Rowerem można jechać i płynąć – na specjalnie skonstruowanych rowerach Polacy przemierzyli największą rzekę świata

Chociaż nie jest to świeża wiadomość, warto umieścić ją w tym miejscu, ponieważ to kolejna historia pokazująca że warto podążać za swoimi marzeniami.

Czy rowerem można przemierzyć Amazonkę? Owszem. Udowodnili to pochodzący z gorzowskiego Zawarcia podróżnicy Dawid Andres i Hubert Kisiński. Ich wyprawa trwała 6 miesięcy, objęła ponad 8 tys. km, 3 państwa, 2 strefy klimatyczne i 3 strefy czasowe. rozpoczęła się u stóp góry Mismi, nad jeziorem Ticcla Coch, czyli źródła królowej rzek. Polacy dotarli do niego, pedałując. To pierwszy taki wyczyn w historii zdobywania i eksplorowania Amazonki.

Zachodzicie pewnie w głowę, jakim cudem mężczyznom z Gorzowa udało się tego dokonać. “Tym rowerem można jechać i płynąć – mówi Dawid Andres. I prezentując “machinę”, tłumaczy, że nie jest to zwykły jednoślad. To najprawdziwsza na świecie amfibia, czyli “rower amazoński” (tak konstrukcję nazywają podróżnicy). “Jak się sprężymy, jesteśmy w stanie złożyć go w 5 min” – dodaje mężczyzna.

W podróż z nurtem największej rzeki na świecie bracia wyruszyli w 30. rocznicę jednej z najgłośniejszych ekspedycji XX w. Mowa o zakończonym sukcesem wyczynie Piotra Chmielińskiego, który jako pierwszy zdołał przepłynąć Amazonkę kajakiem. To właśnie historyczna wyprawa Polaka zainspirowała braci do zrealizowania “niemożliwego”. I to właśnie Chmieliński napisał książkę “Rowerem po Amazonce” o podróży Dawida i Huberta. Opowiada w niej o przeżyciach mężczyzn w trakcie pokonywania brązowych wód Ameryki Południowej.

 

Czytaj więcej na: turystyka.wp.pl

Foto: Dawid Andres

Dodaj komentarz