Czy zwierzęta nas uzdrawiają?

„Przyjaciele doktora Dolittle” zamiast pigułki na ból głowy – to nie żart, tak w przenośni można by napisać o naszych braciach mniejszych i ich uzdrawiającej mocy. Przeprowadzono nawet badania medyczne, w których porównano stan zdrowia właścicieli zwierząt z ich pupilami. I „okazało się, że obecność zwierzęcia w życiu człowieka sprzyja niższemu ciśnieniu krwi, wydłuża życie starszym osobom, a nawet motywuje śmiertelnie chorych do remisji i opuszczenia szpital, ponieważ chcą jak najszybciej wrócić do domu do swoich futrzastych milusińskich”.

Co rusz prowadzi się kolejne badania na sprawdzenie i powiązanie obecności zwierząt w naszym życiu ze stanem zdrowia i poczuciem szczęścia. Każdy, kto choć raz miał w domu jakiegoś pupila z uśmiechem może wspomnieć, że chwile ze swoim zwierzakiem zazwyczaj należały do tych niezwykle pozytywnych i kojących. Ale jak to jest w praktyce?

Zauważ, jak często zwierzęta odgrywają niebagatelną rolę w wychodzeniu z różnych schorzeń, a nawet ciężkich chorób. Wpływają w magiczny sposób na swoich opiekunów, zwłaszcza gdy rola ta się odwraca. Może pies czy kto nie poda ci szklanki wody, ale jego obecność może zdecydowanie wpłynąć na polepszenie się wyników czy samopoczucia chorego. A wiele mówi się o istotnym wpływie psychiki w dochodzeniu do zdrowia.

Osoby starsze, które posiadają psa lub kota, mają w domu niezastąpionego rehabilitanta. To zwierzęta mobilizują do ruchu i działania. Wyobraź sobie, co stałoby się z ludźmi, którzy zażywają mało ruchu, choć im go zalecono, pod groźbą choćby częściowej niepełnosprawności… Czy wszyscy będą rzetelnie stosować się do tego, co powiedział lekarz? Różnie z tym bywa. A czworonożny terapeuta nie pozwoli na zaniedbania w tym zakresie. Chyba nic więcej nie trzeba tu dodawać…

Trafnie opisała to Amelia Kinkade w swojej książce – Język Cudów

Krótko mówiąc, twoje zwierzę może mieć wyższe wibracje niż ty. Pozwól mu podnieść swoje wibracje, a wtedy przekonasz się, że twój pies poprawia ci nastrój, a kot uspokaja – o ile jesteś gotowy na uzdrowienie oraz na to, by koherować z jego energią. Czy zwierzęta mogą uzdrowić człowieka z raka, depresji lub innej choroby, a także pomóc mu uwolnić złość, frustrację i poczucie winy? Tak. Czy mogą sprowadzić cię do chwili obecnej, w której ich wielka radość życia będzie w stanie przezwyciężyć wszelkie twoje cierpienie? Tak. Czy pozwolisz zwierzęciu, aby pokazało ci, jak możesz uwolnić się od swojej trudnej przeszłości? Czy potrafisz tak po prostu być – z kimś, kto naprawdę cię kocha, nawet jeśli ma cztery łapy lub kopyta?

 

Gdyby zwierzęta nie miały wpływu na nasze zdrowie, hipoterapia czy dogoterapia nie cieszyłyby się takim powodzeniem i sukcesami. Dogoterpia jest np. wykorzystywana w terapii osób z autyzmem, zespołem Downa czy niepełnosprawnością intelektualną. Psy, dzięki swej bezwarunkowej miłości,  otwierają ludzi na uczucia, na bliskość, mobilizują do pokonywania swoich ograniczeń. A wszystko odbywa się w naturalny i niewymuszony sposób. Hipoterapia zaś jest formą terapii psycho-ruchowej, która oddziałuje jednocześnie ruchowo, sensorycznie, psychicznie i społecznie. Kontakt ze zwierzętami zamiast pigułek, czyż to nie wspaniałe. I najważniejsze, że to działa!

Zwierzęta też często współodczuwają nasz ból czy dolegliwości. I nawet jeśli my sami je lekceważymy, to przyjrzyjmy się temu, co sygnalizuje nasz pupil. Jego choroba jest często naszą. Empatia zwierząt nie zna granic. Wsłuchajmy się w nią i zróbmy z niej racjonalny użytek – pójdźmy do lekarza, przebadajmy się. Nie lekceważmy oddania i poświęcenia naszych małych domowników. Doceńmy to, jak bardzo o nas dbają.

Spójrzcie czasem na swojego pupila nie tylko jak na przyjaciela, ale też domowego „terapeutę”. Warto pamiętać, że taki mały uzdrowiciel to bezcenny kompan życia. 

 

Tekst powstał w oparciu o książkę Amelii Kinkade – Język Cudów

Autorka – Anna Gidaszewska/EDIT


Dodaj komentarz