Zgniłe pomidory, energia słoneczna i AI. Młoda Ugandyjka walczy z głodem w Afryce

Shifra Ainomugisha z Ugandy zna problem marnowania żywności nie z raportów, lecz z własnego dzieciństwa. Jako dziewczynka zbierała na rodzinnej farmie pomidory, które miękły, pękały i gniły, zanim trafiły na rynek. Dziś jest współzałożycielką i szefową Solafam Uganda Ltd, firmy społecznej łączącej energię słoneczną, chłodnie, systemy nawadniania i sztuczną inteligencję, aby pomagać drobnym rolnikom ograniczać straty, zwiększać dochody i walczyć z głodem.

Shifry Ainomugishy dorastała w rodzinie uprawiającej pomidory w zachodniej Ugandzie i widziała. Ich ciężka praca nie zawsze zapewniała im bezpieczeństwo, edukację i stabilny dochód.

Wspominała, że każdego ranka zbierała zgniłe pomidory i próbowała ratować to, co jeszcze nadawało się do sprzedaży. Problem był bolesny: z daleka plony wyglądały zdrowo, ale wiele owoców psuło się, zanim dotarło do kupujących. Niemal połowa rodzinnych zbiorów potrafiła w ten sposób przepaść.

Od rodzinnej farmy do międzynarodowej nagrody

Ta osobista historia stała się początkiem misji, która została doceniona na arenie międzynarodowej. Shifra Ainomugisha otrzymała tytuł 2026 Commonwealth Young Person of the Year podczas ceremonii Commonwealth Youth Awards w Londynie. Została także regionalną laureatką dla Afryki w kategorii związanej z celem zrównoważonego rozwoju SDG 2: Zero Hunger, czyli wyeliminowaniem głodu.

Do nagrody zgłoszono prawie 1000 kandydatów z 56 państw Wspólnoty Narodów. Proces wyboru obejmował dwa etapy i pracę 57 jurorów. Ainomugisha znalazła się w gronie 19 finalistów nagrodzonych za działania na rzecz społeczności i realizację celów zrównoważonego rozwoju.

Dla niej samo wyróżnienie nie jest jednak opowieścią o osobistym sukcesie. To przede wszystkim potwierdzenie, że rozwiązania tworzone z własnego doświadczenia mogą naprawdę działać. W jej przypadku punktem wyjścia nie był modny trend technologiczny, ale problem, który dotykał jej domu, rodziców i sąsiadów.

„Nikt nie powinien umierać z głodu”

Ainomugisha mówi o swojej pracy bardzo prosto: „Nikt nie powinien umierać z głodu”. W tym zdaniu nie ma wielkiej teorii. Jest za to przekonanie, że skoro rolnicy uprawiają żywność, świat powinien pomóc im chronić plony, sprzedawać je w lepszym czasie i zarabiać wystarczająco, by ich dzieci mogły się uczyć.

To szczególnie ważne w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie drobni rolnicy są podstawą systemu żywnościowego, ale często brakuje im chłodni, stabilnego nawadniania, dostępu do energii, doradztwa rolniczego i informacji o rynku. Gdy warzywa lub owoce psują się kilka dni po zbiorach, rolnik traci nie tylko jedzenie. Traci pieniądze, czas, paliwo, wodę, pracę i szansę na lepszą cenę.

Solafam powstał właśnie po to, by przerwać ten mechanizm. Firma oferuje rozwiązania, które pomagają rolnikom dłużej przechowywać plony, produkować bardziej stabilnie i podejmować lepsze decyzje w codziennej pracy.

Chłodnie zasilane słońcem

Pierwszym pomysłem były chłodnie solarne. To rozwiązanie bardzo praktyczne: zamiast patrzeć, jak pomidory, owoce czy warzywa psują się po kilku dniach, rolnicy mogą przechowywać je w chłodni zasilanej energią słoneczną. Dzięki temu zyskują czas. A czas w rolnictwie bywa różnicą między sprzedażą po zaniżonej cenie a możliwością poczekania na lepszy moment.

Model Solafam został pomyślany tak, aby był dostępny także dla drobnych gospodarstw. Chłodnie można wynajmować i używać w systemie opłat za korzystanie, bez konieczności ponoszenia wysokiego kosztu zakupu urządzenia. To istotne, bo wielu rolników najbardziej potrzebuje technologii właśnie wtedy, gdy najmniej stać ich na dużą inwestycję.

Historia pierwszej chłodni dobrze pokazuje, jak rodzi się zaufanie do innowacji. Zespół miał trudności z przekonaniem lokalnych rynków, więc urządzenie ustawiono przy domu rodziny Ainomugishy. Pierwszą użytkowniczką była jej matka. Potem przyszli sąsiedzi, a następnie kolejni rolnicy.

Nawadnianie bez drogiego diesla

Szybko okazało się, że sama chłodnia nie rozwiązuje wszystkich problemów. Niektórzy rolnicy mieli zbyt mało plonów, by w pełni korzystać z przechowywania. Potrzebowali stabilniejszej produkcji. Dlatego Solafam rozszerzył działalność o systemy nawadniania zasilane energią słoneczną.

To ważna zmiana, bo wielu rolników w regionie było zależnych od drogich pomp dieslowskich albo od jednej głównej pory upraw. Jeśli w tym czasie plony były słabe, cały rok stawał się trudny finansowo. Energia słoneczna daje szansę na tańsze i bardziej przewidywalne nawadnianie, a tym samym na większą odporność gospodarstw.

Solafam proponował także elastyczny model finansowania: część kosztu na początku, a potem niewielkie cotygodniowe płatności aż do przejęcia własności urządzenia. Sama Ainomugisha tłumaczyła sens tej decyzji krótko: chodziło o stworzenie rozwiązania, na które rolników naprawdę stać.

AI przez WhatsApp, czyli technologia blisko ludzi

Kolejnym krokiem była sztuczna inteligencja, ale nie w formie odległego, niedostępnego systemu dla wielkich firm. Solafam stworzył Lean AI — chatbota działającego przez WhatsApp, który odpowiada na pytania rolników i pomaga im podejmować decyzje dotyczące upraw.

Rolnik może zapytać między innymi o termin sadzenia, podlewanie, ochronę przed szkodnikami, postępowanie po zbiorach albo dostęp do rynku. To szczególnie ważne tam, gdzie brakuje doradców rolniczych, szkoleń i łatwego dostępu do specjalistycznej wiedzy.

Ainomugisha zauważyła, że wielu ludzi uprawia ziemię, ale nie zawsze ma możliwość robić to w najlepszy sposób. Podawała przykład pomidorów: nie każdy wie, że pora nawadniania może mieć znaczenie dla jakości uprawy. Dzięki chatbotowi edukacja może trwać nawet wtedy, gdy zespół Solafam nie jest fizycznie obecny na farmie.

Technologia musi być dostępna

Najciekawsze w tej historii jest to, że sztuczna inteligencja nie została pokazana jako magiczne rozwiązanie wszystkich problemów. Ainomugisha podkreśla coś znacznie ważniejszego: technologia ma sens tylko wtedy, gdy jest dostępna, przystępna cenowo i zaprojektowana wokół realnego życia ludzi.

Dlatego Solafam pracuje nad tym, aby poradnictwo rolnicze trafiało także do osób, które nie mają smartfonów. System ma być dostosowywany do prostszych telefonów i komunikacji przez USSD, czyli rozwiązania znanego z podstawowych usług mobilnych.

To bardzo ważny kierunek. Wiele innowacji dobrze wygląda w prezentacjach, ale nie dociera do tych, którzy najbardziej ich potrzebują. Solafam próbuje zrobić odwrotnie: zacząć od rolnika, jego telefonu, jego budżetu, jego plonów i jego codziennych decyzji.

Kobiety w centrum zmiany

Ainomugisha mówi wprost, że problem jest dla niej osobisty. Widziała, jak jej matka codziennie pracowała na farmie, a mimo to życie rodziny nie poprawiało się tak, jak powinno. W wielu częściach Afryki kobiety stanowią ogromną część siły roboczej w rolnictwie, ale często mają słabszy dostęp do ziemi, finansowania, technologii i doradztwa.

Dlatego projekt Solafam szczególnie mocno dotyka doświadczeń kobiet. Nie oznacza to, że firma pracuje wyłącznie z nimi. Oznacza raczej, że rozwiązania projektowane są z myślą o tych, którzy najczęściej wykonują codzienną, ciężką pracę na roli, a jednocześnie zbyt rzadko korzystają z owoców postępu technologicznego.

Według danych Commonwealth od 2022 roku Solafam dotarł do ponad 1500 drobnych rolników, z czego 70 procent stanowiły kobiety. Organizacja podaje również, że działania firmy ograniczyły straty po zbiorach o 30 procent i zwiększyły dochody gospodarstw o 28 procent.

Mniej strat, więcej godności

W tej historii liczby są ważne, ale równie ważna jest zmiana sposobu myślenia. Ainomugisha chce przełamać przekonanie, że rolnictwo jest zajęciem „dla biednych”. Sama mówiła, że taki obraz jest smutny, bo bierze się z doświadczenia ludzi, którzy mimo ciężkiej pracy nie potrafią wyrwać się z biedy.

Solafam pokazuje inną możliwość: rolnictwo może być nowoczesne, opłacalne i bardziej odporne na kryzysy. Może korzystać z energii odnawialnej, danych, prostych narzędzi cyfrowych i lokalnej przedsiębiorczości. Może także dawać rodzinom dochód, dzięki któremu dzieci zostają w szkole, zamiast porzucać edukację z powodu braku pieniędzy.

Najbardziej poruszające jest to, że cała ta zmiana zaczęła się od obrazu zgniłych pomidorów. Od plonów, które miały karmić i przynosić dochód, a zamiast tego lądowały jako strata. Dziś ta sama historia stała się początkiem innego rodzaju zbioru: wiedzy, technologii, nadziei i większej sprawczości rolników.

Dlaczego to ważne dla świata?

Problem strat i marnowania żywności ma skalę globalną. FAO wskazuje, że około 14 procent światowej żywności traci się po zbiorach i w łańcuchu dostaw przed etapem sprzedaży detalicznej, a dodatkowa część marnuje się już u konsumentów. Straty żywności oznaczają także zmarnowaną wodę, energię, ziemię, pracę i emisje gazów cieplarnianych.

Dlatego rozwiązania takie jak Solafam są ważne nie tylko dla pojedynczej wsi czy regionu. Pokazują, że walka z głodem nie zawsze zaczyna się od produkowania coraz większej ilości jedzenia. Czasem zaczyna się od ochrony tego, co już zostało wyprodukowane.

Jeżeli rolnik może przechować pomidory dłużej, podlewać uprawę taniej, uzyskać poradę przez telefon i sprzedać plony w lepszym momencie, zyskuje cała społeczność. Mniej jedzenia się marnuje, więcej pieniędzy zostaje w lokalnej gospodarce, a rodziny mają większą szansę na stabilność.

Źródło: thecommonwealth.org

Dodaj komentarz