Magia dźwięku – buddyjski sposób na stres

Możesz poczuć jak dźwięk rozchodzi się falami po całym twoim ciele, jak przenika przez wszystkie twoje wnętrzności. Ma się wtedy wrażenie, że w końcu wszystko trafia na swoje miejsce. Jednak nie na wszystkich taki masaż jest odpowiedni. Organizm jest wprowadzany w tak głęboki stan medytacji i uśpienia, że czasami reaguje szokiem, wyziębieniem lub spadkiem ciśnienia.

Powodów do stresu w dzisiejszych czasach człowiek ma co niemiara – praca, pieniądze (czy raczej ich notoryczny brak), mało czasu na odpoczynek, wypalenie zawodowe, kłopoty w relacjach interpersonalnych. Można by wymieniać bez liku. Pytanie jednak pozostaje niezmienne – jak się uporać z chorobami cywilizacyjnymi? Jak się zrelaksować i naładować baterie?

Odpowiedzi na te pytania szukamy w różnych dziedzinach. Można wyjechać na długi odpoczynek, tylko co z tego, skoro po powrocie zastaną nas te same problemy i zmartwienia? Można skorzystać z pomocy fachowców – lekarzy, psychologów, psychoanalityków. Można sięgnąć po środki farmakologiczne. Niejedni próbują znaleźć ukojenie w używkach – alkoholu, narkotykach, nikotynie. Tylko czy to ma sens? Może warto spróbować czegoś innego?

Misy grające, misy śpiewające, misy dźwiękowe, misy himalajskie, misy tybetańskie. Nie, nie służą do odganiania złych duchów, czy ucierania przypraw. Ich znaczenie jest dużo głębsze. W rękach specjalisty mogą stać się narzędziem, które wyzwoli od stresu, uspokoi lub pobudzi, ukoi zmęczone nerwy, odblokuje kanały, którymi przepływa energia w ciele.

Katarzyna Górska jest jedną z nielicznych osób wykonujących masaż przy użyciu tych niezwykłych przedmiotów. Zajmuje się tym od pięciu lat, a technikę tę poznała w Szkole Psychotroniki, gdzie szkoliła się pod okiem Jakuba Koryckiego. Początkowo doświadczała kąpieli w dźwiękach na sobie, a kiedy przekonała się o jej skuteczności postanowiła przekazywać swoją wiedzę, umiejętności i filozofię dalej. Na czym taki masaż polega i jak wygląda?

Przychodzisz w tym, w co jesteś ubrana, tylko musisz ściągnąć metalowe ozdoby, bo misy są złożone z różnych metali i nie może być żadnych innych dźwięków. Leży się na materacu, który musi być wygodny, w wywietrzonym pomieszczeniu, jeżeli jest zima to przykrywam go dodatkowo kocem. Masowany kładzie się najpierw na brzuchu a potem na plecach. Masaż trwa około godziny, wybudzanie to około 15 – 20 minut. Misy układa się na różnych częściach ciała, uderza się je pałką i one wydają bardzo przyjazny dźwięki – tłumaczy specjalistka.

W zależności od punktu ułożenia na ciele różny jest rozmiar misy – od najmniejszych, 3 centymetrowych układanych na czole, po 15 centymetrowe kładzione na części brzusznej i lędźwiowej. Misy układane są na różnych częściach ciała od głowy, poprzez brzuch: na sercu, żołądku, jelitach, lędźwiach, plecy: łopatki, kręgosłup oraz cześć lędźwiowo-krzyżową po nogi: uda, kolana, łydki oraz stopy. Ułożone misy masażysta uderza specjalną pałką zwaną maletem wprawiając je tym samym w wibracje i powodując, że misy zaczynają grać. Spektrum dźwięków można podzielić dwojako: na słyszalne i niesłyszalne. I to właśnie te dźwięki niesłyszalne połączone z wibracją mają lecznicze działanie: powodują rozluźnienie mięśni, odprężenie organizmu i oraz zrelaksowanie. Jednak masaż ma nie tylko oddziałuje na ciało, ale również na ducha.

Możesz poczuć jak dźwięk rozchodzi się falami po całym twoim ciele, jak przenika przez wszystkie twoje wnętrzności. Ma się wtedy wrażenie, że w końcu wszystko trafia na swoje miejsce. Możesz się przekonać że dźwięk mis wpływa na ciebie kojąca i relaksująco. Rozluźniają się w tobie wszystkie mięśnie. Ja osobiście miałam problemy z wstaniem po masażu, bo moje mięśnie odmówiły współpracy. A od tamtego czasu czuję się błogo – mówi Marta, która skorzystała z dobroczynnego masażu.

Tę opinię potwierdzają słowa jednej z klientek Katarzyny, Moniki: – Kasia przeniosła mnie do innego świata, przez chwilę byłam wysoko nad ziemią – to była niesamowita podróż! Magiczny masaż Kasi przywraca równowagę ciała i umysłu!

Co sprawia, że ludzie po takim masażu wychodzą jak nowo narodzeni? Na pewno przyczynia się do tego sposób ich wyrabiania. Bowiem misy do masażu dźwiękiem tworzone są od VIII wieku. Nazwa “tybetańskie” może być nieco myląca, ponieważ oryginalnie rytuał tworzenia mis wywodzi się z Indii, a do Tybetu przywędrował wraz z buddyzmem. Do ich odlewania używa się przeróżnych stopów metali. Wybór metalu determinuje nie tylko wydobywany dźwięk, ale również ma znaczenie mistyczne. Złoto reprezentuje Słońce, srebro – Księżyc, miedź – Wenus, a żelazo – Marsa. Obecnie większość mis wykonuje się z brązu oraz mosiądzu z niewielkimi dodatkami innych metali.

Ta terapia staje się coraz bardziej popularna w kręgach dorosłych – biznesmenów, turystów, pracowników korporacji ze względu na jej doskonałe działanie odstresowujące. Jednak misy tybetańskie są także lekarstwem na wypalenie zawodowe, choroby cywilizacyjne, depresje, brak koncentracji, brak cierpliwości, problemy z kręgosłupem, bóle mięśniowe.

Na samym początku człowiek nie wie czego się spodziewać. Gdy Kasia przykłada misę i uderza po raz pierwszy człowiek dziwi się jak takie drgania mogą zrelaksować. Kasia prosiła bym wyczyścił umysł na samym początku – nie ukrywam, jest to bardzo trudne, a czasami wręcz niemożliwe. Po krótkim czasie (chociaż jest to pojęcie względne, bo zatraca się jego poczucie) człowiek nagle zapada w sen. Odczucia są trudne do opisania, najlepiej zobrazować to można jako kładzenie się na stercie miękkich kołder. Człowiek przyjemnie się zapada. Dźwięk mis staje się tłem, a czas całkowicie zanika – tłumaczy Konrad, pracownik międzynarodowej korporacji.

Jest to również jedna z propozycji terapii dla osób autystycznych, niepełnosprawnych i dzieci z ADHD. Misy działają na układ nerwowy, uspokajają, otwierają, powodują to, że dzieci, które są bardzo zamknięte stają się otwarte, te które są nadmiernie pobudzone po jakimś czasie się uspokajają. Jednym z pierwszych klientów Katarzyny był chłopiec z dziecięcym porażeniem mózgowym. – On miał na tyle poważne dolegliwości, że miał trudności z załatwianiem się, sprawiało mu to ból, nie było regularne, dodatkowo miał trudności z nerkami – przeraźliwie krzyczał. Do mnie zgłosiła się jego mama, która była wykończona, bo nie przesypiała nocy. Zmęczona nie wiedziała, co jeszcze ma zrobić. Więc jak przyszłam do niego i zobaczyłam, ze masaż dźwiękami mu pomaga, tak naprawdę uwierzyłam, że to pomaga. Bo dziecka nie bolało, mógł się załatwić, przestał krzyczeć – tłumaczy Katarzyna.

Jednak nie na wszystkich taki masaż jest odpowiedni. Podczas kąpieli w dźwiękach organizm jest wprowadzany w tak głęboki stan medytacji i uśpienia, że czasami reaguje szokiem, wyziębieniem, czy spadkiem ciśnienia. Takie skutki odczuła Kaja.

Masaż misami, to w istocie oddziaływanie na ciało uczestników poprzez muzykę, wybijaną na gongach tybetańskich. Ja miałam kiedyś przyjemność być na takim seansie z religioznawcami, jednak źle zniosłam tę formę ,”medytacji”. Wydawało mi się, że serce mi szybciej bije, odczuwałam też spadek ciśnienia. Być może częstotliwości tych fal nie współgrają z moim organizmem.

Jak widać, i co podkreślają masażyści, misy różnie działają na różnych ludzi. Jedni będą odczuwać kąpiel w dźwiękach, jako przyjemne zapadanie się w puchowe poduszki, inni jako gwałtowne spadanie, jeszcze inni jako lot. Jedno jest pewne – dopóki się nie spróbuje nie będzie się miało pojęcia, jak to naprawdę jest.

 

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/religia/buddyjski-sposob-na-stres/8lv1n


Dodaj komentarz