W jaki sposób przyciągamy do siebie życiowe okoliczności

 

Kiedy ludzie słyszą, że być może sami wywołali w życiu to, co teraz postrzegają, jako coś negatywnego, często oburzają się i mówią –  Czy to oznacza, że to ja doprowadziłem (-am) do choroby albo wypadku? W jaki sposób ponoszę odpowiedzialność za trzęsienie ziemi, albo kryzys w gospodarce?  To niemożliwe, żebym był (-a) powodem takich, na pierwszy rzut oka, przypadkowych zdarzeń. Czują się przez to zdezorientowani.

Ja sama wiele zrozumiałam, kiedy zdałam sobie sprawę, że istnieją dwa rodzaje zdarzeń – osobiste i nieosobiste. Te pierwsze obejmują małżeństwo, rodzicielstwo, pracę, przyjaźnie, itp. Przez związki i relacje z innymi, w oczywisty sposób  współtworzymy rzeczywistość, której doświadczamy. Osobiste zdarzenia to również m.in. nasze nawyki żywieniowe, dbanie o kondycję fizyczną, nastawienie i poziom motywacji. Pomimo, że być może, wolimy żyć złudzeniem, iż te rzeczy po prostu się „wydarzają”, pomagamy tworzyć własną rzeczywistość, już przez sam fakt swojej obecności w danej dynamice.

Nie-osobiste zdarzenia mają nieco inną naturę i sprawiają wrażenie, jakby rzeczywiście nam się przydarzały. Mam tu na myśli takie aspekty życia jak, gospodarka, zły nastrój przełożonego, hałaśliwy pies sąsiada, wypadek samochodowy, którego nie spowodowaliśmy, powódź czy tornado. Tego typu zdarzenia często wydają się przypadkowe i nieprzewidywalne, tak jakby pojawiały się bez żadnego ostrzeżenia – i oczywiście, bez naszego, świadomego przyzwolenia.

Jeżeli sprzeciwiamy się temu, że życie bywa potencjalnie szalone i nieprzewidywalne oraz wyobrażamy sobie, że w jakiś magiczny sposób nasz opór uchroni nas przed niefortunnym wydarzeniem, narażamy się na frustrację, a nawet depresję. Gdy pojawiają się takie zdarzenia, to właśnie nasza reakcja na tego rodzaju przypadkowe okoliczności jest kluczem. Wiedząc to, możemy dokonać wyboru i zgodzić się, albo opierać.

Owszem, są chwile, czy okresy, że życie sprawia wrażenie bardzo niepewnego i nieprzewidywalnego. Zwykle czujemy wtedy gniew i rozżalenie, które z kolei prowadzą do przyjęcia postawy rezygnacji. Jednak fakt, że rzeczywistość  zawiera nieprzewidywalne elementy nie musi być powodem frustracji. Nie wyświadczamy nikomu przysługi, przyjmując fatalistyczną postawę i uznając, że nie mamy żadnej kontroli nad życiem.

To, że życie bywa kapryśne, również nie jest powodem do paranoi i ciągłego martwienia się, kiedy spadnie na nas coś strasznego. Wręcz przeciwnie, podchodźmy do wszystkiego z pełną otwartości akceptacją i wielką wdzięcznością za każdą chwilę. Akceptacja życia nie oznacza, że w gorszych momentach czujemy się rozłożeni na łopatki, tylko energicznie przyjmujemy ich naturę taką, jaka jest. Obejmowanie życia takiego, jakie jest wymaga zdania sobie sprawy, co mamy przed sobą i wyboru, jak na to zareagować. Wtedy i tylko wtedy, doświadczymy świadomości, która pozwoli nam wpłynąć na okoliczności, w których się znajdujemy.

Świadome przeżywanie życia oznacza, że jesteśmy w stanie tańczyć na cienkiej linie pomiędzy uznaniem pełnej władzy nad własnym zdrowiem psychicznym, pamiętając jednocześnie, że wydarzają się również takie rzeczy, które mogą wytrącić nas z równowagi. To nieustanne oddziaływanie pomiędzy ingerowaniem i zarządzaniem, a poddaniem się i odpuszczaniem, definiuje świadome życie. Zdajemy sobie sprawę, że mają miejsce różne, traumatyczne sytuacje, ale równocześnie jesteśmy świadomi, że one wcale nie muszą determinować naszej reakcji. Każdy z nas jest wystawiony na nieprzewidywalny i niekiedy pozornie okrutny charakter życia, ale to tylko nasz wybór, czy będziemy żyli i postrzegali wszystko, jak ofiary.

Wszyscy chcemy wiedzieć, dlaczego przytrafiają się pewne rzeczy, wyobrażając sobie, że gdybyśmy to wiedzieli, czulibyśmy się bezpieczniej. Niestety, musimy przełknąć gorzką pigułkę i przyjąć, że często nie wiemy „dlaczego”.

Chociaż możemy nie być w stanie powiedzieć, dlaczego coś się wydarza, istnieją ważniejsze, osobiste aspekty, którymi możemy się zająć. Na przykład zawsze możemy zadać pytanie – Jak ta okoliczność, czy sytuacja może sprzyjać mojemu rozwojowi? Czemu się opieram? Z czego muszę zrezygnować, aby wzrastać? W jakim celu pojawiło się to zamieszanie i jak może posłużyć mnie i innym? Tego typu pytania mają moc przekształcania „złego” zdarzenia w doświadczenie skłaniające do rozwoju, gdzie możemy wydobyć emocjonalne złoto z czegoś pozornie bardzo negatywnego.  Już samo zadawanie pytań ma potencjał zmiany naszej postawy – przestajemy obwiniać i szufladkować, a zamiast tego bierzemy pełną odpowiedzialność i stajemy się twórcą. Takie pytania dodają nam sił, by wykroczyć ponad przekonanie, że jesteśmy ofiarami życia.

Wybór pytania odróżnia ofiarę od kogoś, kto przezwycięża trudności. Podczas, gdy ofiara narzeka – Dlaczego życie daje mi tak  w kość? – twórca rozważa – Jak mogę wykorzystać to doświadczenie, aby bardziej się rozwijać? Rzecz więc w tym, byśmy nie pozwalali, aby nasza tożsamość była określana przez wydarzenia naszego życia. Zamiast tego, rozumiemy, że właśnie to, czy zareagujemy twórczo czy negatywnie, wyznacza nasze przeznaczenie.

 

Fragment pochodzi z książki dr. Shefali Tsabary – Świadomi rodzice


Dodaj komentarz