W ciągu doby zebrano 400 tys. zł dla zalanego schroniska w Wadowicach Dolnych

Zalane psy poruszyły serca Polaków. Ludzie stali w kolejce po bezdomne czworonogi, nie zwracając uwagi, stary, czy brzydki – brali po kolei, bo trzeba było je ratować przed utonięciem.

Do pomocy zmobilizowali się także internauci, którzy w niespełna 24 godziny wpłacili 400 tys. zł na a zalane schronisko “Czekadełko” znajdujące się w Wadowicach Dolnych. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że niektóre psy nie wrócą już do schroniska, ponieważ zostały adoptowane przez ludzi którzy je ratowali.

„Płaczemy ze wzruszenia. Ludzie czekają w długiej kolejce, aby zapewnić pieskom ciepły kąt. Mieszkańcy, wędkarze, rybacy, strażacy – wszyscy z wielkim zaangażowaniem ewakuują naszych mniejszych braci. To piękne świadectwo nas – ludzi. Brakuje nam słów, łzy same spływają po policzkach. Po prostu Wam dziękujemy, za wszystko!” – relacjonował portal RatujemyZwierzaki.pl, na którym w środę po południu otwarto zbiórkę pieniędzy dla zalanego wodą schroniska dla psów w Wadowicach Dolnych.

100 procent zakładanej kwoty – 50 tys. zł – wpłynęło już po półtorej godziny. Ale to był dopiero początek. Apel o pomoc rozniósł się szerokim echem po internecie,  dzięki czemu udało się zebrać o wiele więcej, niż zakładano.

W środę około 10 rano został przerwany wał przeciwpowodziowy i całe schronisko bardzo szybko zaczęła zalewać woda. Po godzinie do schroniska nie można już było dojechać, dostać się można było tylko łódką, magazyn z karmą był pod wodą. Pracownicy schroniska wypuścili psy z kojców.

„Mam nadzieję, że zostanie nam jakiś skrawek” – pisali na facebookowej stronie pracownicy schroniska ,,Czekadełko”. Sytuacja jednak pogarszała się wraz z kolejnymi godzinami nieustającego deszczu. Trzeba było działać błyskawicznie.

“Przerwało wał, woda zalewa schronisko, nasze psy mogą utonąć. Pilnie potrzebna łódź lub motorówka, aby móc wydostać psy z zalanego terenu. Pilnie potrzeba domów tymczasowych dla 44 psów, nawet buda z łańcuchem, byle byłyby na terenie niezalewowym. Nie mamy karmy, nie mamy nic, chcemy zawalczyć o życie naszych psów. Nie mamy transportu. Błagam pomóżcie” – pisała na facebookowym profilu Agata Włoch.

Pomoc zaczęła napływać błyskawicznie, z całego kraju. Telefon nie przestawał dzwonić, ludzie z całej Polski domagali się aktualnych informacji na Fb. Jak relacjonują uczestnicy akcji ewakuacji psów, do pomocy przybyło tam dużo więcej osób, niż było psów w schronisku – z Mielca, ale także Rzeszowa, Krakowa, Tarnowa, Sandomierza i innych miejscowości. Ktoś pożyczył nawet łódkę.

Za jakiś czas pojawił się kolejny komunikat: „Zaczynamy ewakuację psów ze schroniska łodzią. Kto może dać dom tymczasowy, to proszę o podjechanie pod koniec drogi do schroniska”.

Również tym razem odpowiedzi posypały się lawinowo: „Jedziemy w trzy samochody”, „jedziemy z Rzeszowa, możemy kogoś zabrać”.

„Jestem daleko, ale jak czytam, ilu ludzi ruszyło z pomocą, łzy same lecą. Jesteście wspaniali wszyscy” – komentowali internauci.

Wieczorem na Facebooku wreszcie pojawił się długo oczekiwany wpis ze schroniska: „Udało się, wszystkie psy ewakuowane i bezpieczne w domach tymczasowych. Dziękujemy wszystkim pomagającym jesteście wspaniali”.

Źródło: RatujemyZwierzaki.pl, rzeszow.wyborcza.pl

Dodaj komentarz