Fundacja Tara wykupiła 34 konie przeznaczone na rzeź

Rozpoczynające się w poniedziałek Wstępy w Skaryszewie koło Radomia to jedne z największych i najbardziej znanych targów końskich w Europie. Z raportów organizacji broniących praw zwierząt wynika, że niemal wszystkie konie ze Skaryszewa jadą do europejskich rzeźni. Działacze fundacji Tara od lat alarmują, że zwierzęta transportowane są w skandalicznych warunkach, tuż po zakupie ładowane do ciężarówek i wywożone z Polski.

– Stoiska pod zadaszeniem nie są przystosowane do handlu końmi. Zwierzęta są stłoczone, przestraszone, gryzą, przewracają się, niepotrzebnie się tym wszystkim denerwują – alarmują obrońcy praw zwierząt. W ubiegłym roku udało im się wykupić kilkanaście koni, niektóre były w tak złym stanie, że już kilka dni później umierały w klinikach weterynaryjnych.

W tym roku fundacja Tara zorganizowała zbiórkę na wykup wszystkich koni ze Skaryszewa, a może być ich około siedmiuset. Do niedzieli na koncie Tary było 320 tys. zł, co pozwoli na zakup około dwustu zwierząt. Do tego należy doliczyć środki przekazane przez facebookową grupę „Bazarek na wykup koni ze Skaryszewa”. Właśnie poinformowali, że zebrali ponad 76 tys. zł, a nie wszystkie przelewy zostały jeszcze zaksięgowane. Żeby uratować wszystkie zwierzęta przed rzeźnickim nożem, potrzeba miliona złotych.

Celem fundacji Tara jest zmiana prawa. – Chcemy innego statusu konia. Nie powinien być zwierzęciem gospodarskim, czyli takim, które w każdej chwili każdy może wywieźć na rzeź, ale zwierzęciem towarzyszącym człowiekowi. Od zarania dziejów konie są naszymi towarzyszami, częścią historii. Zasługują na taki sam status jak pies czy kot – tłumaczy założycielka organizacji Scarlett Szyłogalis.

Ireneusz Kumięga, burmistrz Skaryszewa, co roku podkreśla, że nad handlem końmi podczas Wstępów czuwają służby weterynaryjne, a rola targów w handlu końmi na rzeź jest niewielka. Wylicza, że rocznie z Polski wywozi się około 50 tys. koni. Większość w postaci półtusz, ale też żywe zwierzęta. Tak jak ze skaryszewskiego jarmarku. – Rzeczywiście, to często bardzo długi transport. Nie mamy jednak na to wpływu, przepisy przecież jasno określają, ile godzin zwierzęta mogą być przewożone, jaka musi być przerwa. Nie możemy już tego kontrolować – podkreśla.

Konie które udało się do tej pora uratować można oglądać tu.

Źródło: fundacjatara.info


Dodaj komentarz