Władze nie chciały pomóc, zbudował więc drogę własnymi rękami

W zaledwie kilka dni zrobił to, czego lokalne władze nie potrafiły dokonać w ciągu kilku lat. Pracował sam, gdyż nikt za darmo nie chciał mu pomóc. Okazało się, że problemem nie był brak materiałów czy trudności związane z terenem. Wystarczyły tylko chęci i determinacja.

Ten mężczyzna z dnia na dzień stał się lokalnym bohaterem po tym, jak sam przy pomocy prostych narzędzi wykopał dla swoich sąsiadów drogę łączącą ich ze światem. Mieszkańcy wioski Kaganda w Kenii, znajdującej się 80 km na północ od stolicy kraju, Nairobi, od dłuższego czasu apelowali do władz o porządną drogę do najbliższego sklepu. Krzaczasty teren, na którym miał powstać ciąg komunikacyjny został co prawda włączony do planów rozbudowy okolicznych dróg, ale urzędnicy znajdowali kolejne powody, żeby opóźnić rozpoczęcie prac.

Wcześniej ludzie z Kagandy korzystali z wydeptanej ścieżki, aby dostać się do miejsca, w którym mogli zrobić zakupy. Pewnego dnia została jednak ona zamknięta i ogrodzona płotem, gdyż przechodziła przez teren prywatny. Od tego czasu mieszkańcy musieli chodzić codziennie 4 km w jedną stronę.

Nicholas Muchami miał dość opieszałości polityków. Zupełnie za darmo i za pomocą własnych, prostych narzędzi oczyścił teren z roślin, a następnie wykopał i wyrównał drogę dla swoich sąsiadów. Ścieżka jest wystarczająco szeroka, aby zmieścił się na niej samochód.

Muchani pracował kiedy tylko mógł, ale codziennie musiał kończyć o godzinie 17:00, żeby pójść do pracy. Choć mocami dorabia jako strażnik, nie przeszkodziło mu to w jego projekcie.

Wystarczyło zaledwie sześć dni ciężkiej pracy jednego człowieka, aby wprowadzić w życie plan, który samorząd odkładał w nieskończoność.

Prosiłem urzędników, żeby coś z tym zrobili, ale cała para poszła w gwizdek – mówił potem Muchami regionalnym mediom. – Musiałem więc wziąć sprawy w swoje ręce, bo nie mogłem już patrzeć, jak kobiety i dzieci z naszej wioski się męczą.

Nikt z pozostałych mieszkańców nie przyłożył nawet ręki aby pomóc Muchamiemu, bo… nikt nie chciał pracować za darmo. Co więcej,  mijali go, korzystając już tej części drogi, którą wykopał i tylko pytali, czy ktoś mu płaci. Dziwili się, kiedy mówił, że robi to charytatywnie dla nich.

Na chwilę obecną pracowity bohater zrobił sobie przerwę od drogi, bo nie wytrzymywał już łączenia swojej etatowej pracy z codziennym trudem budowy. Planuje jednak oczyścić jeszcze teren dookoła i wyrównać ścieżkę.

Pomimo że dojazd nie jest w pełni skończony, to mieszkańcy już z niego korzystają – uczniowie chodzą nią do szkoły, a dorośli po zakupy.

Jak mawia stare powiedzenie – nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Godna podziwu postawa Muchamiego powinna być inspiracją dla wielu osób, które w oczekiwaniu na poprawę swojego losu, oglądają się wciąż na innych. Czasem wystarczy po prostu wziąć sprawę w swoje ręce i zacząć pracować.

Źródło: BBC


Dodaj komentarz