc” – wyjaśnia Paweł Załęski.

Znaczenie współpracy podkreśla także radny Przemysław Słowik. Skala nielegalnych napisów i naklejek na obiektach prywatnych oraz publicznych jest na tyle duża, że same służby i zarządcy mogą mieć trudności z szybkim reagowaniem we wszystkich miejscach. Wsparcie mieszkańców, połączone z odbiorem odpadów oraz ewentualną pomocą sprzętową, może zwiększyć skuteczność takich działań.

Po zdobyciu dodatkowej wiedzy i odpowiedniego wyposażenia grupa zamierza wrócić na plac Adamowicza i dokończyć rozpoczęte prace. Wśród kolejnych planów znajdują się również porządki w otoczeniu dworca Szczecin Główny.

SIEMa dopiero rozpoczyna działalność, ale pierwsze efekty są już widoczne. Oczyszczone kwietniki, elewacje i miejskie urządzenia pokazują, że nawet niewielki zespół może poprawiać wygląd konkretnych miejsc. Dalszy rozwój inicjatywy będzie zależał od współpracy z zarządcami, służbami miejskimi oraz mieszkańcami gotowymi poświęcić swój czas na wspólną przestrzeń.

 

Dodaj komentarz