Najstarsza mieszkanka Krakowa pomimo 108 lat nie rezygnuje ze swojej pasji

Pani Wanda Szajowska, urodziła się 12 lutego 1911 roku we Lwowie, właśnie tam spędziła swoją młodość. Kobieta z tęsknotą wspomina miasto swojego dzieciństwa: „Chętnie chodziłam do szkoły prowadzonej przez siostry ze zgromadzenia Sacré-Coeur, gdzie lekcje były prowadzone po polsku i francusku. Potem skończyłam konserwatorium muzyczne”.

 „Chopin” w spódnicy

Krakowianka zafascynowana jest muzyką, a w szczególności grą na zabytkowym fortepianie, które dostała od matki. Pani Wanda uwielbia muzykę Szopena, przed wojną otrzymała ocenę celującą z gry na fortepianie.

Beztroskie lata młodości przerwała II wojna światowa, a dotychczasowe życie młodej pani Wandy zostało zburzone. W 1945 roku Uniwersytet Jagielloński stał się jej Alma Mater, gdzie studiowała historię, pracowała również w Eksperymentalnym Studium Muzycznym.

Optymizm i muzyka receptą na długowieczność?

Mimo swojego wieku, pani Wanda nie narzeka na zdrowie, jest w pełni sił witalnych, nie zażywa żadnych leków (oprócz witamin). Kiedy inni pytają jaki ma sposób na długowieczność, zaskoczona i rozbawiona odpowiada: „Z Panem Bogiem układów się nie zawiera. Jednak radosne, optymistyczne usposobienie i przynajmniej pół godziny dziennie gry na fortepianie na pewno robi swoje”.

Z inspirującego tekstu Marii Fortuny-Sudor z „Niedzieli”, o tytule „Trzeba się urodzić we Lwowie”, dowiadujemy się, że pani Wanda uwielbiała nieść pomoc drugiemu człowiekowi oraz wspierać w potrzebie. Może to właśnie altruizm i dobre serce są przepisem na długie życie oraz antidotum na smutki?


Dodaj komentarz