Przełom w medycynie? Jest nadzieja dla chorych na Alzheimera i Parkinsona

Prof. Mirosław Ząbek, ceniony neurochirurg, otrzymał grant na rozwój pionierskiej terapii genowej skierowanej przeciw chorobom neurodegeneracyjnym – w szczególności chorobie Parkinsona oraz chorobie Alzheimera. Pojawia się więc pytanie, czy w perspektywie najbliższych lat możemy liczyć na istotny zwrot w leczeniu tych schorzeń. Na czym dokładnie polega podejście genowe i jakie są jego realne możliwości?

Terapia schorzeń neurodegeneracyjnych

W Polsce z chorobą Parkinsona żyje szacunkowo ok. 80 tys. osób, natomiast z chorobą Alzheimera ponad 500 tys. pacjentów. Czy interwencja genowa może zahamować, a nawet odwrócić objawy?

Są to eksperymenty kliniczne, w związku z czym tak naprawdę wynik nie do końca jest poznany i przewidywany. Natomiast przygotowanie eksperymentalne jest tak ogromne, że z dużym prawdopodobieństwem, ogromnym wręcz, można być przekonanym, że to bardzo pomoże. W terapii genowej jest tak, że albo możemy zatrzymać chorobę i to już jest sukces, albo ją cofnąć. W chorobie Parkinsona cofa się ją często do momentu prawie zachorowania — wyjaśnił profesor Mirosław Ząbek.

Na czym polega terapia genowa?

Istnieje wiele jednostek chorobowych z silnym komponentem genetycznym. Mechanizm działania terapii genowej polega na dostarczeniu prawidłowych kopii genów lub na wyciszeniu tych, które działają nieprawidłowo – tak, by organizm zaczął wytwarzać właściwe białka albo przestał produkować te toksyczne.

Wiele chorób jest uwarunkowanych genetycznie. Najprostszy przykład to są dzieci, które z powodu braku pewnego enzymu, który pozwala wyprodukować dopaminę, zazwyczaj umierają przed 20. rokiem życia. I teraz można wyprodukować kopię brakującego genu. Przenosi się za pomocą fragmentów kwasów nukleinowych wirusów. Tak jak wirus grypy atakuje komórkę, tak samo tutaj z tego niechorobotwórczego wirusa wycina się fragment kwasu nukleinowego. Nazywamy to wektorem. Następnie łączymy kopię z wektorem. Przeniesienie takiego brakującego genu za pomocą wektora wirusowego powoduje, że zaczynają być produkowane białka, których przedtem nie było i te dzieci zdrowieją. Inny rodzaj terapii genowej jest taki, że nie możemy zamienić jakiegoś wadliwie pracującego genu, ale można wyprodukować gen, który podany za pomocą tej samej techniki zablokuje funkcje tego źle pracującego genu. Białka toksyczne przestaną być produkowane. Nie jest to taka doskonałość, że my jesteśmy w 100 proc. w stanie pokryć okolice tym wektorem wirusowym, która jest chora, ale już pokrycie 60-70 proc. daje ogromny efekt — podkreślił neurochirurg.

Czy metoda może stać się szeroko dostępna?

Choć potencjał jest duży, wdrożenie na masową skalę wymaga zarówno potwierdzenia skuteczności w badaniach, jak i uproszczenia samej procedury podania – dziś to czasochłonna, wielogodzinna interwencja.

Są dwie trudności. Po pierwsze trzeba potwierdzić skuteczność takiej metody leczenia. Po drugie, trzeba zmienić sposób podawania, bo teraz terapia genowa trwa 8-10 godzin na jednego pacjenta. W związku z tym to nigdy nie będzie mogło być powszechne i skomercjalizowane, jeśli operacja będzie trwała pół doby. Razem z kolegami ze Stanów Zjednoczonych, z profesorem Bankiewiczem mamy pomysł, żeby zbliżyć formę podawania terapii genowej jak przy chemioterapii. Czyli żeby operację zaczynać tam, gdzie musi być ściśle naprowadzona na cel i nawigowana, a później z pacjentem przejeżdżać do osobnej sali intensywnego nadzoru, gdzie będą mogły być 3-4 osoby, które będą dostawały infuzję do mózgu, w międzyczasie czytając sobie gazetę czy książkę — tłumaczył prof. Ząbek.

Perspektywy dla chorych w ciężkim stanie

Zespół pracuje także nad tym, by w przyszłości objąć terapią osoby z bardziej zaawansowanymi postaciami chorób. Standardowo jednak badania zaczyna się od łagodniejszych przypadków, ze względów bezpieczeństwa i oceny skuteczności.

Wszystkie próby kliniczne, eksperymenty zazwyczaj zaczynają się od łagodniejszych form. Nie zaczyna się od tych pacjentów najbardziej zaawansowanych. My jako jedyni na świecie zoperowaliśmy już grupę pacjentów z demencją, z tzw. „chorobą Bruce’a Willisa”, czyli demencją czołowo-skroniową. Teraz czekamy na efekt. Koledzy neurolodzy dalej obserwują tych pacjentów i z relacji, przekazów telefonicznych, już widać poprawę u tych pacjentów — wskazał neurochirurg.

Podsumowanie: grant umożliwia dopracowanie technologii i przeprowadzenie kolejnych etapów badań. Jeśli uda się skrócić czas podania oraz potwierdzić efektywność w większych grupach, terapia genowa może stać się realnym narzędziem hamowania, a w wybranych przypadkach nawet odwracania objawów chorób neurodegeneracyjnych.

Dodaj komentarz