Francja mówi „nie” mediom społecznościowym dla osób poniżej 15 lat
Francuscy parlamentarzyści poparli projekt przepisów, które mają zakazać korzystania z mediów społecznościowych osobom poniżej 15. roku życia. To odpowiedź na rosnące obawy, że dziecięca uwaga i emocje są coraz częściej „przejmowane” przez mechanizmy platform, a przede wszystkim przez algorytmy podsycające uzależniające treści.
Projekt ustawy zakłada również zakaz smartfonów w szkołach, ale zanim stanie się prawem, musi jeszcze uzyskać zgodę Senatu. Decyzja może zapaść już w przyszłym miesiącu.
„Emocje dzieci nie są na sprzedaż”
W debacie mocno wybrzmiewa argument, że stawką jest zdrowie psychiczne i rozwój młodych ludzi. Prezydent Emmanuel Macron, wspierający projekt, ujął to wprost:
„Emocje naszych dzieci i nastolatków nie są na sprzedaż ani do manipulowania – ani przez amerykańskie platformy, ani chińskie algorytmy” – powiedział promując ustawę.
To jedno zdanie dobrze oddaje kierunek, w którym zmierza część państw: mniej zaufania do „samoregulacji” big techu i więcej odpowiedzialności prawnej.
Efekt domina po australijskiej decyzji
Francja nie jest odosobniona. Podobne rozwiązania rozważają również Dania, Nowa Zelandia i Wielka Brytania – zwłaszcza po tym, jak Australia w grudniu jako pierwsza zdecydowała się na zakaz mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia.
Coraz częściej słychać argument, że jeśli dorośli mają prawo do ochrony konsumentów przed szkodliwymi praktykami rynkowymi, to dzieci powinny mieć ją tym bardziej – bo nie dysponują jeszcze tymi samymi mechanizmami kontroli i odporności na presję.
Nie wszyscy popierają „zakaz totalny”
Krytycy ostrzegają jednak, że powszechne zakazy mogą uderzać w samych nastolatków – zamiast skutecznie dyscyplinować platformy. Chris Sherwood z brytyjskiego NSPCC (National Society for the Prevention of Cruelty to Children) ocenił, że takie rozwiązania:
„Karzą nastolatków za porażki platform technologicznych”.
To ważny głos w dyskusji: czy lepszą drogą jest odgórne odcięcie dostępu, czy raczej twarde wymuszenie na firmach technologicznych zmian w algorytmach, reklamie i projektowaniu usług?
Smartfony w szkołach: proste ograniczenie, realny efekt?
Równolegle rośnie poparcie dla ograniczania telefonów podczas lekcji. W tekście przywołano badanie z Indii, według którego w klasach z zakazem smartfonów oceny są lepsze. Daisy Greenwell, dyrektorka brytyjskiego ruchu Smartphone Free Childhood i była redaktorka Positive News, wskazuje na mechanizm, który – jej zdaniem – stoi za problemem:
„Uzależniające algorytmy wielkich firm technologicznych przechwytują uwagę, więc zakaz telefonów to prosty, tani sposób, by poprawić naukę”.
To podejście nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z cyfrową higieną, ale ma jedną zaletę: jest łatwe do wdrożenia i natychmiastowe w skutkach – przynajmniej w czasie szkolnych zajęć.
Co dalej?
Najbliższe tygodnie pokażą, czy francuski Senat zatwierdzi projekt i w jakim kształcie. Jeśli przepisy wejdą w życie, kluczowe będzie to, jak zostaną wyegzekwowane – zwłaszcza kwestia realnej weryfikacji wieku oraz odpowiedzialności platform za dopuszczanie nieletnich do usług, które mogą wpływać na ich dobrostan.
Jedno jest pewne: temat bezpieczeństwa dzieci w sieci przestaje być wyłącznie rozmową o „czasie ekranowym”. Coraz częściej staje się rozmową o tym, kto naprawdę kontroluje uwagę najmłodszych – i czy państwa powinny w tej sprawie powiedzieć stanowcze „dość”.

