Kanadyjczyk odrzucony przez ukraińską armię ratuje zwierzęta porzucone i ranne w czasie wojny

Bruce Perry z Savony w Kolumbii Brytyjskiej znalazł na Ukrainie nowe powołanie: opiekę nad zwierzętami cierpiącymi w wyniku wojny.

Gdy w lutym 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, prezydent Wołodymyr Zełenski zaapelował do zagranicznych ochotników o wsparcie w obronie kraju. Bruce Perry, emerytowany 76-latek z Savony w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej, nie wahał się ani chwili.

Mam doświadczenie wojskowe, umiejętności pierwszej pomocy, jestem na emeryturze, nie mam nikogo na utrzymaniu, a mój dziadek pochodził z Ukrainy. Pomyślałem więc: czemu nie? – powiedział w rozmowie z CBC.

Odrzucony przez wojsko, ale nie zrezygnował z pomocy

Po serii rozmów okazało się jednak, że ze względu na wiek nie zostanie przyjęty do ukraińskiej armii. Perry mimo to pojechał do Ukrainy w maju 2022 roku. Najpierw jako wolontariusz wspierał żołnierzy, dostarczając im niezbędne zaopatrzenie na linię frontu.

Po 90 dniach musiał wrócić do Kanady – takie są przepisy dotyczące pobytu cudzoziemców. Do Ukrainy mógł wrócić dopiero po trzech miesiącach.

Podczas pobytu w rodzinnym Savona szukał innej możliwości wsparcia. Wtedy trafił na organizację Animal Rescue Kharkiv (ARK) – niewielkie schronisko założone w 2016 roku w Charkowie, które po rosyjskiej inwazji przekształciło się w jedną z największych ukraińskich organizacji ratujących zwierzęta. Jak podaje ARK, uratowali już ponad 29 tys. zwierząt.

„To jest moje miejsce”

W styczniu 2023 roku Perry wrócił do Ukrainy i rozpoczął wolontariat w klinice weterynaryjnej ARK.

W chwili, gdy wszedłem do kliniki, wiedziałem, że to jest to. Że właśnie tym powinienem się tutaj zająć – wspomina.

Jego pierwszym zadaniem było karmienie osieroconych szczeniąt.

Często trafiają do nas mioty, których matki zginęły w strefie działań wojennych lub zostały tak ciężko ranne, że nie mogą opiekować się młodymi. Serce pęka. Jedyną „matką” zostaje stary facet.

Dramatyczne obrazy każdego dnia

Perry przyznaje, że warunki, w jakich trafiają do nich zwierzęta, są „absolutnie potworne”.

Te psy i koty mają połamane nogi, brakuje im kończyn, mają wybite oczy, poparzoną skórę, rany od odłamków – wylicza.

Wiele z nich zostało pozostawionych podczas ewakuacji – właściciele uciekali przed ostrzałami dronów i rakiet, nie mając możliwości zabrania pupili. Inne straciły opiekunów, którzy zginęli.

To bardzo trudny widok, mówiąc najdelikatniej – dodaje.

„Daje mi to sens życia”

Zbliżając się do 77. urodzin, Perry mówi, że wolontariat daje mu poczucie celu.

To powód, by rano wstać. To satysfakcja, że pomogłem stworzeniu, które samo nie mogło sobie pomóc – podkreśla.

Te zwierzęta są bezradne. Jest ich tysiące, będzie ich jeszcze więcej. Potrzebują ludzi.

Wojna w Ukrainie trwa już ponad cztery lata. Wciąż giną cywile – zaledwie w środę w wyniku ataku na blok mieszkalny w Tarnopolu zginęło co najmniej 26 osób.

Zostanie na zimę, wróci na wiosnę

Zgodnie z przepisami Perry może przebywać w Ukrainie tylko pół roku. Wiosną znów wróci do Kanady, jednak podkreśla, że bardzo ważne jest, aby został w Charkowie przez zimę, kiedy przerwy w dostawie prądu i komunikacji utrudniają pracę ratownikom.

Ta zima będzie bardzo ciężka. Infrastruktura jest codziennie bombardowana – mówi.

Plan ma jasny: wracać tak długo, jak będzie mógł.

Będę to robić, dopóki starczy mi sił.

 

One thought on “Kanadyjczyk odrzucony przez ukraińską armię ratuje zwierzęta porzucone i ranne w czasie wojny

Dodaj komentarz