Rzuciła karierę prawniczki, żeby uczyć dzieci gotowania. Zrobiła to już dla 70 tysięcy podopiecznych domów dziecka

  • Nie chodzi tylko o to, żeby móc sobie samemu ugotować obiad. Raczej o to, że gotowanie daje młodym ludziom swego rodzaju siłę: poczucie sprawczości i decyzyjności – Katia Roman-Trzaska, założycielka warszawskiej szkoły gotowania dla dzieci Little Chef, chce pomagać wchodzić w dorosłość wychowankom domów dziecka. Z pomocą gotowania.

Katia Roman-Trzaska z wykształcenia jest prawnikiem. Jednak zamiłowanie do kuchni, w połączeniu z praktykami u cenionego szefa kuchni, sprawiły, że jej życie zawodowe skupiło się właśnie na gotowaniu. Choć nie tak, jak początkowo myślała, na posiadaniu własnej restauracji.

Poniżej fragment wywiadu jaki ukazał się na portalu Wirtualna Polska:

Karolina Błaszkiewicz, WP Kobieta: Gotowanie to raczej pospolita czynność. Pani zrobiła z niej sposób na życie

Katia Roman-Trzaska, Little Chef: Zacznijmy od tego, że gotowanie jest niezwykle ważne w życiu każdego człowieka. Jeść przecież musimy codziennie. Tyle, że zwykle stawiamy na przetworzone jedzenie o składzie, który zrozumie chyba tylko chemik. Szkoda, bo jeżeli nie zależy nam na jakościowym jedzeniu, sami nie gotujemy, tracimy bardzo dużo.

 

Nauczyła pani gotowania już ponad 70 tys. podopiecznych.

W Little Chefie dzieci uczą się nie tylko gotować, dowiadują się też, skąd jedzenie pochodzi. Proszę sobie wyobrazić, że są dzieci, które sądzą, że mleko bierze się z pudełka, nie od krowy. Albo takie, które nie wiedzą, że nuggetsy to mięso z kurczaka.

Tłumaczymy tym malcom, że za każdą potrawą stoją ludzie. I wyjaśniamy, że one również mogą ją stworzyć. Samodzielne zrobienie makaronu czy sosu dodaje pewności siebie (śmiech). Rodzice czy opiekunowie nie wpuszczają dzieci do kuchni, bojąc się, że zrobią sobie krzywdę. A przecież kiedy pokażemy dziecku, że tak się kroi, a tak trzyma garnek i nie wrzuca się makaronu z całej siły do wrzątku, bo można się poparzyć, to ono w tej kuchni nie dość, że będzie bezpieczne, to jeszcze poczuje się super ważne.

To ostatnie jest bardzo istotne zwłaszcza dla naszych podopiecznych z domów dziecka. Jakiś czas temu, gdy organizowaliśmy dla nich serię zajęć, okazało się, że dzieci z tego rodzaju placówek w ogóle nie potrafią gotować. Wchodzą w dorosłość, nie mając tej podstawowej umiejętności, która przecież bardzo ułatwia życie. I nie chodzi tylko o to, żeby móc sobie samemu ugotować obiad. Raczej o to, że gotowanie daje tym młodym ludziom swego rodzaju siłę: poczucie sprawczości i decyzyjności.

To m.in. dlatego powstała Fundacja Samodzielność od Kuchni, w której młodzież z domów dziecka uczy się właśnie podstaw gotowania i która prowadzi cykle warsztatów, pomagających pewniej stać na własnych nogach. To pierwszy tego typu projekt w Polsce. Wspólnie z kucharzami, restauratorami i przedsiębiorcami z całej Polski chcemy dotrzeć do wszystkich młodych ludzi, którzy wychodzą z domów dziecka. Chcemy pomóc im zapanować nad swoim życiem właśnie poprzez naukę umięjętności gotowania. I robimy to!

Ja sama po miesiącach przemyśleń i wielu godzinach rozmów doszłam do wniosku, że jestem tu gdzie jestem między innymi właśnie po to, by dzieci w Polsce były coraz zdrowsze, by młodym ludziom coraz lepiej się żyło.

 

Czytaj więcej na: kobieta.wp.pl

Foto: materiały prasowe


Dodaj komentarz