Dobre słowo nic nie kosztuje

 

To, co mówimy i w jaki sposób mówimy ma ogromny wpływ na życie nasze, naszych bliskich, współpracowników. Dlatego warto mądrze i świadomie zarządzać swoimi słowami i myślami. Co zrobić, by uwolnić się od narzekania, smęcenia i marudzenia? Przeczytaj rozmowę Dagny Kurdwanowskiej z Ewą Foley, w której ceniona promotorka pozytywnego życia tłumaczy, dlaczego narzekanie jest bezsensownym nawykiem, jak go zmienić, czy słowa dają władzę, dlaczego samoświadomość jest tak istotna, co to jest NPK i dlaczego warto z nim skończyć.

 

Mówi się, że narzekanie to narodowy sport Polaków. Potrafimy narzekać na wszystko – że pada, że nie pada, że za mało słońca albo za dużo. Do czego nam właściwie jest to narzekanie potrzebne?

Temat rzeka. Kiedyś moja nauczycielka Louise L. Hay powiedziała – Myśli i słowa mają wielką moc i tworzą naszą rzeczywistość. Wybierajmy je więc mądrze. Narzekanie prowadzi tylko do tego, że mamy więcej tego, na co narzekamy. Wybieranie narzekania jest więc niezbyt rozsądne, po prostu głupie…

Od czego zacząć?

Pierwszym krokiem jest podjęcie decyzji – kończę z NPK. Można zrobić sobie plakat albo rozwiesić w domu karteczki, które będą nam przypominały o tym postanowieniu. A potem trzeba zacząć siebie obserwować – nagrać kilka rozmów telefonicznych, prześledzić swoje wpisy, wiadomości w mediach społecznościowych i zobaczyć, ile procent każdej z nich zajmuje narzekanie, plotkowanie i krytykowanie. To może być kubeł zimnej wody. Większość ludzi, kiedy wykona to ćwiczenie, posłucha i poczyta siebie będzie zaskoczonych. Ja też byłam, kiedy zrobiłam to ćwiczenie po raz pierwszy. Myślałam, że jestem świadoma siebie, wiem, czego nie należy zrobić. A okazało się, jak bardzo umysł z rozpędu wchodził w nawyk marudzenia. Przez tydzień nie miałam nikomu niczego do powiedzenia! Za każdym razem, gdy otwierałam usta by coś powiedzieć, musiałam je od razu zamknąć, bo zdawałam sobie sprawę, że stary nawyk NPK jest mocniejszy niż mi się wydawało. To był interesujący czas. Wiele się dowiedziałam o sobie, praktykując uważność na wypowiadane słowa. To Arystoteles powiedział, że … stajemy się tym, co robimy najczęściej. Nawyki kształtują naszą tożsamość i naszą rzeczywistość. Dlatego powiem bez cenzury – won z tym nawykiem! (śmiech)

To, że traktujemy się życzliwie nie oznacza wcale, że nie dajemy sobie prawa do wyrażania złości, prawda?

Oczywiście. Złość można, a nawet trzeba wyrażać. Wszystko jest kwestią adekwatności reakcji. Psychoneuroimmunologia to dziedzina nauki, która pokazuje, w jaki sposób nasza psychika, czyli nasze słowa wpływają na nasz system nerwowy i układ odpornościowy. Psycho-onkolodzy dowiedli, że im łagodniej i życzliwiej traktujemy siebie we własnej głowie (czyli w dialogu wewnętrznym), tym jesteśmy zdrowsi. To jest w naszym jednostkowym interesie i w interesie naszych rodzin. Jeśli nasi bliscy czują, że są z osobą, która dobrze i świadomie zarządza swoimi słowami, a więc także emocjami, to czują się bezpiecznie. Wiedzą, że to jest przewidywalna osoba, która z byle powodu nie nakrzyczy, nie zbluzga, nie uderzy w twarz, nie odepchnie, nie porzuci. Niezwykle ważne jest, żeby w naszych relacjach i komunikacji zachować klasę i elegancję.

 

Czytaj więcej na: sukcespisanyszminka.pl

Autorka wywiadu: Dagny Kurdwanowska


One thought on “Dobre słowo nic nie kosztuje

Dodaj komentarz