fbpx

Sonda Voyager-2 nadal działa i przesyła pozdrowienia z tajemniczego końca wszechświata

Sonda Voyager-2 znajduje się obecnie około 19 miliardów kilometrów od naszego układu słonecznego. Naukowcy z NASA mieli problem z nawiązaniem łączności z sondą od stycznia bieżącego roku. Przez problemy z połączeniem rządzenie przeszło w tryb bezpieczeństwa i nie wykonało zaplanowanego manewru. Sonda miała wykonać obrót o 360 stopni w celu kalibracji instrumentu do pomiaru pola magnetycznego. Wiązało się to z równoczesną pracą dwóch prądożernych systemów, co wyczerpało dostępne zasoby energii. Najprawdopodobniej, właśnie to przyczyniło się do wystąpienia problemów.

Utrata łączności z urządzeniami znajdującymi się w kosmosie nie jest niczym nowym. Jednak ta sonda jest dla ludzkości bardzo wyjątkowa, biorąc pod uwagę fakt, że znajduje się obecnie aż 18,5 miliarda kilometrów od naszej planety. Oznacza to, że każdy wysłany z Ziemi sygnał dochodzi do niej po 17 godzinach. Nie trzeba dodawać, nie ma żadnej możliwości ewentualnej naprawy urządzenia, które zdane jest samo na siebie.

Pod koniec stycznia udało się na szybko połączyć z sondą i wyłączyć jeden ze wspomnianych prądożernych systemów, pozwalając na włączenie części naukowych instrumentów. Później wyłączono też drugi system. Ostateczne urządzenie wykonało poprawnie zaplanowany manewr. Jednak naukowcy w kolejnych miesiącach nie mieli powodów do zachwytu. Z powodu pandemii nie wykonywano połączeń z sondą, zatem nikt nie wiedział, w jakim jest stanie.

Problemem była modernizacja systemu komunikacyjnego Deep Space Station 43 (DSS43), który znajduje się w Australii. Jest to obecnie jedyna antena zdolna do połączeń z sondą. Pandemia opóźniła prace przy systemie i przez to brak kontaktu z sondą trwał aż 8 miesięcy. Na szczęście astronomom właśnie udało się połączyć z Voyagerem-2. Urządzenie wysłało pozdrowienia z tajemniczej przestrzeni międzygwiezdnej.

W listopadzie NASA poinformowała, że Voyager-2 wysłał pierwszą ważną wiadomość z tej przestrzeni. Naukowcy otrzymali pakiet danych, który nieco zburzył im wyobrażenia o tej części Układu Słonecznego. Okazuje się bowiem, że instrumenty pomiarowe wciąż rejestrują cząstki wiatru słonecznego, pomimo pokonania już heliopauzy. Naukowców bardzo to dziwi, ponieważ nic takiego nie wystąpiło w przypadku sondy Voyager-1.

Obecnie obie sondy pokonały już Pas Kuipera i kierują się w stronę Obłoku Oorta. Dotarcie do jego zewnętrznej przestrzeni zajmie im kolejne przynajmniej 80 lat, a przebycie go 13 tysięcy lat. Gdy do tego dojdzie, będziemy mogli powiedzieć, że na dobre opuściły Układ Słoneczny.

Sondom Voyager zawdzięczamy nie tylko poznanie tajemniczej i nieznanej nam granicy przestrzeni heliosfery, ale też spektakularne zdjęcia największych planet Układu Słonecznego. NASA postanowiła więc nie spisywać na straty tych urządzeń. Agencja zamierza utrzymywać z nimi kontakt przez jeszcze przynajmniej 5 lat. W 2025 roku zaczną się problemy z poprawnym funkcjonowaniem zainstalowanych na ich pokładach instrumentów.

Jest to związane z nieubłaganym spadkiem wydajności małych elektrowni jądrowych, a właściwie radioizotopowych generatorów termoelektrycznych, które dostarczają im cenną energię. Agencja zamierza w kolejnych latach sukcesywnie wyłączać poszczególne instrumenty, by zachować cenną energię na przeprowadzenie najważniejszych celów misji.

Przedłużona misja

Bezzałogowa sonda kosmiczna Voyager-2 wysłana została w przestrzeń kosmiczną w 1977 roku, z Przylądka Canaveral. Rozpoczęcie lotu zbiegło się w czasie z bardzo korzystnym położeniem planet, które umożliwiło odwiedzenie wszystkich gazowych olbrzymów: Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna przez jeden próbnik. Z początku zadaniem misji było dokładne zbadanie Jowisza oraz Saturna, jednak sonda sprawowała się na tyle dobrze, że przeprogramowano ją, aby przeprowadziła badania również pozostałych planet zewnętrznych. Voyager 2 przesłał obrazy wszystkich czterech planet, ich księżyców i pierścieni. Jest jedyną sondą, która dotarła zarówno do Urana i Neptuna.

Po zakończeniu eksploracji planet głównym zadaniem misji jest badanie krańcowych obszarów heliosfery oraz pomiar właściwości fizycznych przestrzeni międzygwiezdnej. Od września 2007 roku sonda znajdowała się w obszarze płaszcza Układu Słonecznego. W listopadzie 2018 roku Voyager 2 przekroczył heliopauzę i znalazł się w przestrzeni międzygwiezdnej. Przewiduje się, że zasilanie w energię elektryczną wystarczy do utrzymania funkcjonowania sondy i łączności z Ziemią do około 2025 roku.

Dodaj komentarz