Uczniowie ze Szczecina uszyli ponad 500 darów serca dla pacjentów onkologicznych
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 53 w Szczecinie pokazali, że dobro może mieć bardzo konkretny kształt: poduszki, sakiewki, kartki i drobne upominki przygotowane z myślą o pacjentach onkologicznych. Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie. Do chorych trafiło ponad pół tysiąca „darów serca”, a za każdym z nich stoją godziny pracy, wrażliwość i bardzo dojrzała lekcja empatii.
To historia, która porusza nie dlatego, że opowiada o wielkiej zbiórce pieniędzy czy spektakularnej akcji. Jej siła tkwi w prostocie. Młodzi ludzie siadali do maszyn, kroili tkaniny, przygotowywali materiały, haftowali, szyli, pisali kartki i dopracowywali każdy detal. Z tych drobnych czynności powstało coś, co dla pacjentów może oznaczać więcej niż zwykły prezent: znak, że ktoś o nich myśli.
W roku szkolnym 2025/2026 młodzież z klas 6–8, wspierana przez nauczycieli, absolwentów i rodziców, przygotowała ponad pół tysiąca ręcznie wykonanych upominków. Wszystko powstawało w szkolnej pracowni terapii „Rękodzielnia”, działającej w SP53 w Szczecinie.
Poduszki, sakiewki i kartki z życzeniami
Do pacjentów Uniwersyteckiego Centrum Onkologii USK-1 PUM trafiło 100 „PoMOCnych Sakiewek” wypełnionych praktycznymi upominkami i własnoręcznie wykonanymi kartkami. Uczniowie przygotowali także ponad 300 rehabilitacyjnych poduszek w kształcie serca w ramach ogólnopolskiego projektu „Serce od Serca” oraz 101 „PoMOCnych Poduszek” z haftem „Masz w sobie MOC!”.
Każdy z tych przedmiotów ma swój praktyczny sens. Poduszki mogą pomagać pacjentom podczas rekonwalescencji, po zabiegach lub w czasie długich godzin spędzanych na leczeniu. Sakiewki i kartki mają natomiast wymiar bardziej osobisty — przypominają, że za szpitalnymi drzwiami istnieje wspólnota ludzi gotowych wesprzeć chorych dobrym słowem i gestem.
Najpiękniejsze jest to, że te rzeczy nie zostały kupione w sklepie i po prostu przekazane dalej. Powstawały od podstaw. Nastolatkowie uczyli się pracy z materiałem, obsługi maszyn, cierpliwości, dokładności i odpowiedzialności za efekt. W praktyce była to lekcja techniki, sztuki, współpracy i serca jednocześnie.
Szkoła, która uczy wrażliwości
Szkolna „Rękodzielnia” pokazuje, że szkoła może być czymś więcej niż miejscem zdobywania ocen. Może być przestrzenią, w której młodzi ludzie uczą się, że ich praca ma realne znaczenie dla drugiego człowieka. W tym przypadku efekt był bardzo konkretny: gotowe podarunki uczniowie osobiście przekazali pacjentom onkologicznym szczecińskiej „Jedynki”.
Takie spotkania mają ogromną wartość wychowawczą. Dzieci i młodzież nie pomagają anonimowo. Widzą, że po drugiej stronie jest człowiek, który walczy z chorobą, przechodzi trudne leczenie, mierzy się ze zmęczeniem, lękiem i niepewnością. Wtedy ręcznie uszyta poduszka przestaje być szkolnym projektem. Staje się mostem między światem uczniów a światem pacjentów.
Alicja Jędrzejak, koordynatorka projektu „Rękodzielnia” w SP53, podkreśliła sens tej pracy słowami: „pomaganie jest umiejętnością, którą warto rozwijać każdego dnia”. Trudno o lepsze podsumowanie całej akcji.
Empatia, która dopełnia leczenie
W leczeniu onkologicznym najważniejsze są profesjonalna diagnostyka, lekarze, pielęgniarki, nowoczesne terapie i dobrze zorganizowana opieka. Ale obok medycyny istnieje jeszcze coś, czego nie da się zmierzyć prostą statystyką: poczucie, że pacjent nie jest sam.
Właśnie dlatego gest uczniów ma tak duże znaczenie. Osoby chore często spędzają w szpitalu wiele godzin, dni albo tygodni. Leczenie bywa obciążające fizycznie i psychicznie. Ręcznie wykonany prezent, kartka z życzeniami czy poduszka z pozytywnym przesłaniem mogą w takim czasie dodać otuchy, poprawić nastrój i przypomnieć, że poza procedurami medycznymi jest jeszcze zwykła ludzka troska.
Dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor naczelny uniwersyteckiej „Jedynki” w Szczecinie, zwrócił uwagę, że „Trudno przecenić wartość takiej empatii – ona również pomaga leczyć”. To zdanie dobrze oddaje sens akcji: młodzież nie zastępuje lekarzy, ale pięknie uzupełnia proces leczenia tym, czego pacjent również bardzo potrzebuje — nadzieją i bliskością.
Uniwersytecka „Jedynka” rozwija nowoczesną onkologię
Upominki trafiły do pacjentów w szczególnym czasie dla szczecińskiego szpitala. Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 PUM rozwija jedno z ważniejszych centrów onkologicznych w regionie. Niedawno otwarto rozbudowany Oddział Kliniczny Onkologii, Chemioterapii i Immunoterapii Nowotworów, a w przygotowaniu jest również ośrodek radioterapii.
Nowoczesna infrastruktura, większa dostępność leczenia ambulatoryjnego i możliwość prowadzenia kolejnych etapów terapii w jednym miejscu mają poprawić komfort oraz bezpieczeństwo pacjentów. W takim otoczeniu gest uczniów ze Szczecina nabiera dodatkowego znaczenia. Pokazuje, że obok inwestycji, sprzętu i procedur rośnie także społeczna wrażliwość wokół chorych.
To bardzo ważne, bo leczenie nowotworów dotyczy całych rodzin i lokalnych społeczności. Szpital może zapewnić terapię, ale atmosfera wsparcia powstaje również dzięki ludziom z zewnątrz: wolontariuszom, szkołom, fundacjom, rodzinom, sąsiadom i wszystkim, którzy chcą zrobić coś dobrego.
Młodzi ludzie pokazali dojrzałość
W tej historii szczególnie budujące jest to, że inicjatorami dobra są nastolatkowie. Często mówi się o młodzieży przez pryzmat telefonów, internetu i rozproszenia. Tymczasem uczniowie SP53 pokazali zupełnie inny obraz: młodych ludzi zaangażowanych, cierpliwych, twórczych i gotowych poświęcić swój czas dla osób, których wcześniej mogli nawet nie znać.
Szycie ponad pół tysiąca rzeczy wymaga systematyczności. To nie jest jednorazowy zryw ani krótka akcja przedświąteczna. To miesiące pracy, planowania, uczenia się i poprawiania. Każdy kawałek materiału trzeba było przygotować, zszyć, wypchać, ozdobić, sprawdzić i przekazać dalej. Właśnie dlatego efekt jest tak mocny.
Uczniowie nauczyli się, że pomaganie nie zawsze jest szybkie i łatwe. Czasem wymaga powtarzalnej pracy, dokładności i cierpliwości. Ale właśnie dzięki temu nabiera prawdziwej wartości.
Dobro, które ma kształt serca
Poduszka w kształcie serca to piękny symbol. Można ją przytulić, oprzeć pod ręką, zabrać ze sobą na salę leczenia albo położyć obok łóżka. Ale jej najważniejsza funkcja nie kończy się na wygodzie. Taka poduszka mówi bez słów: ktoś poświęcił swój czas, żeby było ci choć trochę lżej.
Właśnie takie gesty tworzą w szpitalu atmosferę nadziei. Dla pacjenta walczącego z chorobą nawet drobny znak życzliwości może mieć duże znaczenie. Kartka od ucznia, haft „Masz w sobie MOC!” czy starannie uszyty podarunek mogą stać się małym, codziennym przypomnieniem, że warto walczyć dalej.
Nie trzeba wielkich słów, żeby dodać komuś siły. Czasem wystarczy miękka poduszka, sakiewka z upominkiem i świadomość, że młodzi ludzie z własnej szkoły, miasta i wspólnoty chcieli zrobić coś dobrego.

