Najmłodszy profesor w historii Polski. Mateusz Hołda pokazuje siłę pasji i pracy

Mateusz Hołda miał zaledwie 29 lat, gdy otrzymał tytuł profesora nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Był pierwszym polskim naukowcem, któremu nadano profesurę tytularną przed ukończeniem trzydziestki. Taki rekord łatwo potraktować jak ciekawostkę, ale w tej historii najważniejsze nie są metryka ani tempo kariery. Najważniejsze jest to, co kryje się za liczbami: lata pracy, fascynacja anatomią i konsekwentne budowanie zespołu, który zagląda do ludzkiego serca głębiej niż podręczniki.

Dziś prof. Mateusz Hołda jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych młodych polskich naukowców. Pracuje w obszarze kardiomorfologii, czyli bada budowę serca i naczyń w taki sposób, by wiedza anatomiczna mogła pomagać lekarzom w diagnozowaniu i leczeniu pacjentów. To nauka bardzo konkretna: połączona z medycyną, obrazowaniem, zabiegami i pytaniem, które wraca w wielu badaniach — czy lepsze poznanie serca może uratować komuś życie?

Decyzja, która zapadła w dzieciństwie

W materiale „Dzień Dobry TVN” rodzina Mateusza Hołdy wspominała moment, który miał wpłynąć na jego późniejsze wybory. Jego młodszy brat potrzebował interwencji chirurgicznej. Dla dziecka takie doświadczenie mogło być źródłem strachu, ale u Mateusza obudziło coś więcej: jasne postanowienie.

— Mateusz wtedy oznajmił nam, że będzie lekarzem — wspominała Lucyna Hołda, mama prof. Mateusza Hołdy.

Sam naukowiec opowiadał, że od najmłodszych lat interesowało go ludzkie ciało. — Prenumerowałem czasopisma, gdzie był dział anatomii — mówił. Wspominał też wpływ popkultury i seriali medycznych. O „Ostrym dyżurze” powiedział krótko: — To jest serial, który ukształtował mnie popkulturowo.

Brzmi lekko, niemal zwyczajnie. A jednak właśnie z takich zwyczajnych impulsów często rodzą się najpoważniejsze pasje. Najpierw ciekawość, później decyzja, potem codzienna praca — i dopiero po latach nagłówki o najmłodszym profesorze w Polsce.

Doktorat przed magisterium, profesura przed trzydziestką

Droga naukowa Mateusza Hołdy od początku wymykała się typowym schematom. Doktorat uzyskał jeszcze jako student kierunku lekarskiego, zanim formalnie został magistrem. Habilitację zdobył w wieku 27 lat, a tytuł profesora — w wieku 29 lat.

Tak szybka ścieżka mogłaby budzić wrażenie kariery robionej „na skróty”, ale w rzeczywistości stały za nią publikacje, projekty badawcze, konferencje, praca zespołowa i bardzo wyraźnie określony obszar zainteresowań. Na oficjalnej stronie zespołu HEART podano, że prof. Hołda jest autorem ponad 120 publikacji naukowych i ponad 140 prac konferencyjnych.

To pokazuje, że rekord wieku był skutkiem, a nie celem samym w sobie. W nauce nie wystarczy być młodym i zdolnym. Trzeba jeszcze umieć zamienić ciekawość w metodę, pomysł w badanie, a wynik w publikację, którą ocenią inni specjaliści.

Zespół HEART, czyli serce oglądane z każdej strony

Jednym z najważniejszych rozdziałów tej historii jest zespół HEART — Heart Embryology and Anatomy Research Team. Mateusz Hołda założył go w 2013 roku przy Katedrze Anatomii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. Misją zespołu jest badanie klinicznie istotnej budowy układu sercowo-naczyniowego.

To zdanie może brzmieć specjalistycznie, ale jego sens jest prosty: naukowcy chcą lepiej zrozumieć serce po to, by ta wiedza mogła przydać się lekarzom i pacjentom. Nie chodzi więc wyłącznie o opis struktur anatomicznych. Chodzi o zrozumienie, jak te struktury działają, jak się różnią między ludźmi i kiedy mogą mieć znaczenie dla zdrowia.

Prof. Hołda tłumaczył w „Dzień Dobry TVN”, że zespół patrzy na serce nie tylko w skali widocznej gołym okiem. — Badamy białka, badamy genotyp tego serca, genom RNA, DNA – mówił.

Właśnie to połączenie poziomów — od anatomii makroskopowej po badania molekularne — sprawia, że prace HEART są tak ciekawe. Serce przestaje być tylko symbolem emocji albo organem znanym z prostych szkolnych schematów. Staje się złożoną strukturą, której drobne detale mogą mieć znaczenie kliniczne.

Odkrycie, które może pomóc zrozumieć udary

Jednym z najgłośniejszych tematów związanych z pracą zespołu jest tzw. lewostronna kieszonka przegrodowa w sercu. To niewielka struktura anatomiczna, która występuje u dużej części populacji. Badania prowadzone przez zespół prof. Hołdy wskazują, że w określonych sytuacjach może mieć znaczenie dla ryzyka udaru niedokrwiennego mózgu.

Mechanizm jest bardzo obrazowy. Jeśli w takiej kieszonce dochodzi do zastoju krwi, może powstać skrzeplina. Gdy oderwie się i powędruje dalej z krwią, może przyczynić się do zablokowania naczynia w mózgu. To szczególnie ważne w przypadku udarów kryptogennych, czyli takich, których przyczyna pozostaje trudna do ustalenia mimo diagnostyki.

Sam prof. Hołda podkreślał w rozmowach ze specjalistycznymi mediami, że odkrycie znaczenia tej struktury jest ważne, ale nie powinno być przedstawiane sensacyjnie jako coś całkowicie nowego. Badania trwają od lat, a nauka wymaga ostrożności. To bardzo zdrowe podejście: dobra wiadomość nie musi być przesadą, żeby była ważna.

 

Dodaj komentarz