Spektakularny sukces polskiej arcymistrzyni – złoty medal na pierwszych w historii mistrzostwach świata superblitz

– Niemal wszystko, czego dotknę, zamieniam w złoto. Z sześciu startów przywiozłam pięć złotych medali i ten jeden srebrny. To jakiś kosmos – mówi Natalia Sadowska, mistrzyni świata w najszybszej odmianie warcabów stupolowych. Polska arcymistrzyni dopisała do listy swoich sukcesów kolejne prestiżowe tytuły, ale mimo to ani ona, ani jej koleżanki wciąż nie mogą liczyć na pomoc Ministerstwa Sportu.

Złoto w superblitz i srebro w blitzu

Sadowska, która w 2018 roku została mistrzynią świata w warcabach klasycznych, w sierpniu 2025 roku znów dała powody do dumy. Najpierw w Holandii była o krok od obrony mistrzostwa świata w grze błyskawicznej (blitz), przegrywając w finale z Darią Tkaczenko. Dzień później wróciła jednak na szczyt, zdobywając złoto w premierowych mistrzostwach świata w superblitz.

– Było trochę nerwów, ale ostatecznie wyszło całkiem dobrze. (…) Mogę powiedzieć, że niemal wszystko, czego dotknę, zamieniam w złoto – śmieje się Polka.

Superblitz różni się od innych odmian tempa gry: zawodnicy mają tylko trzy minuty na całą partię i dwie sekundy za ruch, co czyni rozgrywkę ekstremalnie dynamiczną. – To bardzo mało czasu. Tempo bywa naprawdę szalone – tłumaczy Sadowska.

Kluczowe zwycięstwo nad Tkaczenko

Przełomowy moment turnieju przyszedł w piątej rundzie superblitz, kiedy Sadowska pokonała 2:0 Darię Tkaczenko, rewanżując się jej za finałową porażkę sprzed dnia. Od tego momentu Polka wygrywała wszystkie partie, a w finale pokonała Holenderkę Lisę Scholtens.

Co ważne, w czołówce znalazły się też inne Polki – Katarzyna Stańczuk i Marta Bańkowska kończyły rywalizacje na czwartym miejscu.

Najlepszy rok w karierze

Tylko w 2025 roku Sadowska zdobyła Puchar Świata we Francji, mistrzostwo Europy w grze szybkiej, mistrzostwo Polski kobiet oraz Puchar Świata w Chinach. – Od końcówki zeszłego roku zaliczyłam wielki powrót. (…) Najgorszy moment miałam w 2021 roku, ale co człowieka nie zabije, to go wzmocni – przyznaje.

Jeszcze w tym roku czekają ją trzy wielkie starty, w tym mistrzostwa świata w grze klasycznej na Trynidadzie i Tobago, które mogą dać jej prawo walki o tytuł z Darią Tkaczenko.

Warcaby bez wsparcia

Mimo że polscy warcabiści notują znakomite wyniki, dyscyplina wciąż nie otrzymuje dotacji z Ministerstwa Sportu. – Niestety nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ja na szczęście mam prywatnego sponsora, ale bez niego byłoby mi bardzo ciężko – mówi Sadowska.

Związek od lat zabiega o wsparcie, jednak bezskutecznie.

– Polski Związek Warcabowy stara się o dofinansowanie, teoretycznie spełniamy wymagania, ale wciąż nie możemy doczekać się pozytywnej decyzji. Ciągle tylko słyszymy, że sprawy są w końcowej fazie, ale tak jest od lat. Ciągle uderzamy też do MKOl, ale tam również odbijamy się od ściany, co nie ułatwia nam sprawy w kraju. Przegrywamy z biurokracją – bezradnie rozkłada ręce zawodniczka.

– W innych krajach wygląda to o niebo lepiej. (…) Holendrzy spokojnie mogą z tego żyć i skupić się jedynie na treningu i grze. (…) U nas wciąż jesteśmy w cieniu szachów, gdzie tylu sukcesów nie mamy – podsumowuje Sadowska.

Dodaj komentarz