Polska w gronie 20 największych gospodarek świata
Polska dołącza do grona światowych potęg gospodarczych, ale czy uda się jej przekuć ten sukces na trwały rozwój? „Dzisiaj jesteśmy drugą Japonią” – podkreśla Rafał Benecki, główny ekonomista ING, zaznaczając jednocześnie, że dawne źródła wzrostu są już niewystarczające. Przed krajem stoją wyzwania związane z koniecznością przeprowadzenia dużych inwestycji i prowadzenia odpowiedzialnej polityki gospodarczej. „Biznes jest dzisiaj w trybie na przetrwanie” — dodaje.
Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Polska w tym roku awansuje na 20. miejsce wśród największych gospodarek świata. To przełomowe wydarzenie, które – jak zaznacza Rafał Benecki – daje powody do zadowolenia.
„To jest bardzo optymistyczny element. Ostatnie 20-30 lat to jest bardzo udany czas dla Polski. Byliśmy najszybciej rosnącą gospodarką Unii Europejskiej. Wykonaliśmy największy postęp, jeżeli chodzi o PKB na głowę. Jeżeli byśmy skorygowali PKB na głowę o ceny, to przebiliśmy w 2024 roku Japonię” — stwierdził.
Benecki przypomina, że idea „drugiej Japonii” towarzyszyła Polakom od czasów prezydentury Lecha Wałęsy. Teraz, jak mówi, „jesteśmy drugą Japonią”.
Nowy etap rozwoju
Główny ekonomista ING jednak studzi entuzjazm i podkreśla, że stare mechanizmy napędzające polską gospodarkę – jak tania siła robocza, dostępność pracowników czy przedsiębiorczość Polaków – zaczynają zawodzić.
„Część z tych rzeczy już nie działa. Nasza praca jest troszkę droższa, mamy najniższe bezrobocie w Unii, mamy bardzo słabą demografię i taki dryf rozwojowy. Dryf rozwojowy, gospodarka sobie, a politycy sobie” — stwierdził. Benecki zaznacza, że taki model nie pozwoli na dalszy dynamiczny rozwój.
Trudna sytuacja firm
Obecne nastroje wśród przedsiębiorców są dalekie od optymizmu.
„Biznes jest dzisiaj w trybie na przetrwanie. Bardzo mało inwestuje, inwestycje prywatne cały czas spadają. Firmy są ostrożne z planami inwestycyjnymi, nie biorą kredytów. Jesteśmy drugą gospodarką w Unii, która ma najmniejszy udział kredytów w PKB” — ocenia Rafał Benecki.
Powodem nie jest wyłącznie wysoki koszt kredytów, ale również niepewność związana z sytuacją polityczną i gospodarczą. „Z jednej strony wielkie zmiany w polityce cały czas. To nie sprzyja biznesowi. To nie sprzyja planowaniu. Nie sprzyja biznesplanowi i zadłużaniu się. Z drugiej strony wojna” — powiedział.
Rola inwestycji publicznych
W takiej sytuacji, zdaniem Beneckiego, to państwo powinno odegrać kluczową rolę. „Może kołem zamachowym polskiej gospodarki mogą być inwestycje publiczne. Skoro prywatny biznes taki jest ostrożny, więc kołem zamachowym, tym kamieniem węgielnym nowej strategii wzrostowej, może będą inwestycje publiczne. Mamy w planach ogromne wydatki. 500 miliardów euro w 10 lat. Dodatkowych inwestycji. Nie tych standardowych, tylko dodatkowych. W energetykę, w zbrojenia, w obronność, CPK” — mówił Benecki.
Ekonomista przekonuje, że właściwe wykorzystanie tych środków może pobudzić gospodarkę. Najpierw powinny inwestować państwo i spółki Skarbu Państwa, a następnie powinna dołączyć prywatna branża.
Warunki rozwoju biznesu
Na zakończenie Benecki apeluje o stworzenie warunków sprzyjających przedsiębiorcom. „Potrzebujemy przewidywalności. Potrzebujemy wsparcia biznesu właśnie w formie tej przewidywalnej polityki. Również po stronie budżetowej. No i niższe stopy procentowe też by się przydały” — ocenia.

