Ks. Jan Byrt znów zbiera piłki. Dzieci mają ruszyć na boiska zamiast siedzieć przy telefonach
W czasach, gdy dzieci coraz częściej spędzają wolne chwile przed ekranami, ze Szczyrku płynie prosta i bardzo dobra wiadomość. Ks. Jan Byrt, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczyrku, znów zbiera piłki dla najmłodszych. Chce rozdać je dzieciom 5 lipca po nabożeństwie, aby zachęcić je do ruchu, wspólnej zabawy i aktywnych wakacji.
Nie potrzeba wielkich kampanii, skomplikowanych programów i drogich gadżetów, żeby zrobić coś dobrego dla dzieci. Czasem wystarczy piłka. Taka zwykła, do gry na podwórku, na boisku, przy domu albo na szkolnym placu. Właśnie na tym polega urok akcji ks. Jana Byrta: jest prosta, zrozumiała i trafia dokładnie tam, gdzie trzeba — do dziecięcej potrzeby ruchu, radości i bycia razem.
Akcja prowadzona w Szczyrku jest związana z trwającymi mistrzostwami świata w piłce nożnej. Duchowny chce wykorzystać sportowe emocje nie po to, by dzieci tylko oglądały mecze, ale by same wyszły na boisko. Piłki mają trafić do najmłodszych 5 lipca, po nabożeństwie w parafii ewangelickiej.
Zebrano już 50 piłek, ale potrzeba kolejnych
Do tej pory udało się zgromadzić około 50 piłek. To już piękny wynik, ale organizator liczy, że uda się zebrać co najmniej drugie tyle, aby obdarować wszystkie chętne dzieci. W ostatnią niedzielę do parafii trafiło kolejnych sześć piłek przekazanych przez burmistrza Szczyrku Antoniego Byrdego. Wcześniej akcję wsparł między innymi poseł Przemysław Drabek.
Zaproszenia do udziału w zbiórce wysłano również do kancelarii prezydenta RP, marszałek Sejmu oraz wojewody śląskiego. To pokazuje, że lokalna inicjatywa ze Szczyrku ma w sobie energię, która potrafi wyjść daleko poza parafialne mury.
Najważniejsze pozostaje jednak to, co wydarzy się 5 lipca: dzieci dostaną piłki, z którymi będą mogły spędzić lato aktywniej, zdrowiej i radośniej. W tej akcji nie chodzi o rekordy, tabele i sportową rywalizację za wszelką cenę. Chodzi o pierwszy impuls — żeby wyjść z domu, zaprosić kolegów, pobiegać, pośmiać się i choć na chwilę zapomnieć o telefonie.
„Niech dzieci grają i są aktywne”
Ks. Jan Byrt tłumaczy cel swojej inicjatywy bardzo prosto. – Niech dzieci grają w czasie wakacji, niech będą aktywne. Mam nadzieję, że chociaż na chwile oderwą się od telefonów i komputerów – mówi duchowny.
To zdanie dobrze oddaje sens całej zbiórki. W wakacje dzieci potrzebują nie tylko odpoczynku od szkoły, ale też ruchu, relacji i zwykłej swobody. Piłka jest jednym z najprostszych sposobów, by to wszystko połączyć. Nie wymaga skomplikowanego sprzętu. Nie trzeba do niej instrukcji. Wystarczy kawałek miejsca i ktoś, kto chce zagrać.
W świecie, w którym wiele dzieci coraz wcześniej wpada w rytm ekranów, powiadomień i cyfrowej rozrywki, takie inicjatywy mają szczególne znaczenie. Nie są wymierzone przeciw technologii. Przypominają tylko, że zdrowe dzieciństwo potrzebuje równowagi: trochę internetu, ale też dużo powietrza, śmiechu, biegania i spotkań z rówieśnikami.
Szczyrk, sport i dobre serce
Szczyrk od lat kojarzy się z aktywnością. Zimą przyciąga narciarzy, latem turystów, biegaczy, rowerzystów i miłośników górskich spacerów. W takim miejscu piłka rozdana dziecku nie jest tylko prezentem. Może stać się początkiem wakacyjnej przygody, nowej pasji albo po prostu codziennej zabawy po obiedzie.
Ks. Jan Byrt od lat znany jest z podobnych pomysłów. Wcześniej organizował akcje, w których zbierał między innymi piłki, narty i rowery, przekazując je dzieciom oraz młodzieży. Celem tych działań jest wsparcie aktywności fizycznej, ale też budowanie życzliwości i zachęcanie młodych ludzi do ograniczenia czasu spędzanego przed komputerami i smartfonami.
W takich historiach najpiękniejsze jest to, że dobro nie musi być abstrakcyjne. Ma konkretny kształt. Tym razem jest okrągłe, kolorowe i można je kopnąć w stronę bramki.
Mały gest, który może zrobić dużą różnicę
Dla dorosłego piłka może być drobiazgiem. Dla dziecka bywa zaproszeniem do świata, w którym łatwiej nawiązać znajomość, dołączyć do grupy i poczuć radość ze wspólnej gry. Jedna piłka potrafi zebrać na podwórku kilka osób. Dziesięć piłek może ożywić całe osiedle, boisko albo parafialny plac.
Takie działania mają także większy sens społeczny. Dzieci, które spędzają czas aktywnie, uczą się współpracy, zasad, cierpliwości, radzenia sobie z porażką i radości z małych zwycięstw. Sport amatorski nie musi prowadzić do wielkiej kariery. Wystarczy, że daje zdrowie, koleżeństwo i dobre wspomnienia.
Akcja ze Szczyrku przypomina też dorosłym, że czasem najskuteczniejsza pomoc zaczyna się od bardzo prostego pytania: czego dziecko potrzebuje, żeby ruszyć się z miejsca? W tym przypadku odpowiedź jest wyjątkowo konkretna: piłki.

