Pierwsza taka zmiana od 2017 roku. Spadek liczby urodzeń w Polsce wyhamował
Po latach niemal nieprzerwanego pogarszania się danych demograficznych pojawił się sygnał, którego w Polsce dawno nie obserwowano. Liczba urodzeń nadal pozostaje bardzo niska, jednak tempo spadku praktycznie wyhamowało. W marcu 2026 roku urodziło się nawet o ponad 6 proc. więcej dzieci niż rok wcześniej, a suma urodzeń z ostatnich 12 miesięcy pozostaje od początku roku niemal niezmieniona. To pierwsza tak wyraźna stabilizacja od czasu demograficznego szczytu z 2017 roku.
Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu 2026 roku w Polsce przyszło na świat około 115 tys. dzieci. To nadal o około tysiąc mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, dlatego nie można jeszcze mówić o trwałym odwróceniu trendu. Różnica jest jednak nieporównywalnie mniejsza niż spadki obserwowane w ostatnich latach.
Najbardziej optymistyczny jest kierunek zmian. Jeszcze niedawno liczba urodzeń malała w tempie sięgającym 7–10 proc. rocznie. Dzisiaj różnica względem poprzedniego roku jest minimalna, a niektóre miesiące przynoszą już wzrost.
Marzec przyniósł pierwszą dużą niespodziankę
Dane miesięczne pokazują, jak wyraźnie zmieniła się sytuacja.
W styczniu 2026 roku urodziło się około 20 tys. dzieci, w lutym 17,5 tys., a w marcu 19,9 tys. Rok wcześniej w marcu było ich około 18,7 tys. Oznacza to wzrost o około 6,4 proc. rok do roku.
Kwiecień przyniósł około 19 tys. urodzeń, maj 18,5 tys., a czerwiec ponownie około 20 tys. W całym pierwszym półroczu wynik jest więc zbliżony do ubiegłorocznego.
Jeszcze ciekawiej wygląda suma krocząca obejmująca ostatnich 12 miesięcy. Jak wylicza „Rzeczpospolita”, w styczniu wynosiła ona około 237,3 tys. urodzeń, a w czerwcu 237,2 tys.
Przez pół roku praktycznie się więc nie zmieniła.
Na pierwszy rzut oka różnica wynosząca zaledwie kilkaset urodzeń może wydawać się mało spektakularna. W demografii ważniejszy jest jednak kierunek.
Od końca 2017 roku podobny wykres niemal bez przerwy prowadził w dół.
W 2017 roku rodziło się ponad 400 tys. dzieci
Skala wcześniejszego spadku jest ogromna.
Według ostatecznych danych GUS w 2017 roku urodziło się około 402 tys. dzieci. Współczynnik dzietności wynosił wówczas 1,45.
Był to jeden z najlepszych wyników ostatnich lat. Rok wcześniej liczba urodzeń wyniosła około 382 tys., a wzrost z lat 2016–2017 dawał nadzieję, że sytuacja demograficzna może się poprawić.
Później trend się odwrócił.
Najpierw liczba urodzeń malała o kilka procent rocznie. Kolejne wyraźne pogorszenie nastąpiło po wybuchu pandemii. W styczniu 2021 roku urodziło się około 25,4 tys. dzieci – o ponad 23 proc. mniej niż rok wcześniej. Następne lata przyniosły kolejne spadki, dodatkowo nakładające się na niepewność związaną z wojną w Ukrainie oraz wysoką inflacją.
W 2025 roku, według wstępnego szacunku GUS, w całym kraju zarejestrowano już tylko około 238 tys. urodzeń żywych – o około 14 tys. mniej niż rok wcześniej.
W ciągu ośmiu lat Polska przeszła więc z ponad 400 tys. urodzeń rocznie do niewiele ponad 230 tys.
Właśnie dlatego nawet zatrzymanie spadku jest dziś wydarzeniem wartym uwagi.
Stabilizacja mimo coraz mniejszej liczby potencjalnych matek
Jest jeszcze jeden powód, dla którego obecne dane są interesujące.
Liczba kobiet w wieku, w którym najczęściej rodzą się dzieci, nadal maleje. To efekt wcześniejszych zmian demograficznych – do wieku zakładania rodzin dochodzą dziś mniej liczne roczniki.
GUS zwraca uwagę, że systematyczne zmniejszanie się liczby kobiet w wieku rozrodczym będzie jednym z najważniejszych czynników wpływających na przyszłą liczbę urodzeń w Polsce.
Jeżeli więc liczba urodzeń pozostaje podobna mimo zmniejszającej się liczby potencjalnych matek, może to oznaczać niewielką poprawę samej dzietności.
Według analizy „Rzeczpospolitej”, jeśli obecny poziom urodzeń utrzyma się do końca roku, współczynnik dzietności może wzrosnąć z szacowanych 1,07 w 2025 roku do około 1,11–1,12 w 2026 roku.
Nadal byłby to bardzo niski poziom. Dla prostej zastępowalności pokoleń potrzeba współczynnika wynoszącego około 2,1.
Zmiana z dalszego spadku na niewielki wzrost miałaby jednak znaczenie symboliczne i praktyczne. Po raz pierwszy od wielu lat Polska nie przesuwałaby się w jeszcze gorszym kierunku.
Program in vitro dołożył tysiące urodzeń
Jednym z elementów, które mogły pomóc ograniczyć spadek, jest finansowany przez państwo program leczenia niepłodności metodą in vitro.
Program rozpoczął się 1 czerwca 2024 roku, a pierwsze dzieci przyszły na świat w styczniu 2025 roku. Według danych Ministerstwa Zdrowia do 31 maja 2026 roku w jego ramach urodziło się już 15 781 dzieci. Potwierdzono również ponad 30 tys. ciąż klinicznych.
To realna i coraz bardziej widoczna liczba w zestawieniu z około 230–240 tys. urodzeń rocznie w całym kraju.
Nie oznacza jednak, że sam program in vitro odpowiada za zatrzymanie spadku.
Część par korzystała z procedur wspomaganego rozrodu również wcześniej, finansując je prywatnie lub korzystając z programów samorządowych. Państwowe finansowanie przede wszystkim zwiększyło dostępność leczenia dla osób, które wcześniej nie mogły sobie na nie pozwolić.
Wpływ programu może więc wynosić kilka tysięcy dodatkowych urodzeń rocznie, ale ogólnokrajowy trend zależy od znacznie większej liczby czynników. Tak samo ocenia tę sytuację analiza „Rzeczpospolitej”.
Mniejsza niepewność może sprzyjać decyzjom o dziecku
Demografia reaguje na zmiany z dużym opóźnieniem.
Dzieci rodzące się wiosną i latem 2026 roku były zazwyczaj poczęte wiele miesięcy wcześniej. Decyzje rodziców podejmowane w 2025 roku mogą więc dopiero teraz pojawiać się w statystykach.
„Rzeczpospolita” zwraca uwagę na kilka zjawisk, które zbiegły się w czasie z wyhamowaniem spadku liczby urodzeń: niższą inflację, stopniową stabilizację sytuacji po pandemii i pierwszych latach wojny w Ukrainie oraz wolniejsze tempo wzrostu cen nieruchomości.
Nie można na tej podstawie stwierdzić, że którykolwiek z tych czynników odpowiada bezpośrednio za zmianę.
Z punktu widzenia decyzji o dziecku poczucie stabilności ma jednak znaczenie.
Praca, mieszkanie, możliwość pogodzenia rodzicielstwa z aktywnością zawodową, dostępność żłobków, przedszkoli i ochrony zdrowia oraz ogólne poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego są elementami znacznie szerszej układanki.
Historia ostatniej dekady pokazała również, że pojedynczy program finansowy nie wystarcza do trwałego odwrócenia trendów.
Wprowadzonemu w 2016 roku programowi 500+ towarzyszył początkowo wzrost liczby urodzeń, który osiągnął szczyt w 2017 roku. Później jednak liczba dzieci zaczęła ponownie spadać.
To jeszcze nie demograficzny przełom
Dobre dane z ostatnich miesięcy warto więc traktować z ostrożnym optymizmem.
Pierwsze półrocze 2026 roku zakończyło się około 115 tys. urodzeń wobec około 116 tys. rok wcześniej. Nadal jest więc minimalnie gorzej niż w 2025 roku.
Równocześnie GUS przypomina o znacznie poważniejszym problemie: liczba zgonów nadal zdecydowanie przewyższa liczbę urodzeń.
W pierwszym półroczu 2026 roku zmarło około 210,5 tys. osób. Ubytek naturalny wyniósł więc około 95,5 tys. osób. Liczba mieszkańców Polski zmniejszyła się do około 37,24 mln.
Trudno zatem mówić o końcu kryzysu demograficznego.
Można natomiast powiedzieć coś, co jeszcze niedawno było niemożliwe: tempo pogarszania się sytuacji wyraźnie wyhamowało.
To pierwszy warunek potrzebny do późniejszej poprawy.
Najważniejsze będą kolejne miesiące
Prawdziwy test przyjdzie w drugiej połowie 2026 roku.
Jeżeli liczba urodzeń pozostanie zbliżona do ubiegłorocznej albo zacznie regularnie ją przekraczać, będzie można mówić o czymś więcej niż chwilowej stabilizacji.
Szczególnie ważne będzie to, czy wzrost z marca okaże się pojedynczym wyjątkiem, czy podobne miesiące zaczną pojawiać się częściej.
Na razie GUS publikuje dane za pierwsze półrocze jako szacunki wstępne, dlatego również ostatnie wartości mogą jeszcze zostać skorygowane.
Jednocześnie sam brak dalszego gwałtownego pogorszenia jest po ośmiu latach spadków dobrą wiadomością.
W 2017 roku Polska miała około 402 tys. urodzeń. W 2025 roku było ich około 238 tys. W takim kontekście dzisiejsze 237 tys. urodzeń w skali ostatnich 12 miesięcy nadal jest bardzo niskim wynikiem.
Ale po latach, w których każda kolejna publikacja statystyczna przynosiła przede wszystkim nowe minima, sytuacja po raz pierwszy przestała się wyraźnie pogarszać.
Nie jest to jeszcze demograficzny boom ani trwałe odwrócenie trendu. To raczej pierwszy punkt, w którym linia prowadząca od 2017 roku niemal bez przerwy w dół zaczęła się wypłaszczać.
Jeżeli kolejne miesiące potwierdzą tę zmianę, rok 2026 może zostać zapamiętany jako moment, w którym wieloletni spadek liczby urodzeń w Polsce wreszcie zaczął hamować.
Źródła
Główny Urząd Statystyczny – oficjalne dane za pierwsze półrocze 2026 roku: około 115 tys. urodzeń oraz miesięczne dane od stycznia do czerwca.
GUS – Sytuacja demograficzna Polski, I półrocze 2026
Główny Urząd Statystyczny – oficjalne dane historyczne za 2017 rok: około 402 tys. urodzeń i współczynnik dzietności 1,45.
GUS – Urodzenia i dzietność w 2017 roku
Ministerstwo Zdrowia – oficjalne rezultaty programu in vitro: 15 781 urodzonych dzieci według danych na 31 maja 2026 roku.
Ministerstwo Zdrowia – program wsparcia in vitro
„Rzeczpospolita” – materiał bazowy i analiza stabilizacji 12-miesięcznej liczby urodzeń oraz możliwych zmian współczynnika dzietności.
Rzeczpospolita – Osiem lat spadków i wreszcie koniec

