fbpx

To prawdopodobnie najstarszy żyjący Niemiec. W wieku 105 lat przeprowadził się do Polski i jest tu szczęśliwy

W przypadku Arnolda Leisslera powiedzenia „starych drzew się nie przesadza”, albo „rodziny się nie wybiera” nie mają zastosowania w rzeczywistości.  Mężczyzna w wieku 105 lat przeprowadził się z Niemiec do Polski i od 4 lat jest szczęśliwym mieszkańcem jednej z Lubuskich wsi. Pełen jeszcze wigoru mężczyzna twierdzi, że nad Wisłą odnalazł swój nowy dom i na powrót poczuł, że żyje.

-„Tu czuję się jak nowo narodzony, pomimo że jestem największym milczkiem, bo nie mówię po polsku i nie rozumiem, o czym rozmawiają. Ale to może nawet i lepiej” – mówi z uśmiechem na ustach pan Arnold.

Poznajcie historię mężczyzny, dla którego strach przed samotnością, był silniejszy niż odległość i bariera językowa.

Historia wieloletniej przyjaźni

Pan Arnold w wieku 105 lat został na świecie całkowicie sam. Przez całe swoje długie życie mieszkał w Hanowerze. Jest to jego rodzinne miasto, gdzie chodził do szkoły, zdobył tytuł architekta, założył rodzinę i dotrwał do emerytury. Z ukochaną żoną odczekali się jednego syna, który odziedziczył po nim talent plastyczny i został malarzem.

Jego Polska historia zaczęła się przeszło 10- lat temu, gdy jego żona zachorowała na demencję. Z uwagi na to, że ich jedyny syn także był w podeszłym wieku, rodzina zdecydowała się na zatrudnienie opiekunki. Zbieg okoliczności, a może przeznaczenie postawiło na ich drodze Polkę- Grażynę Jędrzejczak.

Kobieta na początku sprawowała opiekę nad panią Gertrudą, a gdy życie staruszki dobiegło końca, wraz z siostrą dojeżdżała do Hanoweru, żeby wspierać pogrążonych w żałobie mężczyzn. Niestety Arnold junior zmarł niecałe 2 lata po matce. W chwili śmierci miał 75-lat.

Wydawać by się mogło, że senior rodu i głowa rodziny został na świecie sam. Jednak nie do końca. Pani Grażyna i jej siostra w dalszym ciągu podróżowały do Niemiec, aby opiekować się staruszkiem. Kobiety w domu Leisselerów traktowane były jak rodzina, dlatego wsparcie dla pana Arnolda traktowały jako obowiązek.

Jednak comiesięczne dojazdy były dla nich bardzo uciążliwe. Z resztą sam pracodawca bardzo martwił się o polskie przyjaciółki, ponieważ podróżowały one bardzo niebezpieczną trasą. Przy każdej wycieczce do Hanoweru staruszek obawiał się o Grażynę i jej siostrę, gdyż niemiecka autostrada nr. 2, nie bez powodu zyskała wśród obywateli Niemiec miano „drogi śmierci”.

Śmiała propozycja staruszka

Pani Jędrzejczak podczas jednej z wizyt wyznała ponad 100-letniemu pracodawcy, że wraz z mężem budują dom. Wtedy w głowie mężczyzny zaświtał pomysł.

  • Będziecie się budować? To ja się przeprowadzam z wami . – Powiedział.

Dla rodziny Jędrzejczaków perspektywa zamieszkania ze staruszkiem była rzeczą naturalną. W ciągu dekady zarówno ona, jej siostra, jak i maż wręcz pokochali Arnolda i jego rodzinę.

-“Grażyna, ty tu nie przyszłaś, jako sprzątaczka albo, jako ogrodniczka, tylko ty tu przyszłaś do pracy, do nas, jako rodzina i ty jesteś naszą rodziną, i żebyś nigdy nie czuła się inaczej. Tak też było. Zawsze siedziałam z nimi przy stole” – wspomina pracę w domu Leisslerów Grażyna Jędrzejczak.

Rodzina może i z wyboru, ale za to jaka szczęśliwa

I tak w 2016 roku 105-letni Arnold zaczął nowe życie, w jednej z przygranicznych wsi na Lubelszczyźnie.

Dom państwa Jędrzejczaków został zaprojektowany z myślą o nowym członku rodziny. Pan Arnold osiadł, więc w pokoju z tarasem, na którym do tej pory maluje obrazy. Mimo bariery językowej mężczyzna zaaklimatyzował się w naszym kraju na tyle, że ani myśli o powrocie w rodzinne strony.

-„Hanower już dawno zapomniałem. Wszystko tam zniszczono. Mój dom, który zaprojektowałem. Tam już nie ma do czego wracać. Tu jest mój nowy dom. Tu czuję się jak nowo narodzony.”- Podsumowuje swoje decyzje życiowe sędziwego wieku mężczyzna.

Sympatię do pana Arnolda żywi nie tylko jego nowa rodzina, ale również mieszkańcy miejscowości.

– „To jest taki człowiek, który gdzie nie pójdzie, wszyscy go kochają. Taka dobroć bije od niego, on od siebie nie odpycha. Wszyscy go kochają!” – Mówi na temat Leisslera Grażyna Jędrzejczak.

– Czy on wygląda na swój wiek? – “Nie wiem, nigdy nie spotkałam nikogo w tym wieku” – dodaje żartując.

Pan Arnold z pewnością jest jednym z najstarszych żyjących Niemców. Nie wiadomo, jednak, na którym miejscu w tym zestawieniu znajduje się 109-latek, ponieważ dane odnośnie wieku obywateli są uznawane za poufne i ściśle strzeżone.

 

Opracowanie: Katarzyna Maj

Źródło:  wiadomosci.gazeta.pl

Foto: Agata Horbacz/ Deutsche Welle

Dodaj komentarz