Obrazy malowane ryżem

An aerial view is seen of several kinds of rice plants depicting a Japanese "Oiran" (L) or traditional courtesan and actress Marilyn Monroe at the rice fields in Inakadate town, Aomori prefecture, in this photo taken by Kyodo July 19, 2013. The annual event, knows as "Tanbo art" or rice field art, is a project in which people plant different kinds of rice to create a giant picture in rice fields. REUTERS/Kyodo (JAPAN - Tags: AGRICULTURE SOCIETY TPX IMAGES OF THE DAY) FOR EDITORIAL USE ONLY. NOT FOR SALE FOR MARKETING OR ADVERTISING CAMPAIGNS. THIS IMAGE HAS BEEN SUPPLIED BY A THIRD PARTY. IT IS DISTRIBUTED, EXACTLY AS RECEIVED BY REUTERS, AS A SERVICE TO CLIENTS. MANDATORY CREDIT. JAPAN OUT. NO COMMERCIAL OR EDITORIAL SALES IN JAPAN. YES

Jeszcze dwadzieścia lat temu żadnemu turyście nie przyszłoby do głowy, żeby udać się do Inakadate, japońskiej wsi na północy Honsiu.  Wówczas nie było tam niczego poza polami ryżowymi i sadami, w których uprawiano jabłka. Teraz jednak wszystko się zmieniło…

Wszystko za sprawą Koichi Hanady, któremu zlecono przyciągnięcie turystów do Inakadate. Po kilku miesiącach rozmyślań nad tym, co zrobić, by ludzie z całego świata zaczęli masowo odwiedzać wioskę, w której do tej pory nie było niczego ciekawego,  mężczyzna wpadł na pewien pomysł.

Podsunęły mu go nieświadomego niczego dzieci, które stały bardzo zajęte w polu ryżowym i wykonywały pewien szkolny projekt. Ich zadaniem było sadzenie ryżu czarnego, zwanego również purpurowym, oraz zielonego. Idea Hanady była genialna: dlaczego by nie sadzić tak różnych rodzajów ryżu, żeby powstały z tego obrazki?

To był strzał w dziesiątkę! Każdego roku, od wczesnych lat 90. XX wieku mieszkańcy wsi tworzą niesamowite rysunki właśnie za pomocą tej rośliny. Im większy jest ryż, tym bardziej obraz jest wyraźny. W momencie, kiedy osiągnie dojrzałość, rysunki robią można oglądać w pełnej krasie. Dowodem na to, że pomysł Hanady chwycił, jest liczba turystów, jaka rocznie odwiedza Inakadate. W zeszłym roku do wsi przyjechało aż 170 000 osób.

Nie ma u nas ani gór, ani morza. Mamy za to dużo ryżu. Turystykę napędziliśmy sobie dzięki własnej pomysłowości – mówi dumnie burmistrz Inakadate, Koyu Suzuki.

img_9018

god

Michinoeki_Inakadate_012

 

Czytaj więcej na podroze.onet.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *