fbpx

“Wielka lekcja, jaką wtedy odebrałem: przeciwna drużyna nie jest potrzebna”

Rafał Piotr Betlejewski to m.in. twórca teatralny, polski performer i aktywista społeczny. Interesuje się zjawiskiem tożsamości, przyjmowania ról społecznych, językiem i komunikacją społeczną. Jakiś czas temu umieścił na swoim profilu w mediach społecznościowych następującą historię, która okazała się cenną, życiową lekcją. Można ją zatytułować: “Przeciwna drużyna nie jest potrzebna”.

(…) otóż odbyłem kiedyś wolontariat, opiekując się osobami z zespołem Downa. Któregoś dnia szefowa projektu zaproponowała, żebym zabrał chłopców na piłkę nożną. Weszliśmy więc na salę gimnastyczną i pytam: jak się podzielimy? A jeden z chłopców podbiega i wykrzykuje: “jaa chcę być z paaaanem! “. I jeśli ktoś miał kontakt z osobami z zespołem Downa, wie jak taki okrzyk brzmi: jest w nim pełen entuzjazm i pełne zaangażowanie. Nie można odpowiedzieć „nie”. Więc mówię, że dobra, ale na to drugi chłopiec podbiega i krzyczy ja też chcę być z panem! Trzeci krzyczy to samo i wszyscy krzyczą to samo. Wszyscy chcą być ze mną w drużynie! Pytam więc rozbawiony, kto będzie w przeciwnej drużynie. Chłopcy na to: “a po co nam przeciwna drużyna?” 🙂
OK, pomyślałem, to będzie ciekawe! I rzeczywiście było ciekawe. Przez następne pół godziny rozegraliśmy niezwykle interesujące spotkanie, w którym jedna drużyna atakowała na przeciwną pustą bramkę, grając z pełnym zaangażowaniem przeciwko nikomu. Były okrzyki, radość ze zdobytych goli, rozczarowanie po spudłowanych strzałach, wpadanie sobie w ramiona i poklepywanie po plecach. Cała gama piłkarskich emocji.
Byłem oczarowany tymi chłopcami i niezwykle zdumiony, że druga drużyna nie jest do niczego potrzebna. Ale przede wszystkim byłem zdumiony swoim ograniczeniem, swoim zamknięciem w utartym schemacie. Okazało się, ze potrzebne nam było po prostu zaangażowanie, radość, chęć bycia razem.
Zrozumiałem dzięki tym chłopcom, że przyszedłem do ich świata ze swoimi klapkami na oczach, które nałożył mi na głowę tzw. świat „normalnych” ludzi. Świat ograniczony swoimi zasadami, swoimi przepisami, przesądami, a w zasadzie swoją uporczywą głupotą, która jest niedostrzegalna, właśnie dlatego, że jest taka normalna, oczywista dla wszystkich. Ta głupota przeszkadza nam odczuwać radość, czerpać szczęście z samego uczestnictwa w tym procesie, jakim jest życie z innymi ludźmi. Te zasady każą nam klasyfikować, oceniać, odrzucać i ustawiać innych w przeciwnych drużynach.
Wielka lekcja, jaką wtedy odebrałem brzmi: przeciwna drużyna nie jest potrzebna.”

My już otwarliśmy oczy i nie możemy wyjść ze wzruszenia. Takie proste. Tylko od nas samych zależy ile ograniczeń sobie w życiu stworzymy.

Przeczytaj inne artykuły dotyczące osób z zespołem Downa TU.

Źródło: Facebook, profil Rafał Betlejewski – Performer

Opracowanie: Agata Pałach

Dodaj komentarz