Ludzie udają niedźwiedzie, by uratować osieroconego malucha. Niezwykła misja w Kalifornii

Osierocony niedźwiadek otrzymał drugą szansę na życie, ale jego nowa „rodzina” jest wyjątkowa. Opiekunowie zakładają futrzane kostiumy i maski, by każdego dnia wcielać się w rolę dorosłych niedźwiedzi. Wszystko po to, aby nauczyć malucha przetrwania i jednocześnie nie oswoić go z człowiekiem. To historia, która brzmi jak scenariusz filmu, a dzieje się naprawdę.

Osierocony niedźwiadek i niezwykła „rodzina”

W ośrodku San Diego Humane Society przebywa mały niedźwiedź czarny, który stracił matkę, zanim zdążył nauczyć się samodzielności. Aby dać mu szansę na powrót do dzikiej natury, specjaliści postanowili dosłownie stać się jego niedźwiedzią rodziną.

Opiekunowie codziennie wchodzą do zagrody malucha. Ich zadaniem jest nie tylko karmienie, lecz także przekazanie wszystkich umiejętności niezbędnych do życia w lesie. Zakładają więc futrzane kostiumy, rękawiczki i maski niedźwiedzi, używają również zapachowych rekwizytów. Choć z zewnątrz wygląda to jak przedstawienie, metoda ma bardzo konkretny cel – niedźwiadek nie może skojarzyć ludzi z własnym gatunkiem ani utracić naturalnego lęku przed człowiekiem.

Czy to działa? Wszystko na to wskazuje. Gdy jeden z opiekunów wszedł kiedyś do kojca bez kostiumu, maluch natychmiast uciekł na drzewo. Taka reakcja jest w pełni prawidłowa i daje nadzieję, że w przyszłości będzie unikał kontaktu z ludźmi.

Trudny początek i szybka decyzja

Mały niedźwiedź został znaleziony w kwietniu przez turystów na terenie Los Padres National Forest w Kalifornii. Był zupełnie sam. Biolodzy przez kilka dni bezskutecznie próbowali odnaleźć jego matkę. Ostatecznie podjęto decyzję o przewiezieniu go do San Diego. Miał wówczas zaledwie dwa miesiące – w tym wieku młode niedźwiedzie praktycznie nie oddalają się od matki.

Zagroda, w której obecnie przebywa, została zaprojektowana tak, aby jak najwierniej przypominała naturalne środowisko. Są tam drzewa, krzewy, miejsca do wspinaczki i kryjówki. Jednym z najważniejszych elementów w życiu malucha stał się jednak duży pluszowy miś. To przy nim śpi, tuli się i szuka poczucia bezpieczeństwa, gdy opiekunów nie ma w pobliżu.

Nauka przetrwania krok po kroku

Pod okiem specjalistów niedźwiadek uczy się wspinaczki, samodzielnego zdobywania pożywienia, rozpoznawania jadalnych roślin oraz owadów. Każdy, nawet najmniejszy postęp, ma ogromne znaczenie.

– Pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy wykopał z ziemi chrząszcza i go zjadł. To był jeden z tych drobnych, ale przełomowych momentów – wspomina Autumn Welch, kierowniczka ds. ochrony dzikiej przyrody.

Takie chwile pokazują, że wysiłek ma sens. Celem całego programu jest bowiem przygotowanie niedźwiadka do samodzielnego życia w naturze.

Kosztowna, ale bezcenna misja

San Diego Humane Society szacuje, że roczna opieka nad osieroconym niedźwiadkiem będzie kosztować około 72 tysięcy dolarów (ok. 290 tys. zł). W tej kwocie mieszczą się koszty karmienia, badań weterynaryjnych, specjalistycznego wyposażenia, a nawet niedźwiedzich kostiumów.

– To czysta radość, widzieć jak się rozwija, zdobywa nowe umiejętności, przygotowuje się do życia na wolności – podsumowuje Welch.

Dzięki przemyślanej strategii i ogromnemu zaangażowaniu specjalistów mały niedźwiadek ma realną szansę wrócić do swojego naturalnego środowiska.

 

Dodaj komentarz